2 zastosowania masełek do ust Nivea, o których nie wiesz!

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Jak po Świętach? Brzuszki pełne? Mój bardzo, za bardzo… Wyczuwam powrót do treningów :P. W ogóle Święta tak szybko mi minęły, że naprawdę aż nie wiem kiedy. Też tak macie?

Na moim Instagramie co jakiś czas pojawia się zdjęcie masełek do ust Nivea (Lip Butter). Jak dobrze wiecie, jest to produkt, który uwielbiam. Nic tak jak on nie nawilża moich ust. Miałam już prawie wszystkie wersję: karmelową, malinową, waniliową, jagodową, a w szafce leży nieotwarta kokosowa. Jeśli robiłabym dla Was kiedys TOP najlepszych produktów pielęgnacyjnych do ust, możecie być pewni, że znajdzie się tam właśnie ten produkt. Jest niezastąpiony w pielęgnacji moich bardzo problematycznych ust, które non stop się wysuszają. Jeśli jeszcze ich nie próbowaliście, musicie koniecznie nadrobić zaległości! No i te przepiękne zapachy <3. Nie ukrywam, że moim faworytem jest karmelowe, ale malinowe też jest niczego sobie :P. 

image

11356597_478117785701807_270301102_n

10817926_1555397654675027_1914972890_n 

Jak wskazuje tytuł mojego dzisiejszego posta chciałabym Wam opowiedzieć o dwóch pozostałych dwóch zastosowaniach wspomnianego masełka, które służą mi na co dzień.

Po pierwsze. Znacie to uczucie wysuszonego, ściągniętego, a nawet czasem parzącego nosa przy katarze? Jak bardzo wkurza i nie daje o sobie zapomnieć nasz zatkany nos? Oj bardzo dobrze znam to uczucie i wkurza mnie to niesamowicie. Zawsze przy takiej okazji stosowałam kremik Nivea. Ten zwykły, niebieski. Niestety nie mogę powiedzieć, że sprawdzał się u mnie dobrze. Kiedyś przez przypadek nie mając ze sobą kremu, postanowiłam spróbować posmarować nos masełkiem. I tak właśnie, zupełnym przypadkiem odkryłam, że te masełka rewelacyjnie sprawdzają się w tej roli! Nie dość, że genialnie nawilżają okolice wokół dziurek nosa, to jeszcze zapobiegają większemu wysuszeniu. Gdy mam katar od razu sięgam po masełko i wiem, że nos nie będzie ani czerwony, ani wysuszony! Serdecznie Wam polecam spróbować go właśnie do tej czynności!

Drugim nietypowym zastosowaniem jest użycie masełka, jako środek natłuszczający przy robieniu henny brwi. To zastosowanie odkryłam też zupełnym przypadkiem. Zabrakło mi we Florencji masła shea, którego zawsze użyłam, a więc sięgnęłam oczywiście po masełko Nivea. Jak domyślacie się, sprawdziło się bardzo dobrze. Jak wykonać samodzielnie hennę brwi, znajdziecie TUTAJ. A tłustej substancji używamy po to, aby nie zabarwić niepotrzebnie skóry pod włoskami :). Polecam, jak najbardziej! Dzięki takiemu rozwiązaniu, zawsze mamy o jeden kosmetyk mniej w szafce, co zdecydowanie pasuje do mojej filozofii minimalizmu kosmetycznego, o której Wam napiszę wkrótce.

Pamiętajcie, żeby zawsze myć ręce przed włożeniem palców do masełka! Nie wprowadzajmy tam niepotrzebnych bakterii i zarazków!

Na koniec chciałabym Wam życzyć udanej imprezy sylwestrowej, szczęścia, pomyślności i miłości w Nowym Roku! Dziękuję, że jesteście ze mną! To tylko i wyłącznie dzięki Wam mój blog tak prężnie się rozwija. Bez Was nie byłoby też Higheels! W Nowym Roku czeka na Was potężna dawka mojej pozytywnej energii w postaci nowych, ciekawych wpisów i zdjęć! Dziękuję!

Buziaki:*

HIGHEELS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *