Denkowy szał vol.6!

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Przed wyjazdem starałam się wykończyć jak najwięcej kosmetyków, żeby się nie zmarnowały, dlatego też mam dla Was dzisiaj kolejną już odsłonę Projektu Denko! Jest to jeden z moich ulubionych wpisów :). Przygotowałam dla Was dzisiaj 9 mini recenzji przeróżnych kosmetyków. 3 buble, 5 super produktów i jeden bardzo dobry. Zapraszam!

image

image

1. Sylveco tonik hibiskusowy.

Ten produkt nie skradł mojego serca. Ma dziwny zapach i dziwną konsystencję. Niby lejący, ale trochę żelowaty. Niestety nie robi zupełnie nic na twarzy. Ani jakoś szczególnie nie odświeża, wręcz mam wrażenie, że skóra się po nim klei. Ani nie odżywia. Zużyłam go do końca, ale naprawdę nie przypadł mi do gustu. Nie polecam i nie kupię go drugi raz.

2. The Bomb Cosmetics Strawberry Fields.

Myjący peeling pod prysznic. Dostałam go na jakąś okazję. Sama bym go sobie w życiu nie kupiła, bo takie opakowanie kosztuje prawie 40 zł! Pachnie pięknie, jak guma balonowa. Niestety w         działaniu wcale nie jest taki dobry. Ma mało drobinek peelingujących, więc tak naprawdę jest to zwykłe masło pod prysznic. Nie nawilża jakoś spektakularnie. Jedyne co jest fajne, to piana, która się robi. Moim zdaniem jest to beznadziejny peeling, a nawet uznając go za masło pod prysznic nie jest jakiś super. Nie jest wart swojej ceny i na pewno nie kupię go ponownie.

3. Biochemia urody, olejek myjący pomarańczowy.

Pisałam Wam o tym produkcie nie raz nie dwa. Uwielbiam go i właśnie skończyłam kolejną buteleczkę. Możecie o nim poczytać TU :P. Teraz pochwalę się, że mam coś lepszego, co w swoim działaniu przebija nawet ten olejek! Czekajcie na recenzję!

4. Olej z pestek śliwek.

Niestety musiałam wyrzucić resztkę tego olejku, bo już termin ważności mu upłynął :(. Bardzo go lubię i używam najczęściej do pielęgnacji końcówek włosów. Przepięknie pachnie marcepanem. A z kolei o pielęgancji naturalnymi olejami pisałam Wam o TUTAJ.

image

5. Neutrogena pomadka do ust.

Czy Was też wkurza, że wykręcanej pomadki nie da się normalnie zużyć do końca? Na samym końcu jest jeszcze pełno produktu i trzeba go wygrzebywać palcem. Ja niestety nie bawiłam się już dłużej z tą pomadką, bo naprawdę ciężko się ją rozsmarowywało. Nie jestem w stu procentach zadowolona z tego produktu. Troszkę nawilżał, ale rewelacji nie było. Zdecydowanie wolę na przykład masełka Nivea lub Carmex w słoiczku.

6. Eveline Advance Volumiere- skoncentrowane serum do rzęs 3 w 1.

Bardzo fajny kosmetyk! Maluję nim rzęsy przed nałożeniem tuszu i uwierzcie mi, że wyglądają o wiele lepiej! Są dłuższe i wydaje mi się, że bardziej gęste. Wytuszowane rzęsy prezentują się o niebo lepiej. Jednak nie jest to odżywka, która tak jak na przykład Long4Lashes sprawi, że to będzie długotrwały efekt i rzęsy zaczną rosnąć jak szalone. Nie, nie, nie. Jest to raczej tylko baza pod tusz. Kupiłam ją właśnie z taką myślą o używaniu pod tusz do rzęs i to zadanie wykonuje perfekcyjnie! Jest tania, bo w regularnej cenie kosztuję 11 zł. Ma bardzo wygodną silikonową szczoteczkę. Takie lubię najbardziej. Tusz trzyma się dzięki niej o wiele dłużej! Nie kruszy się i jest przez cały czas tak samo czarny. Gorąco polecam!

7. Spirulina z zróbsobiekrem.pl.

To małe śmierdzące cudeńko pojawiło się już kiedyś w Ulubieńcach. Jest to jedna z lepszych maseczek, jakich kiedykolwiek używałam. Robię z nią najróżniejsze mieszanki. Dodaję na przykład trochę hydrolatu, kilka kropel jakiegoś olejku (ostatnio marula) i kilka kropel kwasu hialuronowego 1% i GOTOWE! Genialnie oczyszcza skórę! Ściąga ją i zmniejsza pory. Dodatkowo rozjaśnia. Cudowna maseczka! Fakt, że śmierdzi okrutnie. Przynajmniej na początku, bo potem się już przyzwyczaiłam i już mi aż tak to nie przeszkadzało. Polecam ją każdemu, bo naprawdę działa cuda!

8. Benefit- They’re real!

Kolejne puste opakowanie mojej ukochanej maskary ląduje w kosztu :(. Uwielbiam ją za wszystko! Za szczoteczkę, kolor, trwałość, wydłużenie, pogrubienie, opakowanie! Tylko czemu jesteś taka droga?!

9. Kredka do brwi Catrice Brow Stylist.

Ostatnio był wpis o moim ulubionym sposobie na podkreślenie brwi, w którym pisałam Wam, że te kredki są mega wydajne. A więc teraz skończyłam właśnie jedną, którą kupiłam ponad rok temu! Nie są drogie, a są rewelacyjne. Kto potrzebuje fajnego i taniego produktu do podkreślenia brwi, niech szybciutko biegnie do Natury, bo kredki są świetne!

No dobrze, to już całe moje denko. Zabrakło mi jednego opakowania, żeby dobić do standardowej ilości dziesięciu kosmetyków. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Ciekawa jestem, co Wy ostatnio zużyłyście?

Buziaki:*

HIGHEELS

Denkowy szał vol. 4!

12 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Najwyższy czas na kolejną odsłonę Denkowego Szału! Po raz kolejny prezentuję Wam 10 produktów wraz z krótkimi recenzjami, które zużyłam w ostatnim czasie. Zaczynamy!

denko1

denko3

1. Lovena- delikatny kremowy żel do mycia twarzy z ekstraktem z piwonii i d-panthenolem.

To już moje drugie zużyte opakowanie. Kupuję go w Netto za niecałe 5 zł (!). Myłam tym żelem twarz zaraz po wstaniu, żeby oczyścić skórę z resztek kremu i ewentualnego brudu i kurzu i muszę powiedzieć, że nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia. Bardzo fajny, delikatny produkt. Nie podrażnił mnie, nie uczulił, nie wysuszył skóry. Do delikatnego oczyszczania nadaje się idealnie! Teraz przerzuciłam się na coś innego, ale na pewno jeszcze do niego będę wracać. Naprawdę warto wypróbować za tak niską cenę.

2. Olejek myjący pomarańczowy z Biochemii Urody.

Mój absolutny ulubieniec i kosmetyk bez którego nie wyobrażam sobie demakijażu. Połączenie oleju słonecznikowego, olejku pomarańczowego  i witaminy E jest według mnie genialne. Nie dość, że tani, to jeszcze super skuteczny i naturalny. Żadnej zbędnej chemii! Używam go do metody OCM, o której pisałam tutaj. Zmywam nim pokład, korektor, puder i nigdy mnie nie zawiódł. Delikatny kilkudziesięciu sekundowy masaż i pozbywamy się całego makijażu. Spisuje się rewelacyjnie i jestem już prawie w połowie kolejnego opakowania. Muszę powiedzieć, że jest meeega wydajny! Myślałam, że nigdy się nie skończy. I kocham ten pomarańczowy zapach! Moim zdaniem nie znajdziemy tu żadnych, absolutnie żadnych wad. Jeśli jeszcze go nie miałyście, to koniecznie musicie spróbować.

3. Alantan Dermoline- lekki krem.

Jest to kolejny tani jak barszcz, a zarazem bardzo dobry produkt. Możemy go dostać w aptekach za ok. 6 zł. Jest to produkt przeznaczony dla niemowląt, dzieci i dorosłych. Jest to moje drugie zużyte opakowanie. Ładnie nawilża, koi skórę i przyspiesza jej regenerację. Dodatkowo nie zapycha, nie podrażnia i na pewno nie uczula. Nadaje się do pielęgnacji skóry wrażliwej. Często nakładałam go po maseczkach oczyszczających, żeby skóra się nie przesuszyła, ale też często robił za krem na noc. Bardzo szybko łagodził wszelkiego rodzaju podrażnienia i zaczerwienienia. Nie wchłania się za szybko, więc nie za bardzo nadaje się pod makijaż, ale na noc jest idealny. Nie wiem czy za taką cenę dostaniemy lepszy krem nawilżający. Polecam każdemu!

