Oceanic AA LONG 4 LASHES- recenzja i efekty

4 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Przyszedł w końcu czas na długo wyczekiwaną recenzję odżywki przyśpieszającej wzrost rzęs AA Oceanic Long 4 Lashes! Minęło dokładnie pół roku od kiedy zaczęłam ją używać i myślę, że to najwyższy czas, żeby Wam wszystko opisać!

Wybrałam Long 4 Lashes, bo moje rzęsy od zawsze były krótkie, cieniutkie i nie było ich wiele. Był to taki mój mały kompleks. Zawsze zazdrościłam dziewczynom, których spojrzenie było wręcz zabójcze. Oczywiście nie chciałam wydawać zbyt dużej ilości pieniędzy, dlatego Revitalash, czy inne bardzo drogie odżywki zupełnie nie wchodziły w grę.

Processed with VSCOcam with f2 preset

Może najpierw kilka wiadomości technicznych. Za mały, elegancki kałamarzyk o pojemności 3 ml płacimy 49 zł (przynajmniej w aptekagemini.pl). A więc moim zdaniem niezbyt drogo. Serum nakładamy wygodnym pędzelkiem, takim jak do eyelinera wykonanym z włosia syntetycznego. Pędzelek jest bardzo precyzyjny i dość giętki, dlatego narysowanie cienkiej kreski tuż nad linią rzęs nie sprawia żadnego problemu. Aplikujemy produkt raz dziennie przed zaśnięciem. Konsystencja jest wodnista, ale produkt nie spływa nam z powieki do oka. Dodatkowo bardzo szybko się wchłania, więc nic nie zostanie nam na poduszce. Jest meeeega wydajny! Po sześciu miesiącach nadal zostało go trochę w opakowaniu, ale nie przeciągam kuracji, bo termin ważności już minął.

Działanie! Najważniejsze! Już po dwóch miesiącach zobaczyłam, że rzęsy się wydłużyły. Stopniowo stawały się coraz gęstsze i gęstsze. Zauważyłam też, że stały się grubsze i bardziej czarne. Po zakończonej kuracji mogę pochwalić się piękną (oczywiście według mnie) firanką rzęs! Są meeega długie (aż haczą mi o okulary i pomalowane dotykają brwi) i gęste! Takie o jakich zawsze marzyłam. Nadały moim oczom charakter i to mi się bardzo podoba. Już nie muszę nakładać 2 lub nawet 3 warstw tuszu, żeby moje rzęsy stały się widoczne. Czasami wcale ich nie tuszuję, tylko podkręcam zalotką. Czuję się teraz bardziej kobieca i pewna siebie. Jestem oczarowana efektem końcowym i coraz częściej słyszę komplementy na temat moich rzęs. Niestety nie mam zdjęcia ‚przed’, ale musicie mi zaufać, że rzęsy były nawet o połowę krótsze i wyglądały beznadziejnie.

Zdjęcie 15.04.2015, 18 45 29

Po lewej bez tuszu, po prawej już wytuszowane.

Zdjęcie 15.04.2015, 18 46 14

 

Zdjęcie 15.04.2015, 18 52 34

A tutaj po lewej tusz, a po prawej bez.

Warto wspomnieć, że serum zawiera związek aktywny zwany bimatoprostem, który jest uważany jako jeden z najbardziej efektywnych stymulatorów wzrostu rzęs i brwi. Niestety tę substancję stosuję się też u chorych na jaskrę, aby obniżyć ciśnienie wewnątrzgałkowe oka. Trzeba pamiętać, że zawsze trochę kosmetyku może dostać się do oka i spowodować jakieś skutki uboczne (swędzenie, pieczenie, zaczerwienienie, zaburzenia ostrości wzroku itp.). U mnie nic złego się nie wydarzyło. Oczywiście czytałam, że skutki uboczne mogą pojawić się nawet po paru latach, ale jestem dobrej myśli, że nic takiego się nie stanie :). Pamiętajcie, żeby podczas kuracji nie ignorować żadnych objawów i jeśli się takie pojawią skontaktować się z okulistą!

Dla utrzymania efektu i żeby zapobiec wypadaniu rzęs (bo i tak może się zdarzyć), stosuję teraz jako bazę pod tusz odżywkę  z Eveline Advance Volumiere, a w trakcie kuracji nakładałam Eveline SOS Lash Booster. Dodatkowo smaruję na noc rzęsy pomadką z Alterry, która ma w  składzie same naturalne olejki, które odżywiają rzęsy. Mam nadzieję, że dzięki temu efekty kuracji będą dłużej się utrzymywały.

Processed with VSCOcam with f2 preset

Podsumowując, jestem bardzo, bardzo zadowolona! Nigdy nie myślałam, że mogę mieć takie rzęsy! Same musicie ocenić, czy chcecie zaryzykować i poddać się takiej kuracji. Ja zaryzykowałam i nie żałuję :). Koniecznie dajcie znać, czy stosujecie jakieś odżywki do rzęs.

Buziaki:*

HIGHEELS