Czy warto jechać na Erasmusa? I dlaczego TAK!

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Wróciłam. Nareszcie mam czas na porządne prowadzenia mojego bloga. Przepraszam, że przez jakiś czas posty pojawiały się rzadziej, a i Instagram pozostał trochę zaniedbany. Teraz jednak powracam do Was i zdecydowałam się napisać dla Was post o tym, czy faktycznie warto jechać na Erasmusa. Od razu w pierwszym zdaniu powiem Wam, że zdecydowanie TAK! Ja na przykład nie mogę przeżyć tego, że ta przygoda mojego życia dobiegła już końca… Zacznijmy jednak od początku.

Co to jest Erasmus? Jest to program wymiany studentów, który powstał w 1987 roku. W praktyce wygląda to tak, że Unia daję ci możliwość i pieniążki, żeby studiować przez semestr lub nawet w rok w innym kraju. Kupa papierkowej roboty i załatwiania, ale jest to doświadczenie warte każdej poświęconej temu minucie. Czy Erasmus jest dla każdego? Tak, ale dla niektórych kierunków studiów powinien być wręcz obowiązkowy!

Jeśli studiujesz języki, to znaczy różne filologię lub tego typu kierunki, moim zdaniem, Erasmus jest koniecznością. Nigdzie indziej nie nauczysz się języka, jak właśnie w kraju, w którym się w nim mówi. Chodzi tu też o to, że niestety na uniwerku nie nauczą cię nigdy języka, którym posługuje się młodzież, ale również język, którego używa się na co dzień zdecydowanie różni się od tego uniwersyteckiego. Mówiąc o sobie zawsze będę posługiwać się przykładem języka włoskiego. Pomimo tego, że jest to mój ostatni rok studiów i znajomość włoskiego opanowałam na poziomie C2, ten wyjazd nauczył mnie olbrzymiej ilości nowych słówek, konstrukcji, wyrażeń. Czasem nawet tych banalnych (jak na przykład „klosz”), których nigdy wcześniej nie miałam okazji użyć. Niesamowicie się z tego cieszę. O wiele łatwiej rozmawia mi się teraz z Włochami. Nauczyłam się też takich trywialnych rzeczy, jak przeklinanie (które jest oczywiście bardzo złe), ale zdecydowanie zbliża nas do włoskiego używanego na co dzień przez Włochów. Nie mówię już o tym, że będąc zanurzonym w tym języku, znikają wszystkie bariery językowe. Zdolność wypowiadania się na różne tematy rozwija się i nawet nie spostrzegasz się kiedy to się dzieje. Nawet nie wiesz, kiedy zaczynasz powoli myśleć w tym języku, a nawet śnić. Zaczynasz używać naprzemiennie dwóch języków i nie zdajesz sobie sprawy czasem kiedy mówisz po włosku zamiast po polsku! Niesamowite uczucie! Tak więc, według mnie Erasmus jest to coś co zdecydowanie powinno być obowiązkowe dla studentów wszelkich filologii. Co oczywiście nie wyklucza studentów innych kierunków. Jest to wspaniała okazja, żeby podłapać podstawy nowego języka! 

Nowe znajomości, nowi ludzie, nowe kontakty! To wszystko gwarantuje ci właśnie dłuższy pobyt za granicą! Oczywiście nie wszystkie przetrwają powrót do kraju, ale niektóre z pewnością się utrzymają! Pomyślcie, że możecie w przyszłości odwiedzać znajomych w Szwecji, Niemczech, Hiszpanii, czy nawet w… Bangladeszu! Nie chodzi mi tu tylko o znajomych. Można również podłapać nowe kontakty, które pomogą w życiu zawodowym. Kto wie, może akurat znajdziesz dzięki nim pracę marzeń. Erasmus daje szansę poznawania nowych ludzi praktycznie każdego dnia! Dzięki temu cała nieśmiałość, jaka gdzieś tam w tobie tkwi znika. Otwierasz się na ludzi, opanowujesz to perfekcji „small talk” i starasz się na wszelką cenę zapamiętać wszystkie imiona poznanych ludzi. Marku Zuckerbergu, dzięki Ci za Facebook’a! Bez niego byłoby ciężko. Grono studentów erasmusowych to wspaniała solidarność ludzi, którzy nie mają zbyt wielu pieniędzy, oszczędzają na wszystkim, chcą się bawić i mają te same problemy co ty! (Jak powinnam wypełnić Learning Agreement? Gdzie znaleźć mieszkanie? Co zrobić, jak zginęła moja paczka? Gdzie kupić najtańsze wino?).

