Revlon Colorstay – recenzja

4 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj bierzemy pod lupę dość popularny podkład marki REVLON z serii COLORSTAY dla skóry mieszanej i tłustej. Jest to nowa wersja tego podkładu z SPF 15. Stara wersja posiadała SPF 6, tak więc zdecydowanie nowa wersja NA PLUS.

higheels_04

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że jest to podkład ciężki, a więc posiadaczki skóry suchej, wrażliwej, czy też nawet normalnej nie powinny po niego sięgać. Ja skusiłam się na niego ze względu na problem świecenia się skóry. I tu muszę przyznać, że produkt spełnia to zadanie w 100%. Czasami nawet nie trzeba nakładać na niego pudry utrwalającego. Kosmetyk jest bardzo kryjący. Zakryjemy nim PRAWIE wszystko :). Idealnie sprawdzi się dla skóry problematycznej, z niedoskonałościami, który chciałoby się ukryć. Ja takich nie mam, ale i tak postanowiłam go wypróbować ze względu na kuszące obietnice o efekcie matowej cery. 

higheels_11

Mnie ten podkład nie zapycha, ale też nie używam go codziennie. Raz postanowiłam stosować go codziennie rano przez dłuższy okres czasu i niestety lekko wysuszył moją skórę i również lekko ją zapchał. Wiele osób mówi, że tworzy efekt maski. Hmm…myślę, że każdy podkład może to spowodować. Wystarczy nałożyć odrobinę na wierzch dłoni lub bezpośrednio na twarz i za pomocą gąbeczki typu Beauty Blender rozprowadzić po całej twarzy. To jest właśnie mój ulubiony sposób nakładania podkładów. Nakładany palcami lub odpowiednim pędzlem wydaje mi się mniej naturalny. Konsystencję ma dość lekką.

Kolejnym plusem jest szeroka gama kolorystyczna. Uważam że każdy znajdzie swój odpowiedni kolor. Ja zdecydowałam się na 180 Sand Beige.

higheels_10

SPF 15 działa na jego korzyść, chociaż ja i tak stosuję po niego krem z filtrem (możecie poczytać o moim idealnym filtrze tu :)). Z drugiej strony zwiększona ochrona przeciwsłoneczna spowodowała, że produkt jest zdecydowanie gęstszy. Niestety tutaj muszę wspomnieć o dużym minusie Revlon – OPAKOWANIE! Jest bez pompki, co nie idzie w parze z jego konsystencją. Trzeba mocno go wstrząsnąć i poczekać, aż podkład znajdzie się w szyjce buteleczki. Ja jestem w połowie opakowania i nie wiem jak to będzie przy samym końcu, ale już zaczynam się bać :P. 
       higheels_05

 Nie mogę doczepić się do trwałości podkładu. On NAPRAWDĘ utrzymuję się na twarzy cały dzień. Oczywiście nie wygląda wieczorem tak wspaniale jak zaraz po nałożeniu, ale jak na swoją cenę i tak rewelacyjnie. Niektórzy porównują go do słynnego Estee Lauder Double Wear, ale niestety nie mam porównania, bo próbowałam tylko Estee Lauder w wersji Light. 

O własnie! CENA! W Rossmannie, czy innych drogeriach stacjonarnych widziałam, że ten podkład kosztuje prawie 65 zł (!). Byłam w szoku, bo swoją buteleczkę kupiłam w drogerii internetowej ezebra.pl i kosztował nieco ponad 20 zł. W Rossmannie nawet podczas szczęśliwego okresu promocji -40% był droższy niż na ezebra. Zdecydowanie polecam odwiedzać sklepy internetowe :).

Podsumowując, myślę że jest to fajny podkład, nawet na lato. Oczywiście nie używając go w dużych ilościach. Uwierzcie mi, że jedna cieniutka warstwa w zupełności wystarcza :). Co do składu to niestety można się przyczepić, ponieważ zawiera alkohol, co może wysuszać skórę, silikony ( a więc pamiętajmy, żeby BARDZO dokładnie zmyć go odpowiednim sposobem) i parabeny, które mają uniemożliwiać rozwój i przetrwanie mikroorganizmów podczas użytkowania podkładu. Ale z drugiej strony gwarantuje efekt matowej skóry przez cały dzień. Szklana buteleczka jest bardzo solidnie wykonana, więc potrzeba chyba upadku z dziesiątego piętra, żeby go zbić :p. Nie jest to rewelacja, ale całkiem dobry produkt. Myślę, że można do zaszufladkować do podkładów z serii ‚Na specjalne okazje’.

Dajcie znać czy kiedykolwiek go używałyście i jakie są Wasze odczucia!

Buziaki :*

HIGHEELS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze

  1. Bourjois 123 Perfect Foundation- najlepszy podkład świata! • HIGHEELS BLOG - Lekko o kosmetykach i pielęgnacji.

  2. Denkowy szał vol. 2 – HIGHEELS BLOG - Kobiecy blog o urodzie, zdrowiu i pielęgnacji.

  3. Ola napisał:

    Niestety nie używam fluidów, podkładów, etc., ale pojawiła się o wzmianka i przekierowanie na stronę o kremie z filtrem 🙂 Nie za bardzo wiem, czy pytać tutaj, czy lepiej pod postem o Vichy SPF 50, ale zaryzykuję tutaj: w jakiej aptece internetowej go kupowałaś? Szukam najatrakcyjniejszej oferty. Chociaż, tak po prawdzie, zastanawiam się, czy jest szansa, że przy tym filtrze się opalę? Nie zależy mi na tandetnej brązowej opaleniźnie, ale delikatnie muśniętej słońcem cerze 🙂 Jestem po kuracji antytrądzikowej już jakiś czas, ale nadal boję się o wpływ słońca na skórę buzi.

    pozdrawiam serdecznie,

    OlaK

    • Higheels napisał:

      Swój krem kupiłam w Aptece Gemini (http://www.aptekagemini.pl/) przy okazji większego zamówienia. Bardzo często jest w Superpharm w promocji, np. teraz z kartą Lifestyle kosztuje coś ponad 40 zł. Jeśli chodzi o działanie…używając odpowiednio kremu z SPF 50 nigdy się nie opaliłam. Nawet delikatnie :P. Generalnie mi to odpowiada, bo nie zamierzam w ogóle wystawiać skóry twarzy na promienie słoneczne. A jeśli chcę mieć cerę muśniętą słońcem, to najzwyczajniej w świecie używam pudru brązującego lub bronzera. Pozdrawiam 🙂