denko2

4. The Body Shop- serum nawilżające z witaminą E.

Ten produkt zupełnie  mnie nie zachwycił. Jest bardzo przeciętny i na pewno nie kupię go ponownie. W cenie regularnej kosztuje jakieś 90 zł (JAK TO MOŻLIWE?!)! Ja kupiłam go na allegro za mniej więcej połowę tej kwoty. Bardzo podoba mi się opakowanie. Czyste, proste, higieniczne i z pompką, która jest genialnym rozwiązaniem. Stosowałam rano przez nałożeniem kremu. Serum błyskawicznie się wchłaniało, ale samo w sobie nie bardzo nawilżało, a więc postanowiłam mieszać je z kwasem hialuronowym 1% i wtedy faktycznie nawilżenie było większe. Oprócz tego nie zauważyłam żadnych oznak jego pozytywnego działania. Za taką cenę oczekiwałam czegoś zupełnie innego i niestety się zawiodłam.

5. Organic Shop- maseczka do twarzy algi i błoto z Morza Martwego.

Jak widać zużyłam do cna. Fajna maseczka o jeszcze fajniejszym, naturalnym składzie. Bardzo praktyczne i wygodne opakowanie. Maseczka pachnie świeżo, trochę jak męski perfum. Tak przynajmniej myślę :P. Po 10/15 minutach na twarzy oczyszcza i odżywia skórę. Na pewno ją regeneruje i przyspiesza gojenie się mniejszych niedoskonałości. Mam wrażenie, że też delikatnie nawilża. Po zabiegu skóra jest gładka, oczyszczona, ale nie ściągnięta. A i jest super wydajna! Na początku myślałam, że szybko się skończy, ale nic bardziej mylnego. Starczyła na bardzo długo. Naprawdę fajny produkt!

6. Vichy- woda termalna.

Co tu dużo mówić o wodzie termalnej. Nawilża, koi i odżywia skórę przekazując jej cenne minerały. Skóra jest odświeżona, ochłodzona (szczególnie przydatne latem) i przy dłuższym stosowaniu wygląda na bardziej zdrową. Z całego serca mogę polecić wodę termalna tej marki! 

denko4

7. Isana- suchy szampon.

Produkt, który wielokrotnie ratował moje włosy, kiedy nie miałam czasu ich umyć. Moim zdaniem działa identycznie jak Batiste, a jest jednak tańszy, dlatego to właśnie jego zawsze wybieram. I zapach nie jest mocny i męczący, tak jak w przypadku niektórych wersji Batiste. Robi dokładnie to co ma robić, czyli odświeża i podnosi włosy. Jeśli odpowiednio go zaaplikujemy, to nie zostawia żadnych białych śladów. Nie mam mu nic do zarzucenia i polecam gorąco!

8. Ziaja Kozie Mleko- krem do rąk i paznokci.

Bardzo lubię jego zapach i to chyba wszystko, co mogę dobrego o nim powiedzieć. Nawilża, ale tylko chwilowo. Po godzinie dłonie są na nowo suche. Tani, ale niestety zupełnie go nie polecam.

9. Sephora- czarny eyeliner w kałamarzu.

Dość fajny produkt z cieniutkim i precyzyjnym pędzelkiem. Czerń jest intensywna, a więc nie trzeba domalowywać paru warstw, żeby uzyskać pożądany efekt. Jest bardzo wydajny i długo utrzymuje się na powiece. Niestety rozmazuje się. Wystarczy łezka w kąciku oka i już plama gotowa. Nie jestem z niego w stu procentach zadowolona i pewnie nigdy już po niego się sięgnę. Zdecydowanie wolę eyeliner w kałamarzu z Maybelline!

