Wakacyjni ulubieńcy by Higheels!

1 komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Wakacje, wakacje i po wakacjach, a więc….czas na zestawienie kosmetyków, które bardzo dobrze sprawdziły się w mnie szczególnie latem. Mam nadzieję, że spędziliście wolny czas tak jak chcieliście i przede wszystkim, że wypoczęliście! Ja czuję się mega wypoczęta i gotowa na nowe wyzwania! Do rzeczy! Oprócz mojego mega wielkiego ulubieńca olejku Evrēe, o którym pisałam wcześniej mam dla Was aż 7 ulubieńcow! Zaczynamy!

image

1. The body shop masło do ciała o zapachu mango.

Nie ukrywam, że każde masło z TBS jakie miałam zawsze trafiało do Ulubieńców, ale ta wersja mango przebiła wszystkie wcześniejsze! Po pierwsze i najważniejsze. Boże, jak to pachnie!! Zdecydowanie moja ulubiona kompozycja zapachowa. Mango wymieszane z brzoskwinią i nektarynką. Istny cud! Nie mogę przestać wąchać! Nawilżenie super! Przez całe lato ratowałam nim skórę. Szybko się wchłania, zostawia skórę odprężoną, nawilżoną i zadowoloną. No i zapach nie znika od razu, a utrzymuje się na skórze. Taaak przyjemnie się potem śpi. Dodatkowo jest mega wydajne. Używam go prawie codziennie od lipca i jestem w połowie pudełka. Wiem, że drogie, ale zawsze kupuję tylko na promocjach. POLECAM, POLECAM, POLECAM!

2. Woda termalna Uriage.

Ratowałam się nią podczas najgorszych upałów. Bardzo fajna woda termalna. Łagodzi, delikatnie nawilża i orzeźwia. Wiele osób uważa, że wody termalne to zbędny kosmetyk, ale ja naprawdę lubię je używać. Przede wszystkim dlatego że dostarczają skórze wiele niezbędnych minerałów. Często po zmyciu maseczki psikam sobie nimi twarz lub używam jako toniku lub mgiełki. Na promocji w Super-Pharm dostałam ją za ok. 12 zł. Warto dodać, że jest bardzo wydajna, bo na przykład woda termalna z Vichy znikała mi w zastraszającym tempie. Bardzo się polubiłyśmy i na pewno nie będzie to moja ostatnia butelka.

3. Balsam Vaseline Intensive Cream.

Dostałam go w beGLOSSY i zajumał mi go mój narzeczony na wakacjach, kiedy miał suchą skórę… Przypadł mu do gustu tak bardzo, że kazał mi go umieścić na blogu :P. Moim zdaniem jest to dobry, drogeryjny balsam. Nie nawilża tak dobrze jak masło z TBS, ale jest naprawdę ok. Aaa miałam dodać, że ma bardzo, ładny przyjemny zapach. Szybko się wchłania i nie zostawia lepiącego filmu. Naprawdę godny polecenia.

image

4. Hydrolat oczarowy ECOSPA.

Jest to kolejny hydrolat, który pojawił się u mnie. Pokazywałam Wam cały haul z ECOSPA TUTAJ. Jestem w połowie buteleczki i uważam, ze jest naprawdę świetny. Faktycznie leczy stany zapalne! Jeśli zdarzy mi się jakiś nieprzyjaciel, ten hydrolat radzi sobie z nim rewelacyjnie. Oprócz tego napina i ściąga skórę. Hydrolat oczarowy jest też silnym antyoksydantem, a więc zapobiegnie też powstawaniu zmarszczek. Miejmy nadzieję :). Bardzo lubię to uczucie, kiedy w takie upały myję buzię, a później przecieram ją zimnym hydrolatem z lodówki. Kocham hydrolaty i nigdy nie wrócę już do gotowych toników!

