Benefit It’s Potent! Eye Cream – recenzja

2 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Od dawna czaiłam się na stosunkowo nowy krem pod oczy marki Benefit It’s Potent!. Niestety odstraszała mnie jego cena (119 zl za 15 ml). Jak zobaczyłam, że beGLOSSY w jednym ze swoich pudełek oferuje próbkę tego kremu nie wahałam się ani chwili. Próbka zawiera 3 ml produktu i ukryta jest w przepięknie zdobionym słoiczku. Marka Benefit generalnie słynie z pięknym i pomysłowych opakowań, a ten słoiczek w stylu vintage wybitnie mi się spodobał. A wiadomo kobieta jest jak sroka i to co jej się wpadnie w oko, musi mieć :D. 

foto1

Producent zapewnia, że krem ma rozświetlić okolice pod oczami, zlikwidować cienie, zasinienia i linie wokół oczu, dodatkowo nawilżyć i odmłodzić skórę wokół oczu. Wydawałoby się, że będzie to krem idealny! Nic jednak bardziej mylnego.

Na początek zaznaczę, że mam dosyć duże i ciemne wory pod oczami. Nie mam problemu z nawilżeniem tych okolic, ale bardzo liczyłam, że ten mały kremik zlikwiduje moje wory i rozjaśni tę okolice. Próbka starczyła mi na miesiąc używania rano i wieczorem, a więc myślę, że recenzja jest jak najbardziej rzetelna.

foto2

Jeśli chodzi o jego dobre strony to nie licząc designu mogę wymienić to, że bardzo dobrze i szybko się wchłania, a więc nadaje się pod makijaż i podkład, czy korektor dobrze się na nim trzymają. Konsystencja jest lekka i przyjemna w aplikacji. Delikatnie chłodzi okolicę pod oczami, co bardzo lubię w kremach pod oczy. Ma delikatny, ale przyjemny zapach. Po miesiącu stosowania mam wrażenie, że delikatnie, powtarzam BARDZO DELIKATNIE zmniejszył opuchliznę pod oczami. I na tym kończymy zalety.

Wady! Po pierwsze słoiczek, który jest tak mały, że ciężko z niego cokolwiek wygrzebać. A jeśli ktoś ma grubsze palce, to nie wiem jak w ogóle wydobędzie produkt. W ogóle co to za pomysł z tymi słoiczkami? Może i ładnie wyglądają, ale jak ktoś ma długie paznokcie to dużo kosmetyku zostaje pod nimi! Poza tym to mało higieniczne wkładać dwa razy dziennie paluchy do kosmetyku pielęgnacyjnego. Skład kremu nie zachwyca – mało naturalnych składników, większość chemii. Przejdźmy do działania. W ogóle nie zmniejszył zasinień pod oczami. Absolutnie nie zlikwidował cieni, a tym bardziej linii, które często widać pod oczami. W tej kwestii nie zrobił nic, kompletnie nic! Zawiódł mnie na całej linii. Jak już mówiłam nie mam problemów z suchą skórą po oczami, ale mam wrażenie, że i w tej kwestii by się nie sprawdził. Rozświetlenie? Jakie rozświetlenie? Nic takiego nie zaobserwowałam. Odmłodzenie? Ciężko stwierdzić… Mam jeszcze młodą skórę (wkrótce 23 lata), a więc nie miał za bardzo co odmładzać. Generalnie TOTALNA KLAPA

Zawiodłam się strasznie. Pokładałam z nim duże nadzieje, ale nie zrobił z moją skórą zupełnie nic. No może ledwo zauważalnie zmniejszył opuchliznę…. Ale za taką cenę, to powinien co najmniej zniwelować cienie! Nie wiem o co chodzi, bo Benefit na ogół ma dobre kosmetyki. Ten krem jednak do nich nie należy. Nie polecam nikomu, bo jakbym wydała sama taką sumę pieniędzy i nie zauważyła jego działania, to nieźle bym się wkurzyła!

Dziewczyny, jeśli znacie jakiś dobry krem pod oczy, polećcie mi go! Wciąż szukam mojego ideału! Zapraszam Was serdecznie też na mojego Instagrama, gdzie wstawiam bardzo dużo różnych zdjęć :).

Buziaki:*

HIGHEELS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze

  1. Mam wrażenie, że masa blogerek / vlogerek chwali produkty Benefit bo a) to Benefit i wszystko co robi ta marka musi być dobre / b) wydały dużo pieniędzy i głupio im przyznać, że nie trafił 😉 😉 😉 Dzięki za szczerą opinię!

    • Higheels napisał:

      🙂 Mam na przykład maskarę They’re real! i jest świetna, ale ten krem o jakaś porażka! A Ty masz jakiś ulubiony produkt Benefitu? 🙂