Denkowy szał vol. 4!

12 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Najwyższy czas na kolejną odsłonę Denkowego Szału! Po raz kolejny prezentuję Wam 10 produktów wraz z krótkimi recenzjami, które zużyłam w ostatnim czasie. Zaczynamy!

denko1

denko3

1. Lovena- delikatny kremowy żel do mycia twarzy z ekstraktem z piwonii i d-panthenolem.

To już moje drugie zużyte opakowanie. Kupuję go w Netto za niecałe 5 zł (!). Myłam tym żelem twarz zaraz po wstaniu, żeby oczyścić skórę z resztek kremu i ewentualnego brudu i kurzu i muszę powiedzieć, że nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia. Bardzo fajny, delikatny produkt. Nie podrażnił mnie, nie uczulił, nie wysuszył skóry. Do delikatnego oczyszczania nadaje się idealnie! Teraz przerzuciłam się na coś innego, ale na pewno jeszcze do niego będę wracać. Naprawdę warto wypróbować za tak niską cenę.

2. Olejek myjący pomarańczowy z Biochemii Urody.

Mój absolutny ulubieniec i kosmetyk bez którego nie wyobrażam sobie demakijażu. Połączenie oleju słonecznikowego, olejku pomarańczowego  i witaminy E jest według mnie genialne. Nie dość, że tani, to jeszcze super skuteczny i naturalny. Żadnej zbędnej chemii! Używam go do metody OCM, o której pisałam tutaj. Zmywam nim pokład, korektor, puder i nigdy mnie nie zawiódł. Delikatny kilkudziesięciu sekundowy masaż i pozbywamy się całego makijażu. Spisuje się rewelacyjnie i jestem już prawie w połowie kolejnego opakowania. Muszę powiedzieć, że jest meeega wydajny! Myślałam, że nigdy się nie skończy. I kocham ten pomarańczowy zapach! Moim zdaniem nie znajdziemy tu żadnych, absolutnie żadnych wad. Jeśli jeszcze go nie miałyście, to koniecznie musicie spróbować.

3. Alantan Dermoline- lekki krem.

Jest to kolejny tani jak barszcz, a zarazem bardzo dobry produkt. Możemy go dostać w aptekach za ok. 6 zł. Jest to produkt przeznaczony dla niemowląt, dzieci i dorosłych. Jest to moje drugie zużyte opakowanie. Ładnie nawilża, koi skórę i przyspiesza jej regenerację. Dodatkowo nie zapycha, nie podrażnia i na pewno nie uczula. Nadaje się do pielęgnacji skóry wrażliwej. Często nakładałam go po maseczkach oczyszczających, żeby skóra się nie przesuszyła, ale też często robił za krem na noc. Bardzo szybko łagodził wszelkiego rodzaju podrażnienia i zaczerwienienia. Nie wchłania się za szybko, więc nie za bardzo nadaje się pod makijaż, ale na noc jest idealny. Nie wiem czy za taką cenę dostaniemy lepszy krem nawilżający. Polecam każdemu!

denko2

4. The Body Shop- serum nawilżające z witaminą E.

Ten produkt zupełnie  mnie nie zachwycił. Jest bardzo przeciętny i na pewno nie kupię go ponownie. W cenie regularnej kosztuje jakieś 90 zł (JAK TO MOŻLIWE?!)! Ja kupiłam go na allegro za mniej więcej połowę tej kwoty. Bardzo podoba mi się opakowanie. Czyste, proste, higieniczne i z pompką, która jest genialnym rozwiązaniem. Stosowałam rano przez nałożeniem kremu. Serum błyskawicznie się wchłaniało, ale samo w sobie nie bardzo nawilżało, a więc postanowiłam mieszać je z kwasem hialuronowym 1% i wtedy faktycznie nawilżenie było większe. Oprócz tego nie zauważyłam żadnych oznak jego pozytywnego działania. Za taką cenę oczekiwałam czegoś zupełnie innego i niestety się zawiodłam.

5. Organic Shop- maseczka do twarzy algi i błoto z Morza Martwego.

Jak widać zużyłam do cna. Fajna maseczka o jeszcze fajniejszym, naturalnym składzie. Bardzo praktyczne i wygodne opakowanie. Maseczka pachnie świeżo, trochę jak męski perfum. Tak przynajmniej myślę :P. Po 10/15 minutach na twarzy oczyszcza i odżywia skórę. Na pewno ją regeneruje i przyspiesza gojenie się mniejszych niedoskonałości. Mam wrażenie, że też delikatnie nawilża. Po zabiegu skóra jest gładka, oczyszczona, ale nie ściągnięta. A i jest super wydajna! Na początku myślałam, że szybko się skończy, ale nic bardziej mylnego. Starczyła na bardzo długo. Naprawdę fajny produkt!

6. Vichy- woda termalna.

Co tu dużo mówić o wodzie termalnej. Nawilża, koi i odżywia skórę przekazując jej cenne minerały. Skóra jest odświeżona, ochłodzona (szczególnie przydatne latem) i przy dłuższym stosowaniu wygląda na bardziej zdrową. Z całego serca mogę polecić wodę termalna tej marki! 

denko4

7. Isana- suchy szampon.

Produkt, który wielokrotnie ratował moje włosy, kiedy nie miałam czasu ich umyć. Moim zdaniem działa identycznie jak Batiste, a jest jednak tańszy, dlatego to właśnie jego zawsze wybieram. I zapach nie jest mocny i męczący, tak jak w przypadku niektórych wersji Batiste. Robi dokładnie to co ma robić, czyli odświeża i podnosi włosy. Jeśli odpowiednio go zaaplikujemy, to nie zostawia żadnych białych śladów. Nie mam mu nic do zarzucenia i polecam gorąco!