5. Błyszczyk Clarins Instant Light w kolorze Candy Shimmer.

Dobrze wiecie, że wolę matowe pomadki w mocnych kolorach, ale w takie upały postanowiłam spróbowac czegoś innego. Dobra, nie tylko upały mnie przekonały. Przez cały sieprień w Douglasie te błyszczyki można było kupić za 49 zł. Oczywiście, jak to baba na promocjach skusiłam się i nie żałuję. Błyszczyk ma ładny zapach, nie obciąża ust. Nie mamy uczucia, że coś lepkiego, ciężkiego przykleiło się do warg. Zauważyłam, że włosy się mniej do niego kleją podczas wiatru! A to jest zdecydowanie wielki plus! Nadaje delikatny kolor, który bardzo fajnie współgra z moją opalenizną. W opakowaniu jest go dużo, bo aż 12 ml. Na promocji- jak najbardziej, w cenie regularnej (79 zł) już gorzej. Aplikator- gąbka jest wygodny i łatwo nakłada się nim produkt. Jest to pierwszy błyszczyk, który mnie aż tak zachwycił. Polecam z czystym sumieniem, bo na co dzień, dla delikatnego podkreślenia ust nadaję się rewelacyjnie.

6.  Eyeliner Eveline Celebrities.

Kupiłam go na spontanie w Rossmannie za ok. 11 zł. Jakoś spodobała mi się buteleczka i coś mi świtało, że ktoś go polecał. Pędzelek jest bajecznie cieniutki. Narysujecie nim każdą, dosłownie każdą kreskę! Z jaskółką też nie ma najmniejszego problemu. Nie rozmazuje się, nie odbija się i jest mega trwały- cały dzień bez w stanie idealnym! Dodatkowo jest to głęboka czerń, a więc nie musimy domalowywać kilku warstw. Pobił na głowę eyeliner w słoiczku z Maybelline. Jedynym jego minusem jest opakowanie, które nie ma dostatecznego zabezpieczenia i kiedy buteleczka nie stoi w pionie, to tusz zalewa ten plastik w środku. Wiecie, o czym mówię? Ale wszystko moge wybaczyć za tę cenę. 11 zł i tak dobry produkt?! Czy może być lepiej?

7. Antyperspirant Nivea Double Effect w kulce.

Generalnie nie przepadam za antyperspirantami w kulce. Wkurza mnie, że muszą wyschnąć. Skusiłam się na ten po wielu dobrych opiniach i… jestem absolutnie zachwycona! Nie zostawia białych śladów na ubraniach! Nareszcie mogę przestać się wkurzać :P. Dodatkowo komfort w ciągu dnia zapewniony w 100%. Nienawidzę czuć się nieświeżo! Ten antyperspirant jest naprawdę godny polecenia. No i w końcu przeprosiłam się z antyperspirantami w kulce :P. Mogę nawet wytrzymać bez marudzenia te 2/3 minutki, kiedy wysycha, w zamian za tak dobre jego działanie!

To już wszyscy moi wakacyjni Ulubieńcy. Czekam na Waszych!

Buziaki:*

HIGHEELS

Higheels radzi: Jak wybielić paznokcie?

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Czas na kolejny wpis z cyklu „Higheels radzi”. Dzisiaj coś, co sprawi, że nasze paznokcie będą wyglądały zawsze zdrowo i schludnie. Czy Was też niesamowicie wkurza kiedy po zmyciu lakieru (najczęściej ciemnego) Wasze paznokcie wyglądają na brudne? Najgorzej jest z granatowym, zielonym i czerwonym kolorem. Moje paznokcie notorycznie się odbarwiają i zamiast ładnych białych końcówek, widzę obleśne ciemno żółte lub nawet lekko zazielenione (w przypadku zielonego lakieru). Oczywiście, że stosuję pod lakier bazę w postaci odżywki do paznokci firmy Golden Rose, ale niestety niektóre lakiery i tak zostawiają po sobie ślad.

Na szczęście już jakiś czas temu natknęłam się na pewien niekonwencjonalny sposób, który pozwala mi pozbyć się tego problemu, na dodatek siedząc w domu i relaksując się. I co najlepsze, taki zabieg nie zajmie nam więcej niż 20 minut!

Czego potrzebujemy? Wody utlenionej, sody oczyszczonej (zwykłej, której używa się w kuchni), cytryny, małej miseczki, szczoteczki do zębów.

Zdjęcie 27.05.2015, 15 56 48

Co teraz? Wsypujemy do miseczki półtora łyżki sody oczyszczonej i dodajemy do niej wody utlenionej. Ile? Na oko. Tak żeby powstała nam papka, która nie będzie zbyt gęsta, ale też nie będzie nam uciekała z paznokcia. Można również dodać dwie lub trzy kropelki soku z cytryny. Wszystko razem mieszamy. Nakładamy na paznokcie szczoteczką do zębów. Oczywiście czystą :P. Najpierw szorujemy delikatnie płytkę i delikatnie końcówki od wewnętrznej strony. Później dokładamy trochę papki na paznokcie, żeby powstała dość gruba warstwa i zostawiamy na paznokciach na około 10 minut. Po tym czasie znów zabieramy szczoteczkę i jeszcze raz delikatnie wmasowujemy papkę w płytkę paznokcia. Następnie biegniemy do łazienki i zmywamy wszystko dokładnie wodą z mydłem.

