Essence Make Me Brow- czy to działa?

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Jak wiecie dużą wagę przykładam do produktów do brwi. Muszę sobie jakoś rekompensować moje naturalne wybrakowane brwi. Codziennie podkreślając je kredką chcę je utrwalić tak, żeby trzymały się cały dzień. Chyba nikt nie chciałby zostać w ciągu dnia pozbawiony brwi :P. Do tego zadania stosuję zawsze żel do brwi. Testowałam już jeden żel z Catrice, jakiś z Eveline. W końcu trafiłam gdzieś na recenzję tego. Bohaterem dzisiejszego wpisu jest żel Make Me Brow marki Essence.

12558382_182374385458318_1356562952_n

Zdecydowałam się na ciemniejszy odcień i całe szczęście. Czasem po prostu, jak mam ekstremalnie mało czasu lub po prostu mi się nie chcę, nie używam kredki do brwi z Catrice (która jest najlepsza na świecie), i podkreślam je samym żelem. Dzięki temu, że jest on dobrze napigmentowany bardzo dobrze spisuje się w tej roli. Ma bardzo fajny kolor- dość ciemny, zimny brąz. Na szczęście nie jest rudy lub miedziany! Myślę, że będzie pasował wielu osobom, które mają ciemniejsze, nie blond włosy. 

image

Jeśli chodzi o działanie. Utrzymuje brwi w ryzach przez cały dzień! Kolor też nie schodzi w ciągu dnia. No dobra, jak urządzimy sobie dwugodzinną drzemkę przy czym będziemy przyciskać intensywnie buzię do poduszki, to jednak może się trochę zetrzeć. Ale przy „normalnym” stosowaniu, wierzcie mi, jest ok. Po aplikacji brwi nie są sklejone. Wyglądają bardzo naturalnie i to mi się najbardziej podoba. Ma bardzo fajny precyzyjny aplikator. Jest na tyle mały i wyprofilowany, że bez problemu dotrzemy nim wszędzie nie brudząc przy tym połowy twarzy. Miałam taki problem z żelem z Eveline, który po prostu miał za duży aplikator. Nie byłam w stanie ładnie poprawić nim brwi. Ten z kolei jest idealny. Faktycznie nie jest miękki i jakoś specjalnie przyjemny. Nie polecałabym mocno trzeć nim skóry, ale też bez przesady. Można normalnie z niego korzystać. Poza tym nabiera idealną ilość produktu. Nie ma mowy o zrobieniu sobie jakieś plamy, którą później ciężko rozetrzeć.

image

Szata graficzna cieszy oko. Wiem nie jest to najważniejsze, ale to opakowanie zdecydowanie trafia w moje gusta. Proste, schludne, porządnie wykonane. Czego chcieć więcej?

Nie da się ukryć, że produkt z Essence jest mocno wzorowany na słynnym już żelu marki Benefit Gimme Brow. Nawet opakowanie jest bardzo podobne. Niestety nie miałam oryginału Benefitu, więc nie jestem Wam w stanie powiedzieć, czy różnią się one w działaniu. Jedno wiem na pewno. Różnica w cenie zabija. Żel firmy Benefit kosztuję 120 zł!!!!! Natomiast jego drogeryjny zamiennik niecałe 11 zł. Serio?! Tak! Naprawdę nie rozumiem, jakim cudem żel do brwi może kosztować 120 zł?! Co on w sobie takiego ma? Dla mnie jest to duża przesada i z tej tylko przyczyny nie sądzę, żebym kiedykolwiek sięgnęła po kosmetyk Benefit. 

Problem z żelem z Essence jest taki, że ciężko jest go dostać. Co z kolei świadczy o tym, że jest naprawdę lubiany i po prostu non stop wykupowany. Każda moja wizyta w Naturze czy w Hebe kończyła się fiaskiem. W końcu przy większym zamówieniu na mintishop.pl wrzuciłam go do koszyka. Naprawdę wolę ostatnio robić zakupy tylko w drogeriach internetowych. 

Mówiąc krótko, polecam Wam go serdecznie. Jest to zdecydowanie najlepszy żel do brwi jaki miałam. Na pewno jak tylko się skończy, będę na niego polować lub kupię go przez internet. Świetnie nadaje się dla osób, które zaczynają przygodę z podkreślaniem brwi. Efekt jest delikatny i nieprzerysowany. Nie da się nim zrobić sobie krzywdy. Warto na niego polować, jest naprawdę genialny! Miłej soboty!

Buziaki:*

HIGHEELS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *