DIY- henna brwi krok po kroku, czyli tanio i dobrze!

6 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Musicie o mnie wiedzieć, że… ja praktycznie nie mam brwi :P. Mówię serio. Mam ciemne włosy i niezbyt jasną karnację, ale brwi niestety mam beznadziejne. Tym bardziej latem, kiedy się opalę stają się prawie niewidoczne. Nie muszę Wam chyba mówić, jak idiotycznie wyglądam bez brwi i że muszę je codziennie podkreślać, żeby jakoś wyglądać. Moim największym odkryciem jest właśnie henna firmy RefectoCil, którą robię w domu co jakieś 2/3 tygodnie. 

Nie dość, że utrzymuje się bardzo długo, to robi się ją w banalnie prosty sposób. A na dodatek jest tania, bo koszt jednej tubki to ok. 15 zł. Także zaoszczędzamy sporo na wizytach u kosmetyczek. Tym bardziej, że tubka starcza na baaaaaardzo długo. 

A oto co nam będzie potrzebne:

– brwi

– pęseta

– jakiś tłusty krem (np. Nivea lub masło shea itp.)

– henna (u mnie RefectoCil w kolorze czarnym 1 i brązowym natural brown 3)

– woda utleniona

– naczynie do rozrobienia henny

– szczoteczka do nakładania henny na brwi (u mnie Maestro)

– waciki do uszu + płatki kosmetyczne + ręcznik papierowy na wszelki wypadek

– płyn micelarny do zmycia henny (ja wybrałam Garnier)

Zdjęcie 20.08.2015, 17 58 09

KROK 1

Najpierw, jeśli jest taka potrzeba, radziłabym wyregulować sobie brwi. Po wykonaniu tej bolesnej czynności pokrywamy brwi tłustym kremem. U mnie akurat najlepiej się sprawuje masło shea. Robimy to, aby zapobiec zabarwieniu skóry pod włoskami. Bo chyba nikt nie chce mieć bardzo ciemnych lub nawet czarnych brwi jak dwie pijawki na czole!

KROK 2

Wyciskamy trochę henny na jakieś szklane naczynko. Ja zawsze mieszam trochę czarnej z brązową, bo takie połączenie kolorystyczne najbardziej mi pasuje. Naprawdę nie musi być jej dużo. Może ok. 1,5 cm. Następnie dodajemy wody utlenionej. Ja dodaję najczęściej ok. 10 kropel. W zależności, ile henny akurat wycisnę. Chodzi mi o to, żeby nie była ani zbyt luźna, żeby czasem nie spłynęła mi na pół twarzy, ani zbyt gęsta. Mieszamy, aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Możemy robić to patyczkiem do uszu, małym plastikowym patyczkiem dodawanym do opakowania lub po prostu szczoteczką, którą będziemy nakładać.

Zdjęcie 20.08.2015, 18 00 14

Zdjęcie 20.08.2015, 18 01 35

KROK 3 

Nakładamy! Najpierw jedna brew, potem druga. Całkiem logiczne :P. Kiedy skończę z jedną nastawiam stoper i zaczynam odmierzanie czasu. Jest to też najlepszy czas na poprawki, bo henna nie zdąży jeszcze pozostawić za sobą śladów. Zwykły patyczek do uszu zwilżamy płynem micelarnym i jeśli coś nam się wyjechało, poprawiamy. Teraz czekamy. Ile? W zależności, jaki efekt chcecie uzyskać. Ja mam problem z brwiami, dlatego trzymam ją długo ok. 12 minut. Inaczej brwi są i tak zbyt jasne i efekt mi się nie podoba. Najlepiej robić to metodą prób i błędów, zaczynając oczywiście od 2/3 minut.

KROK 4 

Zmywamy! Zaczynając od brwi, którą pokryłyśmy henną pierwszą. Dokładnie ścieramy hennę, uważając, żeby nie zostawić zacieków lub smug. I GOTOWE! 

brwi-henna2(Efekt delikatny, naturalny, ale jednak widoczny, UWIELBIAM)

Tak, w czterech krokach możemy zrobić sobie hennę brwi w domowym zaciszu. Nic prostszego. Dla osób z beznadziejnymi brwiami, takich jak ja, jest to genialna alternatywa! Nie muszę chodzić non stop do kosmetyczki. Dzięki czemu zaoszczędzam czas i pieniądze. Hennę RefectoCil mogę polecić z czystym sumieniem. Jest naprawdę bardzo dobra!

Tutaj możecie dostać hennę Refectocil we wszystkich kolorach: nocanka.pl

Trzymajcie się cieplutko! 

Buziaki:*

HIGHEELS

 

 

7 włosowych trików, które sprawią, że włosy będą piękniejsze!

1 komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi małymi sposobami, dzięki którym włosy są zdrowsze i lepiej wyglądają. Są to takie małe kroczki, które po kolei wdrożyłam do mojej pielęgnacji i widzę zdecydowaną poprawę kondycji moich włosów. A niestety włosów mam mało, są cienkie i trzeba o nie bardzo dbać, jeśli chce się mieć je długie (czyt. ja). Ok, zaczynamy :).

Zdjęcie 25.06.2015, 13 20 39
(Czy ktoś używał tego szamponu? Bo ja od dzisiaj zaczynam :P)

 

1. Czepek.

Nawet nie wiecie ile może zdziałać głupi foliowy czepek nakładany na włosy pokryte odżywką, maską lub czymkolwiek, co ma za zadania je odżywić. Zatrzymuje ciepło podczas zabiegu przez co otwiera łuski włosów i produkty wchłaniają się szybciej i lepiej. Niby nic, a jednak działa! Teraz każdą maskę, nawet taką piętnastominutową, nakrywam czepkiem i dodatkowo owijam ręcznikiem. Efekty nadchodzą o wiele szybciej i są, moim zdaniem, bardziej widoczne. 

2.Spanie w warkoczu.

Śpiąc w rozpuszczonych włosach narażamy się na ciągłe ich szarpanie, ocieranie lub nawet wyrywanie. Może się to skończyć połamanymi włosami lub nawet rozdwojonymi końcówkami. Najlepiej spinać włosy w luźny warkoczyk lub kitkę. Pamiętajmy, że „luźny” jest tu kluczowym słowem! Najlepiej też nie kłaść się spać w mokrych włosach, tylko chociażby delikatnie je podsuszyć.

3. Suszenie od góry.

Najlepiej suszyć włosy od nasady do doły, ponieważ łuski włosów po myciu są pootwierane i susząc je w odwrotny sposób, np. kiedy mamy głowę w dole, możemy spowodować, że włosy będą się szybciej niszczyć i rozdwajać. Sama bardzo długi czas suszyłam włosy z głową w dole, aby dodać im objętości i oczywiście robiłam to źle, zmieniając kierunek suszenia. Na wszelki wypadek postanowiłam zrezygnować z tej metody :P. Jeśli chodzi o suszenie, to warto pamiętać, żeby nie wybierać gorącego lub zimnego powietrza, tylko raczej letnie. Włosy, a szczególnie cebulki nie lubią się przegrzewać.

4. Czesanie w odpowiedni sposób.

Pamiętajmy, że mokre włosy są mega podatne na zniszczenia! Najlepiej albo w ogóle ich nie czesać lub zrobić to bardzo ostrożnie dobrą szczotką. Oczywiście bez szarpania i ciągnięcia, bo inaczej rozdwojone końcówki i połamane włosy staną się naszą codziennością! Jeśli chodzi o szczotkę u mnie niezmiennie Tangle Teezer. Uwielbiam ją! Jako jedyna szczotka nie ciągnie mnie i pozostawia włosy widocznie ładniejsze. Pełną jej recenzję znajdziecie TU!

5. Nie wycierać włosów ręcznikiem.

Jak byłam młodsza bardzo często wycierałam włosy ręcznikiem, pocierając je lub (O ZGROZO) nakładając ręcznik na obydwie dłonie, wkładając pomiędzy włosy i pocierając. Tragedia. Włosy napuszone, zniszczone, rozdwojone. Fuuu. Pamiętajmy, że mokre włosy są bardzo narażone na uszkodzenia mechaniczne! Kiedy pocieramy mokry włos o włos, otwarte łuski haczą się o siebie i rozrywają się nawzajem. Teraz nakładam ręcznik tylko po to, żeby odsączyć nadmiar wody. Nie pocieram, nie wyciskam i moje włosy mi za to bardzo dziękują. Niby nic, a jednak działa. 

6. Myć włosy w chłodnej wodzie.

Zdecydowanie warto myć włosy w letniej wodzie, a nie w gorącej. Gorąca woda może przesuszyć skórę głowy i wzmagać prace gruczołów łojowych. Przez co, włosy będą się szybciej przetłuszczać. Wybierajmy więc letnią wodę do mycia, a do spłukiwania? Najlepiej chłodną. Dlaczego? Żeby domknąć łuski włosa, Włosy będą wyglądały o wiele lepiej. Uwierzcie mi na słowo ;).

7. Nakładać szampon najpierw na rękę.

Najlepiej nałożyć szampon najpierw na rękę, połączyć go z wodą i dopiero nałożyć na głowę. Po pierwsze dzięki temu zużywamy mniej kosmetyku, przez co szampon będzie bardziej wydajny. Po drugie włosy nie dostają nadmiernej ilości szamponu, a skóra głowy na tym nie ucierpi.

To są właśnie moje małe sposoby na ładniejsze włosy. Są to małe kroczki, ale gwarantuję Wam, że za jakiś czas zobaczycie efekty. Podzielcie się swoimi metodami na piękne włosy!

Buziaki:*

HIGHEELS

L’Oréal, BeBeauty, Garnier – który płyn micelarny wybrać?

11 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Od liczby i rodzajów płynów micelarnych dostępnym w szafach popularnych drogerii można dostać zawrotów głowy! Sama czasami stoję, stoję i wybrać nie mogę, dlatego najczęściej powołuję się na recenzję i opinię różnych bloggerek i vlogerek. Postanowiłam wybrać 3, które najczęściej są wspominane i je przetestować. Z góry mówię, że nigdy nie używałam Biodermy, bo po prostu szkoda mi pieniędzy na płyn, który ma swoich tańszych zamienników. Dodam jeszcze, że używam płynów micelarnych tylko do zmycia makijażu oczu, do reszty twarzy używam olejku myjącego z BU. Dzisiaj podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami. No to do roboty, na pierwszy rzut  L’Oréal.

higheels-plyny-micelarne4

(Niestety zapodziała mi się gdzieś pusta butelka, wybaczcie :*)

1. L’Oréal Paris, Ideal Soft, Oczyszczający płyn micelarny do cery suchej i wrażliwej (200 ml).

Za pojemność 200ml płacimy ok.15 zł, czyli dosyć sporo. Buteleczka ładna, estetyczna, aczkolwiek mało praktyczna, bo jednorazowo wylewamy na dużo płynu na wacik, przez co produkt staje się mniej wydajny. Brak jakiegokolwiek zapachu, przez co kosmetyk nie podrażnia i nie uczula naszej delikatnej skóry. Bardzo szybko zmywa makijaż. Nawet najtrwalsze tusze do rzęs (Benefit, They’re real!), czy eyelinery (Maybelline,  Lasting Drama w słoiczku) ustępują po paru sekundach przykładania nasączonego wacika. Po demakijażu skóra wokół oczu nie jest zaczerwieniona, ani ściągnięta. Mam wrażenie, że płyn ją nawilża i delikatnie pielęgnuje. Muszę przyznać, że jest to bardzo dobry płyn micelarny. Jeśli chodzi o działanie nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia. Jedynym minusem jest mała pojemność, wydajność skrócona przez dziwne opakowanie i cena. Dlatego postanowiłam szukać dalej.

higheels-plyny-micelarne2

2. BeBeauty, nawilżający płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu, skóra wrażliwa (400 ml – edycja limitowana).

Chyba najczęściej polecamy płyn micelarny dostepny w Biedronce. Załapałam się na edycje limitowaną i przy pojemności 400ml zapłaciłam jakieś 7 zł (SERIO?!). Wybrałam wersję nawilżającą. Bardzo fajny dozownik, który wylewa idealną ilość produktu przez to jest meeeeega wydajny. Myślałam, że nigdy go nie skończę! Mam delikatny, przyjemny zapach. Przejdźmy do działania. Dość szybko zmywał makijaż, ale nie tak szybko jak ten wcześniejszy. Miał na przykład problemy z kreskami zrobionymi eyelinerami na powiece, a więc trzeba było pocierać i pocierać. Ale co gorsza… podrażniał moje oczy. A na serio jest to trudno zrobić, bo moje oczy są mega wytrzymałe. Jeżeli przez przypadek wylałam troszkę więcej produktu, to szczypał mnie mocno w oczy. Po wykonanym demakijażu miałam podrażnioną i ściągniętą skórę wokół oczu. Często była też zaczerwieniona. Niestety u mnie nie sprawdził się najlepiej, a szkoda, bo za taką cenę byłoby super używać takiego kosmetyku!

higheels-plyny-micelarne1

3. Garnier, Skin Naturals, płyn micelarny 3 w 1 do skóry wrażliwej (400 ml).

I najlepsze zostawiłam sobie na koniec! Za pojemność 400 ml płacimy w drogerii chyba jakieś 16 zł, ale ja kupuję go na stronie ezebra.pl, gdzie kosztuje 13,79 zł (!). Ładna, estetyczna butelka z wygodnym dozownikiem. Produkt jest wydajny, starcza naprawdę na bardzo długo. Po nałożeniu na wacik wydaję mi się czasem, że delikatnie pachnie, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Teraz najważniejsza kwestia- działanie. Makijaż znika po paru sekundach, każdy makijaż oka! Nie musimy nadmiernie pocierać i wyciągać naszej skóry. W ogóle nie podrażnia, nie szczypie, nie uczula. Po demakijażu skóra nie jest ściągnięta, czerwona, nic z tych rzeczy. Jest nawilżona i ukojona! Jeśli chodzi o działanie oceniłabym go na równi lub troszkę lepszy niż ten z L’Oréal. Aleeee….stosunek ceny do pojemności i wydajności produktu zdecydowanie przemawia na wyborem płynu z Garniera. Tak naprawdę jest to moje drugie opakowanie i nie mam zamiaru na tym poprzestawać. Jest to zdecydowany Ulubieniec i polecam spróbować każdemu! Nie zawiedziecie się!

Tak więc u mnie, jak widzicie, wygrywa płyn micelarny z Garniera. Jestem ciekawa, jakie płyny Wy polecacie. Dajcie znać :).

Buziaki:*

HIGHEELS

 

 

Denkowy szał vol.3!

4 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj trzecia już odsłona Projektu Denko! Moim postanowieniem noworocznym jest osiągnięcie minimalizmu kosmetycznego, zarówno w kosmetykach pielęgnacyjnych, jak i w kolorówce. Wyrzuciłam sporo kosmetyków do makijażu (ooo tak… bolało) i nieliczne pielęgnacyjne. A pozostałe z kończącym się terminem ważności postanowiłam jak najszybciej zużyć i stąd dość spore denko :). Standardowo zapraszam na 10 produktów kosmetycznych, które udało mi się zużyć w ostatnim czasie:

higheelsblog-denko2015-00

higheelsblog-denko2015-09

1. Bomb Cosmetics – Masło do ciała Raspberry Beret (200 ml)

To masełko znalazło się w moich Ulubieńcach, więc tam możecie poczytać więcej. Krótko mówiąc: 30% masła shea, przecudowny malinowy zapach i nawilżanie na przyzwoitym poziomie. Polecam zdecydowanie! 🙂