Zdjęcie 27.05.2015, 15 57 59

 

Zdjęcie 27.05.2015, 16 00 04
(zauważcie, że moja papka ma smutną minę :D)

Zdjęcie 27.05.2015, 16 02 05

Zdjęcie 27.05.2015, 16 02 57

Teraz nakładam odżywczą oliwkę firmy Eveline na paznokcie i skórki, żeby je dodatkowo nawilżyć i przez parę minut ją wmasowuję. Później myję jeszcze raz ręce i nakładam odżywkę na paznokcie. U mnie niezmiennie Golden Rose. Możecie poczytać o niej TUTAJ.

Zdjęcie 27.05.2015, 16 23 09

Efekt? Widocznie bielsze i czystsze paznokcie! Bez podrażnień (o ile nie mamy uszkodzonych skórek, bo wtedy mikstura może powodować pieczenie), bez bólu, prawie za darmo, w domowym zaciszu, od tak! Żałuję, że tak późno natknęłam się na tę metodę, bo działa rewelacyjnie. Oczywiście efekty zależą od stanu paznokci. Jeśli są one mocno żółte, to jedna aplikacja może nie starczyć. Wtedy powtarzamy zabieg. Oczywiście  z zachowaniem racjonalnego odstępu czasu. Paznokcie wyglądają bardzo ładnie, zdrowo, schludnie i przede wszystkim końcówki mają biały kolor!

Tak więc, jak widać, u mnie się sprawdziło. Nareszcie moje paznokcie bez lakieru też jakoś wyglądają! Spróbujcie koniecznie! Nic nie tracicie, a może akurat rozwiąże to Wasze problemy paznokciowe.

Buziaki:*

HIGHEELS

Jak to jest z tym formaldehydem?

8 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Chciałabym dzisiaj poruszyć temat odżywek do paznokci z formaldehydem. Opowiem jak u mnie sprawdził się kontrowersyjny kosmetyk z Eveline i podpowiem, jaki jego zamiennik pozostanie ze mną na dłużej.

Eveline 8w1 ma wzmocnić nasze paznokcie i sprawić, że przestaną się rozdwajać. Dodatkowo mają być zdrowe, odbudowane i zregenerowane. Jednak jej podstawową wadą jest to, że zawiera w składzie 2% formaldehydu (jest to dopuszczalne stężenie). Jak to jest z tym formaldehydem? Formaldehyd to bardzo silny i dobry konserwant dodawany do wielu kosmetyków, szczególnie tych do paznokci. Ma on za zadanie przedłużać trwałość kosmetyku i wzmacniać paznokcie. To właśnie przez niego czasem szczypią oczy przy malowaniu paznokci i wysuszają się skórki przy paznokciach. Powszechnie wiadomo, że formaldehyd sam w sobie jest mocno alergizujący i rakotwórczy, dlatego dopuszcza się tylko jego dwuprocentowe stężenie w kosmetykach, które nie powinno narazić nas na ryzyko zachorowań.

Zdjęcie 08.04.2015, 19 35 58

Niestety wiele osób jest uczulonych na ten związek i mimo znaków ostrzegawczych, takich jak pieczenie/swędzenie/dyskomfort nadal go stosują! Narażając się tym na cięzkie do wygojenia rany lub nawet na choroby, jak na przykład onycholiza, czyli oddzielanie się płytki paznokcia od łożyska (AAAAA!). Zawsze słuchajcie swojego ciała! Jeśli daje Wam sygnały, żeby przestać czegoś uzywać, zróbcie to! Producent każe przez 3 dni dokładać kolejne warstwy odżywki, później zmyć, dać im jeden dzień odpoczynku i powtórzyć zabieg. Ja jednak stwierdziłam, że będzie to zbyt dużo i stosowałam go TYLKO jako bazę pod lakier, czyli jakoś 1 na tydzień. 

