Glinki rosyjskie – moja miłość <3

1 komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj opowiem Wam historię mojej miłości do glinek rosyjskich. Na wstępie muszę zaznaczyć, że uwielbiam robić sobie różnego rodzaju maseczki. Najpierw robię kilkuminutowy peeling, a później nakładam wybraną maseczkę. Jakiś czas temu na stronie kokardi.pl natrafiłam na glinki rosyjskie. Od razu bardzo spodobał mi się ten pomysł i postanowiłam kupić sobie glinkę z morza czarnego i glinkę anapską. Nie trwało długo kiedy zdecydowałam się dokupić jeszcze glinkę kambryjską. Od tej pory stosuje je raz lub dwa razy w tygodniu i nie wyobrażam sobie pielęgnacji mojej skóry bez nich!

1. Glinka czarna z morza martwego (do twarzy, ciała i włosów) 8,50 zł za 100g.

glinka_04

glinka_05


– Co mówi producent
czarna glinka z morza Martwego doskonale leczy trądzik. Ma właściwości antyseptyczne, oczyszczające, przeciwzapalne i regenerujące. Glinka głęboko oczyszcza, odblokowuje zanieczyszczone i zatkane pory.

Co sądzi Higheels – jest to glinka o dość mocnym działaniu, po którą sięgam, żeby oczyścić moją skórę. Bardzo dobrze sprawdza się w tej roli, dodatkowo też zmniejsza ilość niedoskonałości. Po 15 minutach trzymania glinki na twarzy, szyi i dekolcie nasza skóra jest zrelaksowana i napięta. Co więcej jest tak gładka, że mam ochotę się ciągle po niej głaskać :). Podczas zabiegu dosłownie czujemy działanie glinki na naszej cerze. Osoby ze skórą wrażliwą, czy bardzo suchą może przesuszyć lub podrażnić, ale posiadaczki skóry mieszanej lub tłustej nie muszą się niczym martwić. Po dokładnym spłukaniu wodą nakładam krem nawilżający. Najczęściej wybieram Alantan Dermoline, bo jest to łagodny, kojący krem dla niemowląt o bardzo dobrym składzie. Minusem tej glinki jest to, że się ciężko ją spłukuje i niestety ze względu na jej kolor umywalka nie wygląda najlepiej. Aleee….za jej cudowne działanie mogę wybaczyć nawet brudną umywalkę. Niektórzy stosują glinki również na włosy lub na całe ciało. Jeśli chodzi o włosy, to nie jestem przekonana, ale może kiedyś się skuszę na zabieg antycellulitowy czarną glinką. Wtedy na pewno dam znać, jak było :).

2. Glinka anapska (do twarzy, ciała i włosów) 8,50 zł za 100g.

glinka_06

glinka_07
– Co mówi producent – 
 Biała glinka anapska słynie z wysokiej zawartości minerałów, jest glinką przybrzeżną. Pomaga oczyścić i dotlenić skórę twarzy, nasyca skórę niezbędnymi mikroelementami, stymuluje produkcję kolagenu, który sprawia, że skóra staje się elastyczna. Glinka delikatnie złuszcza, eliminuje drobne zmarszczki, ujędrnia i poprawia kolor skóry.

– Co sądzi Higheels – glinka anapska idelanie nawilża moją skórę! Jest mniej agresywna niż ta z morza martwego i świetnie się sprawdza jako delikatna maseczka po męczącym dniu. Po zabiegu cera jest nawilżona, na pewno bardziej elastyczna i bardzo przyjemna w dotyku. Nie stosuję później kremu nawilżającego, bo nie ma takiej potrzeby, ale pryskam twarz wodą termalną. Bardzo, bardzo lubię glinkę anapską i często stosuję. Dodatkowo łatwo się ją zmywa i PRAWIE nie brudzi umywalki:).

3. Błękitna glinka kambryjska (do twarzy, ciała i włosów) 8,50 zł za 100g.

glinka_08glinka_09

– Co mówi producent- najstarsza na świecie glinka, stworzona przez naturę 500-600 milionów lat temu. Ma właściwości oczyszczające, przeciwzapalne i dezynfekujące. Maseczka na bazie tej błętkitnej glinki doskonale oczyszcza skórę, sprzyja regeneracji naskórka, zwęża pory. Ciepłe okłady z glinki kambryjskiej skutecznie pomagają pozbyć się cellulitu, likwidują efekt pomarańczowej skórki.

– Co sądzi Higheels- jest łagodniejsza niż ta z morza martwego, ale również ładnie oczyszcza skórę. Z tych trzech glinek ta najmniej przypadła przypadła mi do gustu, ale właściwie nie do końca wiem dlaczego :P. Oczyszcza moją cerę, delikatnie zwęża pory i również ją wygładza, ale jakoś nie daje takiego super efektu jak dwie poprzednie. Mimo tego również polecam jej wypróbowanie :). Producent ma racje, co do tego, że kosmetyk sprzyja regeneracji naskórka. Ma również ładny zielony kolor, nie błękitny.

Wszystkie opisane glinki są fitokosmetykami, czyli produktami naturalnymi, które nie dość, że są przyjazne dla środowiska, to jeszce łagodne dla skóry. Dzięki dużej zawartości mikro i makro elementów (selen, żelazo, magnez itd.), które są niezbędne naszej skórze do normalnego funkcjonowania, są niezastąpione! Glinki wykazują też wysokie działanie absorpcyjne, to znaczy, że pochłaniają substancje toksyczne z naszej skóry i w zamian oddają to co mają w sobie dobrego.

Glinki na dobre zagościły w pielęgnacji mojej skóry. Stosuję je naprzemiennie i bardzo je sobie chwalę. Musimy tylko pamiętać, żeby mieszać je z wodą, w ceramicznej lub plastikowej miseczce, plastikową łyżeczką. NIE METALOWĄ! Przez 15 minut zabiegu glinka powinna być przez cały czas mokra, bo wysuszona nie działa na naszą cerę. Musimy ją co jakąś minutę spryskać wodą. Ja wlewam troszkę wody do buteleczki z atomizerem i jak zobaczę, że wysycha, to pryskam :). Zabieg jest bardzo przyjemny i relaksujący. Serdecznie polecam 🙂

Buziaki:*

HIGHEELS

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze

  1. Ulubieńcy października i listopada • HIGHEELS BLOG - Kobiecy blog o urodzie, zdrowiu i pielęgnacji.