Oczywiście po drodze napotkasz masę problemów. Również na uczelni. I to tej macierzystej, jak i tej zagranicą. Zdarzają się trudne egzaminy, dziwni wykładowcy… Jednak moim zdaniem na prawdę zaryzykować. Po takim pobycie na Erasmusie masz wrażenie, że każdą możliwą sprawę jesteś w stanie załatwić (nawet antybiotyk o 23:30, bo okazało się, że w klubie, w którym byłeś tydzień temu ktoś zaraził się bakterią, która powoduje zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i wszyscy uczestnicy imprezy muszą profilaktyczne przyjąć lek). Znalezienie pokoju w 3 dni również staje się sprawą prostą do załatwienia. Wszystko da się załatwić! Koniec języka za przewodnika! Ilość niezapomnianych imprez i spotkań zaskakuje. Ilość przespanych godzin zmniejsza się krytycznie, ale to nic. Przecież to tylko parę miesięcy. Wyśpię się po śmierci. Wszystko zależy też od miejsca, które wybierzecie. W moim przypadku Florencja była strzałem w dziesiątkę, więc polecam ją całym sercem. Oczywiście nie samymi imprezami żyje Erasmus. Są też zajęcia, na które ja akurat musiałam chodzić. Są egzaminy, które trzeba zdać i to po włosku (ja miałam 5 ustnych i wszystkie zaliczone 🙂 ). Aleee… wszystko jest do zrobienia! Dowiedziałam się, że jestem silniejsza niż przypuszczałam.

Jeśli chodzi o wątpliwości, czy wyjechać będąc w związku. Jest to indywidualna sprawa każdego z Was. Ja zaryzykowałam i dałam radę. Na początku jest faktycznie ciężko. Tym bardziej, że jesteś w nowym miejscu i nie znasz jeszcze nikogo. Potem jednak przyzwyczajasz się i z utęsknieniem czekasz na dzień, w którym się spotkacie. I jest to najpiękniejszy dzień, jaki kiedykolwiek przeżyliście! Wszystko zależy od tego, czy sobie ufacie. Dzięki pobycie we Florencji nauczyłam się taaak wiele! I to również o samej sobie. Dowiedziałam się, czego tak naprawdę chcę od życia. Wiem, że brzmi to co najmniej idiotycznie, ale serio, nie żartuję :P. 

Kolejną zaletą jest to, że na zwiedzanie ciekawych turystycznie miejsc masz aż 5 miesięcy! Nie musisz wstawać wcześnie i czekać w olbrzymich kolejkach, żeby zobaczyć na przykład rzeźbę Davida Michała Anioła. Możesz to zrobić, kiedy tylko ci przyjdzie na to ochota. Możesz podróżować! Cinque Terre, San Marino, Rzym, Siena, Verona, Viareggio, Livorno, Pisa… co tylko chcesz! Wszystko jest w zasięgu ręki! Mało tego! Zaczynają ci przeszkadzać regularni turyści, którzy utrudniają swobodne przemieszczanie się w centrum i blokują drogi.

Podsumowując, polecam każdemu wyjazd na Erasmusa! Jest to przygoda życia, której nigdy nie zapomnicie. Ja będąc teraz w fazie depresji poerasmusowej nie mogę przeżyć, że czas minął tak szybko i to wszystko się już skończyło. Jestem pewna, że wrócę do Florencji najszybciej jak tylko będę mogła. Nie bójcie się, zaryzykujcie i jedźcie! Nigdzie nie przeżyjecie tego co na Erasmusie. Uwierzcie mi.

