Najlepsi w styczniu i w lutym!

2 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Nareszcie marzec, nareszcie wiosna! Mam już dosyć zimna i ponurej aury. Ostatnio sporo nowości pojawiło się u mnie (temat na oddzielny post :D) i wiele z nich zdecydowanie przypadło mi do gustu. Bez zbędnego przedłużania zapraszam do lektury!

higheels-ulubiency-00

higheels-ulubiency-02

1. Mgiełka do ciała z Bath&Body Works o zapachu świeżej bawełny.

Po raz kolejny zaufałam naszym, polskim youtuberkom i po raz kolejny się nie zawiodłam! Przecudowny, świeży zapach, który utrzymuje się zaskakująco długo. Daje uczucie czystości, świeżości i (przynajmniej u mnie) takiego porządku wewnętrznego. Nie wiem, czy ktokolwiek wie, o co mi chodzi :P. Mgiełka jest meeega wydajna. Mam wrażenie, że w ogóle jej nie ubywa. W cenie regularnej jest dość droga, ale warto czekać na promocję, bo moja butelka kosztowała 40 zł za 236 ml (serio 236?!). Kupiłam jeszcze jeden zapach, ale jeszcze nie używałam, także dam znać później jak się sprawdził. Jestem kolejną już osobą, która  z czystym sumieniem może polecić tę mgiełkę.

2. Masło do ciała z The Body Shop o zapachu jagodowym.

Kupiłam na Allegro, bo niestety u mnie w mieście nie ma TBS. Zapach nie powalił mnie na kolana. Masełko pachnie przyjemnie, ale jak dla mnie nie ma tam jagody. Produkt jest dość wydajny i bardzo fajnie rozprowadza się po ciele. A jeśli chodzi o działanie? Co tu dużo mówić… jest naprawdę SUPER. Rano budzimy się z idealnie nawilżoną, mięciutką skórą, która na dodatek pięknie pachnie. Kosmetyk szybko się wchłania i w ogóle się nie klei. Uwielbiam te masła! W zapasie mam jeszcze mango i nie mogę się doczekać, kiedy je otworzę. TBS może się pochwalić także dość naturalnym składem kosmetyków. W tym konkretnym maśle mamy wysoko w składzie masło Shea i masło kakaowe. Bardzo polecam również polować na nie na promocjach.

3. Serum wzmacniające A+E L’biotica Biovax.

Cudo! Aplikuję jedną pompkę na końcówki włosów zaraz po myciu często dodając do niego kroplę lub dwie oleju z pestek śliwek. Moje włosy uwielbiają ten duet! Końcówki są wygładzone, nawilżone i dodatkowo się błyszczą. Włosy są zdrowe i wyglądają o niebo lepiej. Nie można tutaj nie wspomnieć o cudownym zapachu, którego po prostu ubóstwiam! Serum hamuje rozdwajanie się końcówek włosów i zapobiega też nadmiernej łamliwości. Na razie jestem świeżo po wizycie u fryzjera, a więc pozbyłam się rozdwojonych końcówek, ale mam nadzieję, że Biovax pomoże mi utrzymać ten stan. Według mnie kosmetyk jest bardzo wydajny i zdecydowanie wart wypróbowania.

higheels-ulubiency-03

4. Oczyszczające plastry na nos z Botanical Choice.

Kupiłam jakiś czas temu w Biedronce za niecałe 8 zł. Nigdy nie wierzyłam, że takie plasterki działają, więc mega się zdziwiłam jak zobaczyłam efekty po pierwszym użyciu. Jeden plasterek usuwa praktycznie wszystkie małe zaskórniki otwarte. Te większe niestety nie wszystkie, ale i tak efekt jest zadowalający. Plastry zawierają też ekstrakt z drzewa herbacianego, który wspomaga leczenie stanów zapalnych i działa bakteriobójczo. Zauważyłam też znaczne zmniejszenie ilości zaskórników i zmniejszone pory (ale możliwe, że to zasługa też innych kosmetyków). Nie wiem tylko, gdzie można je dostać, bo w Biedronce już ich nie ma. Koniecznie spróbujcie, naprawdę warto!

5. Matujący puder Stay Matte z Rimmel.

Kupiłam go przypadkiem za ok. 20 zł, kiedy się okazało, że nie wzięłam ze sobą na wyjazd mojego pudru bambusowego z Biochemii Urody. Mój kolor to 001 Transparent. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Pięknie matuje skórę i trzyma się na niej praktycznie cały dzień. Nie zapycha. Nie zbiera się w załamaniach i wygląda bardzo naturalne. Jest bardzo wydajny. Skład nie jest idealny, ale też nie można powiedzieć, że jest zły. Nakładam go najczęściej gąbeczką, rzadziej pędzlem. Pachnie przyjemnie, ale bardzo delikatnie. Robi wszystko to, co zwykły puder matujący powinien robić. Polecam!

higheels-ulubiency-04

6. Korektor do brwi Art Scenic z Eveline.

Jest to po prostu brązowy żel do brwi. Nie mam pojęcia, czemu nazwali go korektorem. Fajnie rozczesuje brwi, delikatnie wypełnia i utrwala na cały dzień. Używam go po wypełnieniu brwi kredką i jestem bardzo zadowolona. Ładny brązowy kolor, na pewno nie rudy. Godny polecenia i tani, bo tylko 12 zł. 

7. Zalotka z Rucci Professional.

Dorwałam ją przypadkiem w TKMaxxie. Zachwyciła mnie swoim wyglądem. No czy ten kolor nie jest prześliczny?! Bardzo wygodna w użyciu. Idealnie łapie moje rzęsy. Łatwo się ją czyści dzięki silikonowemu paskowi. Nie ma co dużo mówić, po prostu ładna i dobra.

8. Grzebyk do rzęs z Inglota.

Niesamowicie przydatny gadżet! Często jak kończył mi się tusz, to sklejał mi rzęsy i nie miałam czym ich rozczesywać. Czasem próbowałam szpilką (serio?!) i jak sobie uświadomiłam, jak bardzo jestem głupia, postanowiłam kupić właśnie ten rozczesywacz. Ładnie rozczesuje rzęsy, szybko się go myje. Można wykorzystać także do brwi. Same zalety. Gorąco polecam, na pewno się przyda!

To już wszyscy moi Ulubieńcy. Dajcie znać koniecznie, co u Was się ostatnio sprawdziło.

Buziaki:*

HIGHEELS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze

  1. Monika napisał:

    Uwielbiam masła do ciała:-)