10. Bomb Cosmetics- Lipology balsam do ust.

Niesamowicie wydajny balsamik o pysznym zapachu czekolady z pomarańczami i naturalnym składzie. Niestety nie sprawdził się za bardzo na moich baaardzo wymagających i często skrajnie przesuszonych ustach. Zbyt mało nawilżał i w ogóle nie regenerował ust. Myślę, że osoby z normalnymi, nawilżonymi ustami mogłyby go używać ochronnie i wtedy może by się sprawdził. Ja niestety nie jestem zadowolona, tym bardziej, że zapłaciłam za niego 19,90zł…

To już wszyscy zdenkowani! Napiszcie koniecznie, jakie kosmetyki Wy ostatnio wykończyłyście!

Buziaki:*

HIGHEELS

 

 

Ulubieńcy października i listopada

8 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Zaczął się grudzień, a więc pora na ULUBIEŃCÓW ostatniego miesiąca, a nawet dwóch. Jest to pierwszy tego typu wpis na moim blogu, ale zapewniam, że teraz będą się pojawiały regularnie. Żeby nie przedłużać niepotrzebnie od razu przechodzę do rzeczy.

ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIKA I LISTOPADA:

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_01

1. Schwarzkopf GLISSKUR Hair Repair Liquid Silk – odżywka regeneracyjna.

Pierwszy i ostatni produkt do włosów w tym wpisie. Używałam tej odżywki w gimnazjum i nie wiem dlaczego przestałam, bo jest naprawdę GENIALNA. Po myciu spryskuję nią mokre włosy (około 6/7 pompek) i uwierzcie mi, że włosy od razu robią się gładkie, pachnące, lejące i błyszczące. Przy dłuższym użytkowaniu włosy stają się gładsze i mniej się puszą. Bardzo polecam wszystkim! Znajdziecie w każdej drogerii w naprawdę godziwej cenie.

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_07

2. Makeup Revolution- Ultra Bronze – bronzer.

Świetny i baaaaardzo wydajny bronzer (15g). Ma delikatny, łagodny kolor. NIE rudy, NIE za mocny, NIE tworzy plam, NIE ściera się. Utrzymuje się cały dzień na kościach policzkowych. Nawet osoba, która nie miała nigdy do czynienia z bronzerem, nie zrobi sobie nim krzywdy. Intensywność koloru można ładnie i prosto stopniować i myślę, że ten kolor będzie pasował wielu osobom. Jest lekko ciepły, ale nie za bardzo. Według mnie IDEAŁ. Wszyscy polecają teraz bronzer z KOBO, więc myślę, że w najbliższym czasie się na niego skuszę. Zapomniałam powiedzieć o cenie… za 15g, które starczą na co najmniej rok płacimy 14,99 :D!

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_02

3. Refectocil- henna do brwi w kolorze 3 natur braun.

Uwielbiam henny do brwi z Refectocil! Ci, którzy mnie znają wiedzą, że niestety natura nie obdarzyła mnie ładnymi, wyraźnymi brwiami i muszę sięgać wciąż po hennę. Wreszcie znalazłam taką, która jest prosta w aplikacji, kolor utrzymuje się całkiem długo (ok. tydzień) i cena również według mnie jest ok. (15,99 zł). Kolor nr 3 jest dla mnie idealny! Mam jeszcze czarną, ale zdecydowanie wolę brązową! Chociaż jak wymieszamy te dwa odcienie, otrzymujemy bardzo ładny kolor odpowiedni dla brązowych włosów. Serdecznie polecam wszystkim, którzy zaczynają przygodę z henną do brwi! Aplikacja banalna i nie da się zrobić sobie krzywdy. No chyba, że będziecie ją trzymać z pół godziny :P. Planuję też przygotować dla Was post/instrukcję nakładania henny.

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_08

4. Spirulina – Algi morskie (30 g).

Mieszam łyżeczkę alg z wodą i otrzymuję………….. najbardziej śmierdzącą maseczkę na świecie! Pachnie obrzydliwie, uwierzcie mi….Dlaczego znalazła się w ulubieńcach? Bo działa DOSKONALE! Świetnie nawilża skórę, widocznie poprawia jej wygląd. Po półgodzinnym zabiegu buzia jest rozpromieniona, odświeżona i uelastyczniona. Dodatkowo likwiduje zmiany trądzikowe i rozjaśnia przebarwienia. Według mnie jest to jedna z lepszych maseczek jakie kiedykolwiek miałam. Przebija nawet niektóre glinki! Jedyny minus to oczywiście zapach, ale dla takich efektów warto się poświęcić. Spirulina zapobiega również powstawaniu zmarszczek i gdybym miała wymienić jej wszystkie zalety i korzystne właściwości, to ten post byłby moim najdłuższym. Podsumowując BARDZO POLECAM!

