Jak doprowadzić twarz do ładu po ciężkiej imprezie? 5 rad Higheels!

5 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Nie oszukujmy się. Każdemu czasem zdarza się za dużo wypić na imprezie. Po całonocnych imprezach nie dość, że nie czujemy się zbyt dobrze (nazwijmy to po imieniu- mamy kaca), to jeszcze przy tym nasza skóra nie wygląda najlepiej. Chciałabym podzielić się z Wami pewnymi sztuczkami, dzięki którym skóra będzie wyglądała choć odrobinę ładniej, a i Wy poczujecie się lepiej, kiedy zobaczycie, że są tego jakieś efekty! Zaczynamy!

image

1. Zawsze zmyj makijaż po imprezie!

To jest absolutnie najważniejsza z wszystkich możliwych rad! Skóra musi oddychać. Nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której cera będzie gotowała się po toną make up’u. Wyobraźcie sobie tylko, co tam się dzieje?! Zmycie makijażu i minimalna pielęgnacja wieczorna (krem nawilżający) to podstawa! Dzięki temu zapewnimy skórze chociaż ten minimalne poczucie komfortu.

2. Wypij rano wodę z cytryną! 

Pisałam Wam już o korzyściach jakie przynosi picie wody z cytryną każdego dnia. Po całonocnej imprezie ważne jest, aby maksymalnie się nawodnić. Często budzimy się po imprezie z opuchniętą skórą. Pamiętajmy, że alkohol zatrzymuje wodę! Nie dość, że wysusza skórę, to jeszcze i nas od środka. Szklaneczka wody z cytryną to dobry początek. Oczywiście na pusty żołądek. Cytryna pomoże również pomoże żołądkowi zacząć pracować normalnie. Pamiętaj, żeby dużo pić! Skóra tego potrzebuję!

3. Zrób maseczkę!

Zdarzyło się Wam kiedyś obudzić się po imprezie i zobaczyć na twarzy suche skórki? Mi tak. I to najczęściej an nosie. Co wtedy robię? Desperacko próbuję nawilżyć skórę. Sięgam po peeling, złuszczam naskórek i nakładam maseczkę nawilżającą. Ostatnio najczęściej sięgam po maseczkę z mlekiem łosia Banii Agafii. Pisałam Wam o nich TUTAJ. Wtedy nie dość, że skóra wraca do życia, to i ja lepiej się czuję. Jeśli skóra nie jest wysuszona, ale potrzebuję dużego kopa energii, używam wtedy maseczki odświeżającej również Banii Agafii. Ta to dopiero potrafi ożywić skórę! 

4. Sposób na opuchnięte i małe oczka.

Twoje oczy ledwo wystają zza powiek? Wory pod oczami są sine i wyjątkowo widoczne, a musisz koniecznie wyjść i nie chcesz wyglądać jak zombie? Mam na to sposób. Wystarczy wziąć kostkę lodu i owinąć ją w ręcznik papierowy. Odczekajmy chwilę, aż lód zacznie się topić i przykładajmy na krótki czas w okolice oczu. Nie róbmy tego zbyt długo, żeby nie podrażnić skóry. Wystarczy dosłownie kilkadziesiąt sekund na jedno miejsce. Poczujecie niesamowitą ulgę, a Wasze oczy będą wyglądać o niebo lepiej!

5. Sposób na wysuszone usta.

Często też zdarza mi się, że moje usta po imprezie wyglądają jak pobojowisko. Za sprawą matowych, długotrwałych pomadek i pitego alkoholu niestety drastycznie się wysuszają. Następnego dnia po myciu zębów, już czystą szczoteczką delikatnie peelinguję usta. Złuszczam w ten sposób martwy naskórek. Tylko nie za mocno! Delikatnie, kolistymi ruchami. Usta po takim zabiegu są większe i zyskują piękny, malinowy kolor. Potem nakładam sporą dawkę balsamu do ust. Dzięki wcześniejszemu peelingowi lepiej się wchłania, i zarazem lepiej działa. 