8. Ziaja Kozie Mleko- krem do rąk i paznokci.

Bardzo lubię jego zapach i to chyba wszystko, co mogę dobrego o nim powiedzieć. Nawilża, ale tylko chwilowo. Po godzinie dłonie są na nowo suche. Tani, ale niestety zupełnie go nie polecam.

9. Sephora- czarny eyeliner w kałamarzu.

Dość fajny produkt z cieniutkim i precyzyjnym pędzelkiem. Czerń jest intensywna, a więc nie trzeba domalowywać paru warstw, żeby uzyskać pożądany efekt. Jest bardzo wydajny i długo utrzymuje się na powiece. Niestety rozmazuje się. Wystarczy łezka w kąciku oka i już plama gotowa. Nie jestem z niego w stu procentach zadowolona i pewnie nigdy już po niego się sięgnę. Zdecydowanie wolę eyeliner w kałamarzu z Maybelline!

10. Bomb Cosmetics- Lipology balsam do ust.

Niesamowicie wydajny balsamik o pysznym zapachu czekolady z pomarańczami i naturalnym składzie. Niestety nie sprawdził się za bardzo na moich baaardzo wymagających i często skrajnie przesuszonych ustach. Zbyt mało nawilżał i w ogóle nie regenerował ust. Myślę, że osoby z normalnymi, nawilżonymi ustami mogłyby go używać ochronnie i wtedy może by się sprawdził. Ja niestety nie jestem zadowolona, tym bardziej, że zapłaciłam za niego 19,90zł…

To już wszyscy zdenkowani! Napiszcie koniecznie, jakie kosmetyki Wy ostatnio wykończyłyście!

Buziaki:*

HIGHEELS

 

 

Higheels radzi: Jak czyścić pędzle?

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Chyba nie ma nic gorszego jak upaprane pędzle lub gąbeczki do makijażu. Miliony mnożących się bakterii, które tylko czekają na kontakt z naszą skórą. Blee! Nienawidzę i dlatego staram się regularnie myć moje pędzle i gąbki. Jeśli chodzi o pędzle do podkładu (których żadko używam) lub te do produktów mokrych powinniśmy myć je po każdym użyciu. Natomiast pędzle do cieni itp. może nie po każdym użyciu, ale jednak co drugie lub trzecie wypadałoby. Wieem… nie ma czasu, nie chce się, po co, jak i w ogóle czy to ma sens… Ale uwierzcie mi- MA! Stan naszej skóry może się znacznie poprawić, jeśli dbamy o higienę naszych akcesoriów. 

Jak myć pędzle i czym? Wkładamy pędzel po letnią wodę (nie zimną, nie ciepłą) włosiem w dół i delikatnie zwilżamy. Jeżeli chcemy dokładnie wymyć pędzle radziłabym użyć oliwki myjącej z Isany o zapachu gruszki i mango lub tej bezzapachowej. Dobrze myją, ładnie pachną i nie trzeba zbyt długo spłukiwać piany. A jeśli to ma być bardzo szybkie powierzchowne mycie to moim zdecydowanym faworytem jest szare mydło Biały Jeleń. Dosłownie w ułamku sekundy usuwa osadzone produkty i błyskawicznie się spłukuje. Długi czas myłam pędzle szamponem dla dzieci z Babydream, ale bardzo irytowało mnie płukanie, które trwało w nieskończoność, dlatego nie polecam za bardzo tej metody.

higheelsblog-mycie-pedzli-06

higheelsblog-mycie-pedzli-00

higheelsblog-mycie-pedzli-02

higheelsblog-mycie-pedzli-05

Nakładamy niewielką ilość produktu i znów delikatnie wyduszamy brud. Pamiętajmy, żeby nie robić tego zbyt mocno lub w sposób, który może uszkodzić lub zdeformować pędzel. Dokładnie płuczemy i strzepujemy nadmiar wody (zawsze włoskiem w dół!). Osuszamy wstępnie ręcznikiem papierowym.

Jeśli włosie zrobiło się już szorstkie warto po myciu nałożyć na nie jakąkolwiek odżywkę do włosów i zostawić na jakieś 2-3 minuty. Po jej zmyciu pędzle będą znów mięciutkie i jak nowe! 

Jak suszyć pędzle? Najlepiej włosiem w dól, żeby woda nie dostała się do środka, bo wtedy nasz ukochany pędzel (e.l.f. Powder Brush 🙁 ) może się rozkleić. Wcześniej pamiętajmy o ułożeniu/wygładzeniu włosia, żeby uzyskał kształt wyjściowy. Jeżeli nie jest to możliwe warto otoczyć włosie kawałkiem ręcznika papierowego i delikatnie spiąć gumką recepturką. Ja uszyłam sobie taki jakby pokrowiec, który ułatwia mi suszenie pędzli, ale bardzo często też kładę jest na ręczniku na krawędzi stołu, tak żeby się nie dotykały. 

higheelsblog-mycie-pedzli-08

Pamiętajmy, żeby nie suszyć pędzli na kaloryferze lub w łazience!

To już chyba wszystko, co chciałam Wam przekazać. Jeżeli macie jakieś sprawdzone produkty do mycia pędzli, to koniecznie dajcie znać!

Buziaki:*

HIGHEELS