Na koniec chciałabym podziękować moim najkochańszym na świecie towarzyszą Erasmusowym! Po pierwsze osobie, z którą spędziłam prawie każdy dzień we Florencji! Nie wiem, jakim cudem wytrzymałyśmy ze sobą tak długo! Teraz autentycznie mi Ciebie brakuje, mimo że mieszkasz parę kilometrów ode mnie. Kocham całym serduchem! Po drugie moje kochane Poleczki z Flo! Warszawianka, Poznanianka, Wrocławianka, które sprawiły, że ten wyjazd był jeszcze lepszy! Nie będę nawet próbowała wymieniać reszty z imienia, bo po prostu nie będę tego w stanie zrobić. Dziękuję Wam wszystkim! 

Na koniec wklejam Wam parę zdjęć! Mam nadzieję, że się spodobają :).

Buziaki:*

HIGHEELS

higheels
(Cinque Terre)

higheels2
(San Marino)

higheels3
(Firenze)

higheels4
(Verona)

higheels5
(Viareggio)

higheels6
(Viareggio)

image
(Viareggio)

image
(jeszcze raz Viareggio)

image
(Livorno)

image
(Livorno)

image
(Pisa)

image
(Firenze, quanto sei bella!)

image
(Firenze, mi mancherai)

Miesiąc życia we Florencji- wrażenia by Higheels

1 komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Minął już miesiąc od kiedy jestem we Florencji. Pomyślałam, że może warto podzielić się z Wami moimi przemyśleniami. Ogólnie rzecz biorąc jestem zachwycona życiem tutaj i ani trochę nie żałuję, że podjęłam taką decyzję! Po pierwsze życie tutaj jest zupełnie inne niż w Polsce. Ludzie są niesamowicie mili i pomocni. Już pierwszego dnia tutaj przekonałyśmy się o tym. Taszcząc za sobą ciężkie walizki w upale wynoszącym 35 stopni szukałyśmy naszego hostelu. Niestety bez skutku. Nagle podszedł do nas jakiś pan i wyraźnie zaniepokojony spytał czy nam nie pomóc. Oczywiście dzięki jego pomocy znalazłyśmy hostel :). Ludzie są tu bardzo uprzejmi i zawsze chętnie służą ci pomocą. 

Florencja jest przepięknym miastem! Wszędzie znajdziemy jakieś zabytki, dzieła sztuki, jak przystało na renesansowe miasto, oczywiście! Nawet latarnie wyglądają inaczej. Oczywiście, przez to jest też bardzo dużo turystów, którzy spowalniają nam drogę do celu, kiedy już tu mieszkamy i na przykład śpieszymy się na zajęcia. Ale spokojnie da się przeżyć :P. Jest to tez centrum życia studenckiego. Jest tu bardzo wiele klubów i miejsc, w których spotykają się i bawią studenci, także nie da się tu nudzić! Tak naprawdę Florencja wcale nie jest wcale taka duża. Owszem, można się pogubić w tych ciasnych, urokliwych uliczkach, ale jakimś cudem zawsze dotrzemy do głównej katedry (Duomo). Dla wszystkich fanów zwiedzania zabytków i kościołów mam dobrą wiadomość- jest ich tu pełno! I na pewno nie da się zobaczyć wszystkiego w dwa lub trzy dni. 

Następnym niekwestionowanym plusem jest pogoda i temperatura! Jest tu o wiele cieplej niż w Polsce! I o wiele bardziej słonecznie. Owszem, czasem pada, ale śniegu jeszcze nie ma i pewnie nie będzie. Mam zamiar schować się tu przed polską zimą :P.

Kolejną zaletą, która zdecydowanie umila mi pobyt jest włoska kuchnia! Uwielbiam włoską kuchnię! Pizze, makarony, sery… to wszystko, co kocham! No i oczywiście lody! Na tripadvisor znajduje się ranking najlepszych lodziarni we Florencji i postanowiłyśmy spróbować lodów w każdej z nich. Na razie najlepsze lody jadłam w Gelateria dei Neri na Via dei Neri. Wybrałam oczywiście jogurtowe (moje ulubione) i Nutellę! Nawet nie wiem, jak Wam opisać ten smak :D. Oczywiście nie można zapomnieć o włoskim winie, którego jest wszędzie pełno. Dla studentów i ludzi nie wymagających wiele od wina wspomnę, że można tu kupić całkiem dobre butelkowane wina za niecałe 2 euro 😉 ! 