Efekty? REWELACJA! Przynajmniej na początku. Muszę dodać, że jako mała dziewczynka dość mocno obgryzałam paznokcie. Niestety ucierpiała na tym płytka niektórych paznokci, szczególnie kciuków, która lekko się zniekształciła (nie pytajcie jak to robiłam, nie mam pojęcia :D). Po paru tygodniach stosowania zauważyłam, że paznokcie się wzmocniły. Rosły szybciej i przestały się łamać. Miałam problem z wyginaniem się paznokci, który też po pewnym czasie ustał. Co najlepsze, płytka paznokci, które były troszkę nierówne wyrównała się! Problem zniknął! Byłam i jestem nadal mega zadowolona! Po jakimś czasie (3/4 miesiące) dobroczynne działanie odżywki zmalało. Może uodporniłam się na nią? Nie wiem, nie mam pojęcia. Stosowałam ją jeszcze jakiś czas, ale zauważyłam, że delikatnie wysuszyła skórki i paznokcie, które niestety pod koniec kuracji zaczęły się trochę rozdwajać. Postanowiłam więc przestać i poszukać czegoś bez formaldehydu.

Generalnie jestem zadowolona. Uważam, że we wszystkim trzeba mieć umiar. Odżywka z Eveline zdziałała u mnie cuda, ale stosowałam ją według własnego uznania. Moje paznokcie same dały mi znać, kiedy kuracja się skończyła i kiedy mam przestać jej używać. Jej dodatkowymi plusami są: wydajność, dostępność, bardzo ładny efekty po pomalowaniu paznokci, a więc nawet bez lakieru paznokcie wyglądają super. Co dalej z moimi paznokciami?

Zdjęcie 08.04.2015, 19 37 38

Znalazłam godnego zastępce dla Eveline BEZ formaldehydu. Jest to odżywka firmy Golden Rose Black Diamond Hardener. Stosuję ją już od 3 tygodni tak samo jak poprzednią, czyli jako bazę pod lakier. Momentalnie nawilżyła płytkę moich paznokci i widzę, że przestały się rozdwajać. Tak samo jak w przypadku Eveline paznokcie wzmocniły się i wyglądają zdrowo. Rosną też bardzo szybko. Jestem z niej bardzo zadowolona i myślę, że zostanę z nią na dłużej. Po przeczytaniu tych wszystkich negatywnych opinii na temat formaldehydu i po obejrzeniu zdjęć dziewczyn, które doprowadziły swoje paznokcie do opłakanego stanu (NIE OGLĄDAJCIE ICH) niesmak pozostał. Stwierdzam, że może lepiej sięgać po produkty bez formaldehydu. Oczywiście nie jestem jego wrogiem, bo akurat w moim przypadku się sprawdził, ale skoro jest produkt, który działa równie dobrze, a skład ma lepszy, to czemu by z niego nie skorzystać? Zdrowie jest jednak najważniejsze.

Zdjęcie 08.04.2015, 19 39 22

Dziewczyny, serio, wypróbujcie odżywkę z Golden Rose! Jest obłędna! I powiedzcie, jakie Wy macie doświadczenie z formaldehydem?

Buziaki:*

HIGHEELS

Najlepsi w styczniu i w lutym!

2 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Nareszcie marzec, nareszcie wiosna! Mam już dosyć zimna i ponurej aury. Ostatnio sporo nowości pojawiło się u mnie (temat na oddzielny post :D) i wiele z nich zdecydowanie przypadło mi do gustu. Bez zbędnego przedłużania zapraszam do lektury!

higheels-ulubiency-00

higheels-ulubiency-02

1. Mgiełka do ciała z Bath&Body Works o zapachu świeżej bawełny.

Po raz kolejny zaufałam naszym, polskim youtuberkom i po raz kolejny się nie zawiodłam! Przecudowny, świeży zapach, który utrzymuje się zaskakująco długo. Daje uczucie czystości, świeżości i (przynajmniej u mnie) takiego porządku wewnętrznego. Nie wiem, czy ktokolwiek wie, o co mi chodzi :P. Mgiełka jest meeega wydajna. Mam wrażenie, że w ogóle jej nie ubywa. W cenie regularnej jest dość droga, ale warto czekać na promocję, bo moja butelka kosztowała 40 zł za 236 ml (serio 236?!). Kupiłam jeszcze jeden zapach, ale jeszcze nie używałam, także dam znać później jak się sprawdził. Jestem kolejną już osobą, która  z czystym sumieniem może polecić tę mgiełkę.