Tak właśnie prezentują się moje małe rady, aby doprowadzić swoją twarz do ładu po imprezie. Oczywiście najlepiej w ogóle nie dopuszczać takiej możliwości i unikać alkoholu i całonocnych imprez. Aleee jeśli już się taka zdarzy, na przykład właśnie Sylwester, warto wiedzieć, co wtedy robić. 

Mam nadzieję, że mój post się Wam przyda. Miłego dnia!

Buziaki:*

HIGHEELS

Wielka recenzja maseczek do twarzy Pervoe Reshenie Bania Agafii!

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Jak dobrze wiecie jestem maniaczką maseczek do twarzy. Uwielbiam wszelkiego rodzaju papki, które nakładamy na twarz. Nie dość, że mnie to relaksuje, to jeszcze wiem, że moja skóra jest mi za to bardzo wdzięczna. Przed wyjazdem miałam wielki problem z tym, jaką maseczkę ze sobą wziąć. W końcu robiąc przedwyjazdowe zakupy skusiłam się na parę maseczek z popularnej, rosyjskiej marki Pervoe Reshenie Bania Agafii. Wybrałam jedną oczyszczającą, jedną nawilżającą, jedną witaminową i jedną odświeżającą. Dlaczego zdecydowałam się właśnie na te maseczki? Bo wszystkie zawierają są maseczkami naturalnymi! Nie znajdziemy tutaj w składzie żadnych silikonów, parafiny itp. Co więcej, bardzo spodobało mi się opakowanie (100 ml). Idealne na wyjazd! Wystarczy odkręcić, wycisnąć odpowiednią ilość produktu i zakręcić. Poza tym, nie oszukujmy się, opakowania naprawdę cieszą oko, a jednocześnie są bajecznie tanie i wydajne- starczają nawet na 10 zabiegów :). Przejdźmy teraz do poszczególnych masek. 

image

image

1. Ekspresowa maseczka do twarzy odświeżająca. 

To jest maska, która jest idealna przez jakąkolwiek imprezą! Jej zadaniem jest: nawilżenie, tonizacja i regeneracja zmęczonej skóry. A odpowiadają za to takie składniki: ekstrakty organiczne wiązówki błotnej, irysa syberyjskiego i przewrotnika pospolitego oraz MIĘTA, dzięki której maseczka ma przyjemny, odświeżający zapach. Po nałożeniu czuć od razu działanie odświeżające. Lekko mrowi, ale jest to bardzo przyjemne uczucie. Normalnie aż czuć, że maseczka próbuje postawić nasza skórę na nogi. Po zmyciu skóra jest mega świeża i pełna życia. Od razu mówię, że na pewno nie nawilża, ani nie wiadomo jak regeneruje. Po prostu daje solidnego kopa naszej skórze przez co ta wygląda na zdrową i promienną. Bardzo lubię używać jej właśnie przed jakimś wyjściem. A najbardziej wtedy, kiedy skóra jest spuchnięta lub zmęczona. W tej roli spisuje się idealnie. Polecam!
OCENA KOŃCOWA: 5/5 w kategorii „Maseczki odświeżające”