2. Nivea – Nawilżający balsam do ciała pod prysznic (250 ml)

Nie podoba mi się jego skład (parafina, wosk, alergeny), ale generalnie jest to bardzo ciekawy produkt. Stosowałam w wyjątkowych sytuacjach wieczorem, gdy bardzo nie chciało mi się nakładać balsamu, oliwki, czy czegokolwiek (tez tak czasem macie?). Sam balsam dość ładnie pachnie. Trzeba uważać, żeby nie poślizgnąć się pod prysznicem. Skóra po wytarciu jest lekko klejąca, ale wydaje się być nawilżona. Nie wiem, czy to nie za sprawką parafiny… Rano wciąż miękka i nawilżona, ale jakoś nie do końca. Myślę, że kosmetyk po prostu oblepia nam skórę i przez to już więcej go nie kupię,

3. Soraya – Łagodzący balsam po depilacji (150 ml)

Jest to balsam opóźniający odrastanie włosków po depilacji, który kupiłam w Tesco za 3 zł (SERIO). Dość dobrze nawilżał i pielęgnował wrażliwą skórę po depilacji, ale wcale nie opóźniał odrastania włosków. Nie kupię go już więcej, bo jest to zwykły przeciętniak.

4. Garnier Intensywna Pielęgnacja – Regenerujące mleczko do ciała (400 ml)

Mój lubiony drogeryjny balsam. W składzie gości oczywiście parafina, ale akurat w tym produkcie jestem w stanie ją znieść. Bardzo dobrze nawilża i uwielbiam stosować go podczas zimy i późnej jesieni. Pasuję mi jego zapach i konsystencja- niezbyt lejąca, ale też nie za gęsta. To jest moje drugie albo trzecie opakowanie i prawdopodobnie kupię też następne. Lubię mieć go w łazience, bo często przydaje się, kiedy chcę na szybko się posmarować. W promocji dostaniemy go za niecałą dyszkę :). Polecam spróbować!

higheelsblog-denko2015-10

5. L’Biotica Biovax – Intesywnie regenerująca maseczka (250 ml)

Chyba nie muszę pisać, że jest to moja ulubiona maska do włosów? 😀 Niedawno ukazał się cały post o nich, więc odsyłam TUTAJ

6. Bioelixire Argan Oil Hair Mask (200 ml)

Kupiłam skuszona pozytywnymi opiniami, ale zawiodłam się. Oprócz zapachu i ładnego opakowania nie widzę za bardzo plusów tej maski. Skład zostawia wiele do życzenia. Za pierwszym razem faktycznie włosy były miękkie i błyszczące, ale potem kosmetyk zaczął wysuszać mi włosy. Bardzo się po nim puszyły i były nieprzyjemne w dotyku. Na pewno już więcej nie kupię!

7. Joanna Naturia – Peeling myjący z wanilią (100 g)

Bardzo lubię za zapach, konsystencję i działanie. Drobinki złuszczające o idealnym rozmiarze i kształcie. Używałam z rękawiczką złuszczającą z Rossmanna. Teraz nie stosuję już tego typu peelingów, bo przerzuciłam się na bardziej naturalne, a dokładnie na peeling kawowy. Możecie poczytać o nim TUTAJ (ile dzisiaj tych odnośników?!). Alee jeśli szukacie dobrego i taniego, drogeryjnego peelingu, to jak najbardziej jest wart polecenia. Myślę, że się nie zawiedziecie :).

higheelsblog-denko2015-15

8. Stara Mydlarnia Argan&Neroli Organic Face Serum with Vit. E (30ml)

CUUUUUDO! Króciutki, w stu procentach naturalny i ekologiczny skład: olejek arganowy, wyciąg z neroli (kwiata pomarańczy), wit. E, lecytyna. Przepiękny pomarańczowy zapach. Serum stosowałam i będę stosować (bo na pewno kupię ponownie i to już niedługo) wieczorem i rano budziłam się z idealnie nawilżoną, promienną i mięciutką cerą! Po prostu ideał dla osób przemęczonych, które nie mogą sobie pozwolić na dużą dawkę snu. Po dłuższym okresie stosowania rozjaśnia przebarwienia, wyrównuje koloryt skóry i rozpromienia buzię. Bardzo podoba mi się ten efekt. W ogóle uwielbiam wszystkie produkty w witaminą C, między innymi neutralizują wolne rodniki i naprawdę działają cuda! Dobrze nawilżona skóra, mniej się błyszczy w dzień i zdecydowanie wygląda lepiej. Bardzo poręczne opakowanie z pipetką, która ułatwia aplikację. Nie jest drogie (29zł), bardzo wydajne, nie zapycha, nie podrażnia, leczy stany zapalne… CZEGO CHCIEĆ WIĘCEJ?! Zdecydowanie najlepsze serum nawilżające jakie kiedykolwiek miałam! Serdecznie polecam spróbować!     

9. La Roche-Posay Eau Thermale – woda termalna (50 ml)

Dostałam w beGLOSSY i chętnie zużyłam. Czy w lato podczas upałów do szybkiego odświeżenia, czy w zimie na waciku, jako tonik, nie ważne, bo woda termalna zawsze się przyda! Ładnie odświeża i uspokaja cerę. Nie mam swojej ulubionej wody termalnej, ale tą z czystym sumieniem mogę Wam polecić.

10. Tołpa Botanic Białe kwiaty – orzeźwiający tonik-mgiełka 2w1 (150 ml) 

Również zasługa beGLOSSY. Baaaardzo fajny produkt i również jako mgiełka do odświeżania cery w lato lub na wacik jako tonik. Fajny, naturalny skład, co od razu mi się podoba :). Zapach średni, kwiatowy dla niektórych może być nawet nieprzyjemny, ale mi nie przeszkadzał. Kosmetyk łagodził podrażnienia, uspokajał cerę i generalnie bardzo dobrze się sprawdzał. Warto spróbować!

I to już wszyscy moi zdenkowani. Dajcie znać, jakie produkty Wam udało się ostatnio zużyć!

Buziaki:*

HIGHEELS

 

Denkowy szał vol. 2!

1 komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Zapraszam dzisiaj na meeeega denko! Uzbierało się trochę tych produktów, więc żeby nie przedłużać od razu przechodzę do rzeczy.

higheels-blog-denko_04

higheels-blog-denko_00

1. Masło do ciała z The Body Shop o zapachu marakui. (kupiłam za 39,90 zł w promocji)

Moje pierwsze masło z tej firmy. Byłam bardzo ciekawa i podekscytowana kiedy je dostałam, ale szczerze powiedziawszy nie zachwyciło mnie. Spodziewałam się super nawilżenia i obłędnego zapachu. Na zapachu się nie zawiodłam, chociaż nie jest to mój ulubiony, ale poziom nawilżenia oceniłabym na przeciętny. Zdecydowanie sprawdziły się u mnie lepiej inne masła.

2. Masło do mycia pod prysznic z Bomb Cosmetics o zapachu Chilla Vanilla. (ok. 39,90 zł)

Bardzo fajny produkt do mycia pod prysznic! Boże…jak on się pieni! Wystarczy dosłownie nabrać odrobinę i nałożyć na gąbkę i taka ilość wystarczy na umycie całego ciała. Kosmetyk super wydajny i przeeeeecudownie pachnie wanilią, umilając nam kąpiel. Zawiera w składzie masło Shea i naturalne oleje, więc naprawdę nawilża! Rzadko zdarza się, że kiedy producent zapewnia nawilżenie skóry po użyciu żelu pod prysznic, to tak faktycznie jest. Ale tutaj Bomb Cosmetics nie okłamało nas! Przy dłuższym okresie stosowania skóra staje się bardziej miękka i nawilżona. Gorąco polecam ten zapach, jak również czarną porzeczkę (JAK ONA PACHNIE!!).

higheels-blog-denko_01

3. Szampon dla dzieci z Babydream. (ok. 8 zł)

Używałam go do mycia pędzli. Sprawdził się całkiem dobrze, chociaż pod koniec butelki trochę zmienił się jego zapach (mimo, że jego termin ważności jeszcze trwał). Teraz używam innego produktu i na razie bije Babydream na głowę! Ale o tym już wkrótce.

4. Skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych Pharmaceris. (kupiłam za 17,59 zł)

Zachęcona pozytywnymi opiniami postanowiłam spróbować. Tym bardziej, że moje włosy postanowiły sobie wypadać w tamtym czasie. Ładnie myje włosy i skórę głowy. Przyjemny zapach i przy dłuższym stosowaniu faktycznie pomaga. Nie obciąża włosów i po umyciu są naprawdę jedwabiste bez użycia odżywki. Oczywiście nie powstrzyma wypadania włosów do zera, ale zminimalizuje w widoczny sposób i wzmocni. Polecam spróbować, jeśli i Wasze włosy postanowią Wam uprzykrzyć życie.

higheels-blog-denko_02

5. Serum nawadniające twarz, szyję i dekolt Dermedic. (ok. 25 zł)

Bardzo dobre serum! Super się wchłania, więc nadaje się pod makijaż. Bardzo ładnie, świeżo pachnie. Według mnie świeżym ogórkiem. Śliczne i estetyczne opakowanie z pipetką (chociaż moja była trochę zepsuta). Kosmetyk bardzo dobrze nawadnia skórę! Możemy pożegnać się z odstającymi, suchymi skórkami. Nie zapycha, nie przetłuszcza, nie zostawia lepkiego filmu. Jedno z lepszych serów nawadniających jakie kiedykolwiek używałam. Na pewno kupię ponownie!

6. Pomadka ochronna do ust Regenerum. (nie pamiętam ceny, bo dostałam w moim pudełku beGLOSSY)

Totalny bubel. Miałam wrażenie, że jeszcze mocniej przesusza mi usta. Dodatkowo ciężko się go nakłada i jest mało wydajny. Zdecydowanie NIE polecam nikomu!

7. Podkład Revlon Colorstay dla skóry tłustej i mieszanej. (kupiłam za ok. 25 zł)

Jego recenzję znajdziecie TU.

higheels-blog-denko_03

8. Płatki kosmetyczne firmy Tibelly. ( niecałe 3 zł w Netto)

Co tu dużo pisać. Jedne z najlepszych i najtańszych płatków jakie kiedykolwiek używałam. Nie rozwarstwiają się, są cieniutkie – IDEALNE. Polecam serdecznie wszystkim!

9. Płyn do demakijażu z Yoskine. (nie pamiętam ceny, bo dostałam w moim pudełku beGLOSSY)

Hmmm… jeden z nielicznych płynów micelarnych, który się u mnie nie sprawdził. Przy zmywaniu oczu piekł mnie i szczypał, co jest naprawdę trudne do osiągnięcia, bo moje oczy wytrzymają prawie wszystko! Na pewno nie kupię go sama, bo na rynku kosmetycznym możemy dostać o wiele lepsze produkty w dobrych cenach, jak na przykład…

10. Płyn micelarny Garnier ( kupiłam w promocji za 12 zł)

Ufff…ostatni zdenkowany. Taka wielka butla za taką cenę i taki produkt ?! Czy można chcieć czegoś więcej?! Świetnie się sprawdza, w ogólnie nie podrażnia oczu. Zmywa nawet wodoodporny tusz (radzi sobie nawet z They’re real Benefitu). Jest wydajny, bezzapachowy i stał się moim ulubieńcem! Wszyscy musicie go spróbować! Jest to godny zamiennik Biodermy.

Takie wielkie denko mi się uzbierało. Mam nadzieję, że moje króciutkie recenzje produktów przypadną Wam do gustu!

Buziaki :*

HIGHEELS