2. Masło do ciała z The Body Shop o zapachu jagodowym.

Kupiłam na Allegro, bo niestety u mnie w mieście nie ma TBS. Zapach nie powalił mnie na kolana. Masełko pachnie przyjemnie, ale jak dla mnie nie ma tam jagody. Produkt jest dość wydajny i bardzo fajnie rozprowadza się po ciele. A jeśli chodzi o działanie? Co tu dużo mówić… jest naprawdę SUPER. Rano budzimy się z idealnie nawilżoną, mięciutką skórą, która na dodatek pięknie pachnie. Kosmetyk szybko się wchłania i w ogóle się nie klei. Uwielbiam te masła! W zapasie mam jeszcze mango i nie mogę się doczekać, kiedy je otworzę. TBS może się pochwalić także dość naturalnym składem kosmetyków. W tym konkretnym maśle mamy wysoko w składzie masło Shea i masło kakaowe. Bardzo polecam również polować na nie na promocjach.

3. Serum wzmacniające A+E L’biotica Biovax.

Cudo! Aplikuję jedną pompkę na końcówki włosów zaraz po myciu często dodając do niego kroplę lub dwie oleju z pestek śliwek. Moje włosy uwielbiają ten duet! Końcówki są wygładzone, nawilżone i dodatkowo się błyszczą. Włosy są zdrowe i wyglądają o niebo lepiej. Nie można tutaj nie wspomnieć o cudownym zapachu, którego po prostu ubóstwiam! Serum hamuje rozdwajanie się końcówek włosów i zapobiega też nadmiernej łamliwości. Na razie jestem świeżo po wizycie u fryzjera, a więc pozbyłam się rozdwojonych końcówek, ale mam nadzieję, że Biovax pomoże mi utrzymać ten stan. Według mnie kosmetyk jest bardzo wydajny i zdecydowanie wart wypróbowania.

higheels-ulubiency-03

4. Oczyszczające plastry na nos z Botanical Choice.

Kupiłam jakiś czas temu w Biedronce za niecałe 8 zł. Nigdy nie wierzyłam, że takie plasterki działają, więc mega się zdziwiłam jak zobaczyłam efekty po pierwszym użyciu. Jeden plasterek usuwa praktycznie wszystkie małe zaskórniki otwarte. Te większe niestety nie wszystkie, ale i tak efekt jest zadowalający. Plastry zawierają też ekstrakt z drzewa herbacianego, który wspomaga leczenie stanów zapalnych i działa bakteriobójczo. Zauważyłam też znaczne zmniejszenie ilości zaskórników i zmniejszone pory (ale możliwe, że to zasługa też innych kosmetyków). Nie wiem tylko, gdzie można je dostać, bo w Biedronce już ich nie ma. Koniecznie spróbujcie, naprawdę warto!

5. Matujący puder Stay Matte z Rimmel.

Kupiłam go przypadkiem za ok. 20 zł, kiedy się okazało, że nie wzięłam ze sobą na wyjazd mojego pudru bambusowego z Biochemii Urody. Mój kolor to 001 Transparent. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Pięknie matuje skórę i trzyma się na niej praktycznie cały dzień. Nie zapycha. Nie zbiera się w załamaniach i wygląda bardzo naturalne. Jest bardzo wydajny. Skład nie jest idealny, ale też nie można powiedzieć, że jest zły. Nakładam go najczęściej gąbeczką, rzadziej pędzlem. Pachnie przyjemnie, ale bardzo delikatnie. Robi wszystko to, co zwykły puder matujący powinien robić. Polecam!

higheels-ulubiency-04

6. Korektor do brwi Art Scenic z Eveline.

Jest to po prostu brązowy żel do brwi. Nie mam pojęcia, czemu nazwali go korektorem. Fajnie rozczesuje brwi, delikatnie wypełnia i utrwala na cały dzień. Używam go po wypełnieniu brwi kredką i jestem bardzo zadowolona. Ładny brązowy kolor, na pewno nie rudy. Godny polecenia i tani, bo tylko 12 zł. 

7. Zalotka z Rucci Professional.

Dorwałam ją przypadkiem w TKMaxxie. Zachwyciła mnie swoim wyglądem. No czy ten kolor nie jest prześliczny?! Bardzo wygodna w użyciu. Idealnie łapie moje rzęsy. Łatwo się ją czyści dzięki silikonowemu paskowi. Nie ma co dużo mówić, po prostu ładna i dobra.

