Golden Rose BB Cream- RECENZJA!

2 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

W mojej kosmetycznej karierze krem BB pojawił się tylko raz i był to krem BB z Garnier. Na szczęście kiedy tylko moja świadomość odnośnie składów i działania niektórych substancji dodawanych do kosmetyków wzrosła, pozbyłam się go jak najszybciej. Okropnie wysuszał mi skórę! Od tamtego czasu porzuciłam BB kremy i jeśli już, to stosowałam podkłady. Jednak będąc wielką fanką firmy Golden Rose, nie mogłam przejść obojętnie obok kremu, który cieszy się świetnymi recenzjami i jest tak często polecany. Mowa oczywiście o Golden Rose BB Cream Beauty Balm No Light

image

Jeśli chodzi o skład, to cudów nie można się tu spodziewać. Pełno silikonów i składników, których nie możemy zakwalifikować do tych „naturalnych”. Jednak aż tak mi to nie przeszkadza, bo stosuję go raz na jakiś czas, a poza tym bardziej zadziwia mnie to, jak dobrze wygląda na skórze!

Produkt ma bardzo przyjemną, lekką, aksamitną konsystencję. Rozprowadzam go zawsze palcami, bo lepiej się wtedy stapia ze skórą. Gdy robię to gąbeczką lub pędzlem (o nie!) mam wrażenie, że krem nie tworzy ze skórą integralnej całości. Mam kolor nr 02 i na początku wydawało mi się, że będzie dla mnie zbyt ciemny, ale już w momencie nakładania krem idealnie dopasowuje się do koloru mojej skóry. Jest to kolor idealny dla karnacji, która szybko się opala i z natury jest dość ciemna. Na twarzy wygląda super naturalnie! Wydaję mi się niemożliwe zrobić sobie nim krzywdę. Jest delikatny, ale jednak widać jego działanie na skórze. 

image

Co przede wszystkim mi się podoba to to, że jest to bardzo subtelny efekt. Nienawidzę efektu maski i poczucia, że mam coś ciężkiego na twarzy, co zdarza się często w przypadku niektórych podkładów. Wtedy mam ochotę zaraz po przyjściu do domu zmyć wszystko co mam na twarzy, bo czuję się po prostu brudna. W przypadku kremu z Golden Rose nie ma mowy o czymś takim. Jedna warstwa spokojnie wystarcza mi na cały dzień. Fakt, że trochę się ściera w ciągu dnia, ale moim zdaniem jest to naturalne. Krem daje mi poczucie zachowanej naturalności, co jest dla mnie naprawdę najważniejsze. Buzia zyskuje fajny młodzieńczy, promienny wygląd. Wydaję mi się, że można zauważyć delikatny blask na niej, który bardzo ładnie rozświetla zmęczoną skórę. Zawsze po nałożeniu przypudrowuję go, aby go utrwalić i zapobiec nadmiernemu świeceniu w ciągu dnia. Jedno cienka warstwa pudru starcza mi na cały dzień. Jedyne co robię, to ewentualnie zbieram w ciągu dnia nadmiar sebum chusteczką. 

image

Nie będę oszukiwać, że po pierwszym użyciu nie bardzo się polubiłam z tym kremem. Po nałożeniu jakoś za bardzo się lepił, a skóra bardzo świeciła. Nie pomógł nawet puder i twarz wyglądała po prostu źle. Okazało się, że był to efekt mojej zbyt przesuszonej skóry, która z braku wody uzupełniała braki sebum. Normalna reakcja. Szybko temu zaradziłam i od tamtej pory już takich problemów nie miałam. 

Krem w ogóle mnie nie zapchał, nie spowodował uczulenia ani wysypu pryszczy, pomimo silikonów w składzie. Cieszy mnie to niezmiernie, bo naprawdę bardzo przyjemnie mi się z niego korzysta. Kolejnym jedno niezaprzeczalnym plusem jest SPF 20 (UVA/UVB). Jeśli nie wystawiam skóry nadmiernie na słońce w ciągu dnia stosuję tylko ten krem. Jeśli jednak mam zamiar dłużej siedzieć na słońcu to ograniczam się do samego kremu z filtrem. 

Jeśli chodzi o jego krycie. Nie można porównywać go z Color Stay z Revlon lub Double Wear z Estee Lauder. Krycie jest, ale bardzo subtelne. Na cienie pod oczami i niedoskonałości radziłabym jednak korektor. Za to mogę go bardzo pochwalić za wyrównywanie kolorytu skóry. Z zaczerwieniami i przebarwieniami radzi sobie jak nikt inny. Podoba mi się też to, że nie wysusza skóry, a wręcz utrzymuje jej stałe nawilżenie w ciągu dnia. Zawsze pod niego stosuję krem nawilżający z YASE i nigdy nic się nie zważyło, ani nic z tych rzeczy. 

Krem znajdziecie na każdym stoisku Golden Rose. Z pewnością Panie pomogą Wam dobrać odpowiedni kolor. Ja się wahałam i całe szczęście, że posłuchałam rad Pani, która przekonywała mnie, że to właśnie kolor nr 02 będzie dla mnie dobry. No i strzał w dziesiątkę! Jego cena też jak najbardziej mi się podoba. 29.90 zł to według mnie cena idealna za produkt z takim a nie innym składem. Wspomnę jeszcze tylko o opakowaniu, które moim zdaniem jest świetne. Płaska, plastikowa buteleczka, z której możemy wydobyć taką ilość produktu, jaką właśnie potrzebujemy. Jest bardzo higieniczne i schludne. 

Krótko mówiąc, polecam go bardzo serdecznie! Nie sądziłam, że kiedykolwiek przekonam się do takich kremów. Stawiałam raczej na te oryginalne koreańskie z lepszymi składami, ale zawsze szkoda mi było na nie pieniędzy. Ten jak najbardziej spełnia moje wymagania. Jeśli szukacie czegoś taniego, a zarazem naprawdę dobrej jakości, to zapraszam do Golden Rose!

Buziaki:*

HIGHEELS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze

  1. Oj proszę, chyba się przekonam, lubię subtelne krycie, szczególnie latem :):)

    • Higheels napisał:

      Bardzo polecam 🙂 Myślę, że jeśli lubisz subtelne krycie i naturalny efekt, to ten krem Ci się spodoba! Buziaki :*