Niestety wszystko ma też swoje minusy. Jest tu bardzo drogo. Szczególnie dla nas Polaków zarabiających z złotówkach. Ceny bolą w szczególności studentów zagranicznych, a nawet tych włoskich. Wynajem pokoju dwuosobowego waha się pomiędzy 250-500 euro za osobę, także zupełnie bez porównania z cenami w Polsce. Jedzenie jest też oczywiście droższe, dlatego my studenci nie jadamy w restauracjach. Wybieramy raczej stołówki studenckie lub gotowanie w domu. Nawet w McDonald’s ceny są wyższe, np. Big Maca bez zestawu dostaniemy tu za niecałe 5 euro… Niestety trzeba uważać i rozsądnie wydawać pieniądze, żeby później nie zostać na lodzie. 

Jeśli chodzi o minusy, to wymienię również zdecydowanie pogorszenie stanu mojej skóry. Nie jest to spowodowane oczywiście samą Florencją, ale myślę, że tutejsza woda mogła jej zaszkodzić. Również dochodzi do tego: stres związany z przeprowadzką, tęsknota za bliskimi, zmiana kosmetyków itd. Na początku było fatalnie. Nie poznawałam swojej własnej skóry. Teraz się poprawiło i wierzę, że zmierzam w dobrym kierunku.

Oczywiście tęsknota towarzyszy mi każdego dnia, ale nauczyłam się z nią żyć i cieszyć tym co mam teraz. Wiem, że czas szybko mija i za jakiś czas (dokładnie 9 dni :P) zobaczę swojego narzeczonego, moich przyjaciół i rodzinę (tu trochę dłużej). Nic mi nie ucieknie. Mam zamiar wrócić do Polski na Święta. Pewnie ani się nie obejrzę, już będę musiała pakować walizkę :P. 

A teraz zapraszam na kilka zdjęć, które udało mi się zrobić!

image
(wnętrze kopuły Duomo z freskami Vasariego)

image
(ciasne, kręte uliczki- czyli to o uwielbiam!)
 image
(takie znaki i wiele innych możemy spotkać we Florencji)

image
(widok z Piazzale Michelangelo) 

image
(Forte Belvedere)

image
(dziwna wystawa w Forte Belvedere)

image
(widok z Forte Belvedere)

image
(pyszne lody jogurtowo-sernikowe na tle Ponte Vecchio)

image
(w Fiesole- małym miasteczku górującym nad Florencją)

image
(Fiesole)

image
(Fiesole- nasze stopy na tle Florencji)

image
(Fiesole- Toskania taka piękna!)
 image
(Fiesole- Florencja nocą)

 image
(Benvenuti in Paradiso- Witamy w raju, czyli wycieczka do Cinque Terre)

image
(Manarola- Cinque Terre)

image
(Manarola- Cinque Terre)

image
(Manarola- Cinque Terre)

image
(Cinque Terre)

image
(Cinque Terre i przepiękne morze)

image
(Hot Bananas- cokolwiek to jest :P. Znalezione na targu)

image
(na targu we Florencji)

image
(taka oto przesyłka dotarła do mnie w moje urodziny- narzeczony taki kochany <3)

Podsumowując, jeśli wahacie się, czy zaryzykować i rozpocząć przygodę życia, odpowiem Wam: oczywiście, że tak! Nie ukrywam, że na początku jest trochę dziwnie i ciężko, ale z czasem to wszystko mija i zaczynasz się cieszyć tym, co tu jest. Poznajesz wielu (oj bardzo wielu) nowych ludzi z różnych zakątków świata i codziennie doświadczasz czegoś nowego. Najgorzej jest wyjść ze strefy komfortu i opuścić dom. Później już wszystko staje się łatwiejsze. Polecam dzisiaj nie kosmetyki, ale właśnie wszelkiego rodzaju wyjazdy. Na przykład właśnie z programem dla studentów- Erasmus!

Buziaki:*

HIGHEELS

P.S. Weźcie coś na komary, bo jest ich tu dużo, co z kolei spowodowane jest dużą wilgotnością powietrza!