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_05a

5. Bomb Cosmetics -Shimmering body butter Raspberry Beret.

Skoro był produkt o BARDZO nieprzyjemnym zapachu, teraz czas na taki, który swoim zapachem powala! Smarując się tym masłem nagle zdajemy sobie sprawę, że tekst piosenki Vavamuffin ‚powietrze pachnie jak malinowa mamba’, naprawdę ma sens! Malinowa mamba idealnie odzwierciedla zapach kosmetyku. Jeśli Twoim ulubionym smakiem mamby jest malinowy, to to masło jest dla Ciebie! Niby shimmering, ale tylko minimalnie. Tak naprawdę widziałam tylko parę drobinek świecących. Ładnie nawilża, chociaż nie jakoś spektakularnie. Zawiera w składzie 30% masła shea i różne olejki, a więc skład jak najbardziej na plus. Nie jest jakoś super wydajne, ale też nie zużywa się go w tydzień lub dwa. Polecam wszystkim wielbicielkom pięknych, owocowych zapachów!

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_06a

6. Pharmaceris – Multilipidowy krem odżywczy.

Kupiłam w zeszłym roku i nie wiem dlaczego odstawiłam na jakiś czas. Teraz pokornie do niego wróciłam, bo przy kuracji kwasami (o tym już wkrótce) sprawdza się idealnie! Stosuję go tylko na noc, bo na dzień jest trochę za tłusty. Świetnie nawilża i regeneruję skórę. Nie ma mowy o suchych skórkach i odwodnionej cerze. Naprawdę bardzo dobry krem z dobrym składem, który nie zatyka porów i na pewno nie podrażnia.

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_03

7. The Body Shop, Vitamin E, Moisture Serum (Serum nawilżające z witaminą E).

Samo serum mnie nie zachwyciło, ale w połączeniu z kroplą kwasu hialuronowego 1% już tak! Mieszam na ręce i nakładam rano na buzię. Bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia żadnego filmu, dlatego jest idealne pod makijaż. Cera jest ładnie nawilżona i napięta. Możemy zapomnieć o suchych skórkach! Zaczęłam od kwasu hialuronowego w stężeniu jednoprocentowym, ale coś czuję, że moja przygoda z tym kwasem szybko się nie skończy. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona działaniem tego kwasu. Jeśli chodzi o samo serum to prawdopodobnie już go nie kupię ponownie. Naprawdę szału nie robi, ale zamierzam eksperymentować z samym kwasem jeszcze nie raz!

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_04

To już wszystkie kosmetyki, jakie dla Was wybrałam. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie. Jeżeli odkryłyście jakieś perełki w tym miesiącu, to bardzo chętnie dowiem się jakie 🙂

Buziaki :*

HIGHEELS

 

Denkowy szał vol. 2!

1 komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Zapraszam dzisiaj na meeeega denko! Uzbierało się trochę tych produktów, więc żeby nie przedłużać od razu przechodzę do rzeczy.

higheels-blog-denko_04

higheels-blog-denko_00

1. Masło do ciała z The Body Shop o zapachu marakui. (kupiłam za 39,90 zł w promocji)

Moje pierwsze masło z tej firmy. Byłam bardzo ciekawa i podekscytowana kiedy je dostałam, ale szczerze powiedziawszy nie zachwyciło mnie. Spodziewałam się super nawilżenia i obłędnego zapachu. Na zapachu się nie zawiodłam, chociaż nie jest to mój ulubiony, ale poziom nawilżenia oceniłabym na przeciętny. Zdecydowanie sprawdziły się u mnie lepiej inne masła.