image

2. Fitoaktywna witaminowa maseczka do twarzy „Multinawilżenie”.

Ta maseczka ma za zadanie dogłębnie nawilżyć skórę, wyrównać jej koloryt, odżywić i wspomagać procesy regeneracyjne skóry. Składnikami aktywnymi są tutaj: soki poziomki, dzikiej maliny i jagody kamczatskiej, olej organiczny dzikiej róży i olej rokitnika ałtajskiego. Maska ma malinowy kolor i przepięknie pachnie owocami! Gołym okiem widać malutkie pestki owoców, co zdecydowanie dodaje jej uroku! Po nałożeniu rozgrzewa skórę. Na początku się zdenerwowałam, ale na szczęście tak miało być :P. Dobra, a jak działa? Hmm na pewno nie nawilża dogłębnie. Nawilża, ale bez szału. Na pewno daje kopa witaminowego skórze przez co od razu widać, że jest odżywiona. Skóra jest bardziej miękka i promienna. Nie zauważyłam, żeby przyspieszyła procesy regeneracyjne, ani nic z tych rzeczy. Bardzo łatwo się ją zmywa, tak jakbyśmy zmywały syrop do herbaty z twarzy. Przynajmniej tak mi się wydaję, bo nigdy nie miałam syropu do herbaty na twarzy :P. A więc nie działa ona jakoś spektakularnie, ale bardzo chętnie zużyję ją do końca, bo nakładanie jej na twarz to sama przyjemność! Taki relaks z kisielem owocowym na twarzy :).
OCENA KOŃCOWA: 3/5 w kategorii „Maseczki nawilżająco- odżywiające”

image

3. Maska do twarzy odmładzająca na bazie mleka łosia.

Mleko łosia? TAK! Jest czterokrotnie bardziej odżywcze niż mleko krowy i ma działanie odmładające. Ta maseczka z kolei ma: głęboko nawilżyć, odmłodzić, uelastycznić skórę i wyrównać jej koloryt. Składnikami aktywnymi jest tu: mleko łosia oczywiście, różeniec górski, sachalinska morwa biała, organiczny biały wosk pszczeli. Powiem szczerze, że ta maska wraz z tą odświeżającą wypadają najlepiej w dzisiejszym teście. Pachnie przepięknie- słodko i bardzo smacznie. Rewelacyjnie nawilża skórę! Tu z czystym sumieniem mówię, że jest to dogłębne nawilżenie. Po zmyciu skóra jest napięta, ale miękka jak pupa niemowlaka. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy odmładza, bo niestety nie ma u mnie odmłodzić. Jeśli chodzi o wyrównanie kolorytu, to też nie jestem przekonana. Alee nawilżenie pierwsza klasa! Na pewno kupię ją ponownie, bo sprawdza się świetnie! Polecam!
OCENA KOŃCOWA: 5/5 w kategorii „Maseczki nawilżająco-odżywiające”

image

4. Maska do twarzy oczyszczająca.

Jest to maseczka na bazie niebieskiej glinki, która ma oczyścić, zwęzić pory, zmatowić i zregenerować skórę. W składzie znajdziemy na przykład niebieską glinkę, ekstrakt malwy i wodę bławatkową. Maska ma bardzo przyjemną konsystencję. Bardzo łatwo się ją rozprowadza i jednocześnie nie spływa z twarzy. Ma niebieskawy kolor, ale później zastyga i robi się biała. Nie jestem jakoś szczególnie zachwycona jej działaniem. Oczyszcza, ale bardzo delikatnie. Nie jakoś dogłębnie i dokładnie. Troszkę zwęża pory, ale nie matowi skóry jakoś specjalnie. Po zmyciu skóra jest gładsza, bardziej miękka i trochę oczyszczona, ale tak jak mówię- bez szału. Niestety cudów na twarzy nie robi i nie kupię jej ponownie.
OCENA KOŃCOWA: 3/5 w kategorii „Maseczki oczyszczające”

 I to niestety już wszystkie maseczki, które testowałam w ostatnim czasie z tej firmy. Za taką cenę uważam, że naprawdę warto spróbować. Szczególnie polecam oczywiście odświeżającą i nawilżającą z mlekiem łosia. Bardzo chciałabym przetestować jeszcze maseczkę dziegciową oczyszczającą. Mam wrażenie, że będzie dobra :P. 

Ciekawe, jakie Wy lubicie maseczki tej firmy?

Niektóre maseczki znajdziecie tutaj: www.nocanka.pl

Buziaki:*

HIGHEELS