8. Grzebyk do rzęs z Inglota.

Niesamowicie przydatny gadżet! Często jak kończył mi się tusz, to sklejał mi rzęsy i nie miałam czym ich rozczesywać. Czasem próbowałam szpilką (serio?!) i jak sobie uświadomiłam, jak bardzo jestem głupia, postanowiłam kupić właśnie ten rozczesywacz. Ładnie rozczesuje rzęsy, szybko się go myje. Można wykorzystać także do brwi. Same zalety. Gorąco polecam, na pewno się przyda!

To już wszyscy moi Ulubieńcy. Dajcie znać koniecznie, co u Was się ostatnio sprawdziło.

Buziaki:*

HIGHEELS

Idealnie pomalowane paznokcie przez prawie tydzień?

1 komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moim sposobem na to, żeby lakier na paznokciach utrzymał się znacznie dłużej niż normalnie i wyglądał przy tym dobrze. I nie chodzi mi tutaj o hybrydy :P.

vscocam-photo-3 (1)

Po pierwsze- oczywiście manicure. Obcinanie, piłowanie, odsuwanie skórek i tak dalej. Żadna filozofia. Jeśli chodzi o usuwanie skórek mogę z czystym sumieniem polecić Wam żel do usuwania skórek od Sally Hansen. Super się sprawdza, tylko trzeba uważać, żeby nie trzymać go na paznokciach dłużej niż 30 sekund, bo inaczej może je wysuszyć albo nawet gorzej, ale oszczędzę Wam szczegółów :P. Po prostu uważajcie!

14240_250

Źródło (przepraszam za brak swojego zdjęcia, ale zapomniałam wziąć żelu z domu :()

Teraz nakładam odżywkę. Moją ulubioną jest 8w1 z Eveline. Muszę przyznać, że naprawdę wzmacnia pazurki i to mi się podoba! Szybciej rosną, są twardsze, nie łamią się, nie rozdwajają i wyglądają po prostu dobrze. Przed odżywką odtłuszczam jeszcze płytkę paznokcia przecierając wacikiem namoczonym zmywaczem, żeby lakier dłużej wytrzymał. I tu z kolei polecam zmywacz z ekstraktem z migdałów z Isany. Nie przesusza płytki paznokciowej i szybko i bezboleśnie zmywa nam lakier (nawet bardzo ciemny!).

vscocam-photo-1

Odżywka już wyschła. A robi to błyskawicznie! Kolejny jej zdecydowany plus. Teraz czas na lakier. Nakładamy jedną, cienką warstwę na jedną rękę i przechodzimy do drugiej dłoni. Następnie czynność powtarzamy. Naprawdę Higheels, you don’t say?!

Ok i teraz gwóźdź programu, mój święty Graal top coat- Seche Vite. Już nigdy nie pomaluję paznokci bez niego. Pokrywamy cały pomalowany obszar. Pamiętajmy, że nakładamy go na mokry lakier. Nie dosyć, ze lakier wysycha szybciej, to zyskuję piękny błysk i trzyma się znacznie dłużej! Uwierzcie mi, jeśli chociaż raz spróbujecie, nie rozstaniecie się z nim już nigdy! Teraz możemy cieszyć się pięknymi paznokciami przez NA PEWNO 5 dni, a czasem nawet i tydzień. Zależy od lakieru. A dzisiaj u mnie bardzo fajny lakier z Golden Rose. Bardzo polecam tę serię (Color Expert), bo długo się utrzymuje i kolory są obłędne!

vscocam-photo-3

Jeśli mam przesuszone skórki wokół paznokci często smaruję je multiodżywczą oliwką z Eveline. Przecudownie pachnie i naprawdę nawilża i widocznie poprawia wygląd skórek. Paznokcie wtedy wyglądają na bardziej zadbane i przynajmniej nie kusi nas, żeby oderwać sobie odstającą skórkę (czy tylko ja tak mam?).

44034_250

Źródło (znowu przepraszam, powód ten sam :(()

I to już wszystko! Dokładnie takie czynności po kolei wykonuję i lakier trzyma się na paznokciach w porywach do tygodnia. Serdecznie polecam wypróbować wspomniane kosmetyki, tym bardziej, że Sylwester już za chwilę i paznokcie muszą wyglądać idealnie! Wiem, że nie odkryłam Ameryki tym wpisem i pewnie większość z Was postępuje podobnie, ale może przynajmniej podpatrzycie jakiś fajny kosmetyk, np. taki Seche Vite :P.

Buziaki :*

HIGHEELS