2. Masło do mycia pod prysznic z Bomb Cosmetics o zapachu Chilla Vanilla. (ok. 39,90 zł)

Bardzo fajny produkt do mycia pod prysznic! Boże…jak on się pieni! Wystarczy dosłownie nabrać odrobinę i nałożyć na gąbkę i taka ilość wystarczy na umycie całego ciała. Kosmetyk super wydajny i przeeeeecudownie pachnie wanilią, umilając nam kąpiel. Zawiera w składzie masło Shea i naturalne oleje, więc naprawdę nawilża! Rzadko zdarza się, że kiedy producent zapewnia nawilżenie skóry po użyciu żelu pod prysznic, to tak faktycznie jest. Ale tutaj Bomb Cosmetics nie okłamało nas! Przy dłuższym okresie stosowania skóra staje się bardziej miękka i nawilżona. Gorąco polecam ten zapach, jak również czarną porzeczkę (JAK ONA PACHNIE!!).

higheels-blog-denko_01

3. Szampon dla dzieci z Babydream. (ok. 8 zł)

Używałam go do mycia pędzli. Sprawdził się całkiem dobrze, chociaż pod koniec butelki trochę zmienił się jego zapach (mimo, że jego termin ważności jeszcze trwał). Teraz używam innego produktu i na razie bije Babydream na głowę! Ale o tym już wkrótce.

4. Skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych Pharmaceris. (kupiłam za 17,59 zł)

Zachęcona pozytywnymi opiniami postanowiłam spróbować. Tym bardziej, że moje włosy postanowiły sobie wypadać w tamtym czasie. Ładnie myje włosy i skórę głowy. Przyjemny zapach i przy dłuższym stosowaniu faktycznie pomaga. Nie obciąża włosów i po umyciu są naprawdę jedwabiste bez użycia odżywki. Oczywiście nie powstrzyma wypadania włosów do zera, ale zminimalizuje w widoczny sposób i wzmocni. Polecam spróbować, jeśli i Wasze włosy postanowią Wam uprzykrzyć życie.

higheels-blog-denko_02

5. Serum nawadniające twarz, szyję i dekolt Dermedic. (ok. 25 zł)

Bardzo dobre serum! Super się wchłania, więc nadaje się pod makijaż. Bardzo ładnie, świeżo pachnie. Według mnie świeżym ogórkiem. Śliczne i estetyczne opakowanie z pipetką (chociaż moja była trochę zepsuta). Kosmetyk bardzo dobrze nawadnia skórę! Możemy pożegnać się z odstającymi, suchymi skórkami. Nie zapycha, nie przetłuszcza, nie zostawia lepkiego filmu. Jedno z lepszych serów nawadniających jakie kiedykolwiek używałam. Na pewno kupię ponownie!

6. Pomadka ochronna do ust Regenerum. (nie pamiętam ceny, bo dostałam w moim pudełku beGLOSSY)

Totalny bubel. Miałam wrażenie, że jeszcze mocniej przesusza mi usta. Dodatkowo ciężko się go nakłada i jest mało wydajny. Zdecydowanie NIE polecam nikomu!

7. Podkład Revlon Colorstay dla skóry tłustej i mieszanej. (kupiłam za ok. 25 zł)

Jego recenzję znajdziecie TU.

higheels-blog-denko_03

8. Płatki kosmetyczne firmy Tibelly. ( niecałe 3 zł w Netto)

Co tu dużo pisać. Jedne z najlepszych i najtańszych płatków jakie kiedykolwiek używałam. Nie rozwarstwiają się, są cieniutkie – IDEALNE. Polecam serdecznie wszystkim!

9. Płyn do demakijażu z Yoskine. (nie pamiętam ceny, bo dostałam w moim pudełku beGLOSSY)

Hmmm… jeden z nielicznych płynów micelarnych, który się u mnie nie sprawdził. Przy zmywaniu oczu piekł mnie i szczypał, co jest naprawdę trudne do osiągnięcia, bo moje oczy wytrzymają prawie wszystko! Na pewno nie kupię go sama, bo na rynku kosmetycznym możemy dostać o wiele lepsze produkty w dobrych cenach, jak na przykład…

10. Płyn micelarny Garnier ( kupiłam w promocji za 12 zł)

Ufff…ostatni zdenkowany. Taka wielka butla za taką cenę i taki produkt ?! Czy można chcieć czegoś więcej?! Świetnie się sprawdza, w ogólnie nie podrażnia oczu. Zmywa nawet wodoodporny tusz (radzi sobie nawet z They’re real Benefitu). Jest wydajny, bezzapachowy i stał się moim ulubieńcem! Wszyscy musicie go spróbować! Jest to godny zamiennik Biodermy.

Takie wielkie denko mi się uzbierało. Mam nadzieję, że moje króciutkie recenzje produktów przypadną Wam do gustu!

Buziaki :*

HIGHEELS