Najlepsi w styczniu i w lutym!

2 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Nareszcie marzec, nareszcie wiosna! Mam już dosyć zimna i ponurej aury. Ostatnio sporo nowości pojawiło się u mnie (temat na oddzielny post :D) i wiele z nich zdecydowanie przypadło mi do gustu. Bez zbędnego przedłużania zapraszam do lektury!

higheels-ulubiency-00

higheels-ulubiency-02

1. Mgiełka do ciała z Bath&Body Works o zapachu świeżej bawełny.

Po raz kolejny zaufałam naszym, polskim youtuberkom i po raz kolejny się nie zawiodłam! Przecudowny, świeży zapach, który utrzymuje się zaskakująco długo. Daje uczucie czystości, świeżości i (przynajmniej u mnie) takiego porządku wewnętrznego. Nie wiem, czy ktokolwiek wie, o co mi chodzi :P. Mgiełka jest meeega wydajna. Mam wrażenie, że w ogóle jej nie ubywa. W cenie regularnej jest dość droga, ale warto czekać na promocję, bo moja butelka kosztowała 40 zł za 236 ml (serio 236?!). Kupiłam jeszcze jeden zapach, ale jeszcze nie używałam, także dam znać później jak się sprawdził. Jestem kolejną już osobą, która  z czystym sumieniem może polecić tę mgiełkę.

2. Masło do ciała z The Body Shop o zapachu jagodowym.

Kupiłam na Allegro, bo niestety u mnie w mieście nie ma TBS. Zapach nie powalił mnie na kolana. Masełko pachnie przyjemnie, ale jak dla mnie nie ma tam jagody. Produkt jest dość wydajny i bardzo fajnie rozprowadza się po ciele. A jeśli chodzi o działanie? Co tu dużo mówić… jest naprawdę SUPER. Rano budzimy się z idealnie nawilżoną, mięciutką skórą, która na dodatek pięknie pachnie. Kosmetyk szybko się wchłania i w ogóle się nie klei. Uwielbiam te masła! W zapasie mam jeszcze mango i nie mogę się doczekać, kiedy je otworzę. TBS może się pochwalić także dość naturalnym składem kosmetyków. W tym konkretnym maśle mamy wysoko w składzie masło Shea i masło kakaowe. Bardzo polecam również polować na nie na promocjach.

3. Serum wzmacniające A+E L’biotica Biovax.

Cudo! Aplikuję jedną pompkę na końcówki włosów zaraz po myciu często dodając do niego kroplę lub dwie oleju z pestek śliwek. Moje włosy uwielbiają ten duet! Końcówki są wygładzone, nawilżone i dodatkowo się błyszczą. Włosy są zdrowe i wyglądają o niebo lepiej. Nie można tutaj nie wspomnieć o cudownym zapachu, którego po prostu ubóstwiam! Serum hamuje rozdwajanie się końcówek włosów i zapobiega też nadmiernej łamliwości. Na razie jestem świeżo po wizycie u fryzjera, a więc pozbyłam się rozdwojonych końcówek, ale mam nadzieję, że Biovax pomoże mi utrzymać ten stan. Według mnie kosmetyk jest bardzo wydajny i zdecydowanie wart wypróbowania.

higheels-ulubiency-03

4. Oczyszczające plastry na nos z Botanical Choice.

Kupiłam jakiś czas temu w Biedronce za niecałe 8 zł. Nigdy nie wierzyłam, że takie plasterki działają, więc mega się zdziwiłam jak zobaczyłam efekty po pierwszym użyciu. Jeden plasterek usuwa praktycznie wszystkie małe zaskórniki otwarte. Te większe niestety nie wszystkie, ale i tak efekt jest zadowalający. Plastry zawierają też ekstrakt z drzewa herbacianego, który wspomaga leczenie stanów zapalnych i działa bakteriobójczo. Zauważyłam też znaczne zmniejszenie ilości zaskórników i zmniejszone pory (ale możliwe, że to zasługa też innych kosmetyków). Nie wiem tylko, gdzie można je dostać, bo w Biedronce już ich nie ma. Koniecznie spróbujcie, naprawdę warto!

5. Matujący puder Stay Matte z Rimmel.

Kupiłam go przypadkiem za ok. 20 zł, kiedy się okazało, że nie wzięłam ze sobą na wyjazd mojego pudru bambusowego z Biochemii Urody. Mój kolor to 001 Transparent. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Pięknie matuje skórę i trzyma się na niej praktycznie cały dzień. Nie zapycha. Nie zbiera się w załamaniach i wygląda bardzo naturalne. Jest bardzo wydajny. Skład nie jest idealny, ale też nie można powiedzieć, że jest zły. Nakładam go najczęściej gąbeczką, rzadziej pędzlem. Pachnie przyjemnie, ale bardzo delikatnie. Robi wszystko to, co zwykły puder matujący powinien robić. Polecam!

higheels-ulubiency-04

6. Korektor do brwi Art Scenic z Eveline.

Jest to po prostu brązowy żel do brwi. Nie mam pojęcia, czemu nazwali go korektorem. Fajnie rozczesuje brwi, delikatnie wypełnia i utrwala na cały dzień. Używam go po wypełnieniu brwi kredką i jestem bardzo zadowolona. Ładny brązowy kolor, na pewno nie rudy. Godny polecenia i tani, bo tylko 12 zł. 

7. Zalotka z Rucci Professional.

Dorwałam ją przypadkiem w TKMaxxie. Zachwyciła mnie swoim wyglądem. No czy ten kolor nie jest prześliczny?! Bardzo wygodna w użyciu. Idealnie łapie moje rzęsy. Łatwo się ją czyści dzięki silikonowemu paskowi. Nie ma co dużo mówić, po prostu ładna i dobra.

8. Grzebyk do rzęs z Inglota.

Niesamowicie przydatny gadżet! Często jak kończył mi się tusz, to sklejał mi rzęsy i nie miałam czym ich rozczesywać. Czasem próbowałam szpilką (serio?!) i jak sobie uświadomiłam, jak bardzo jestem głupia, postanowiłam kupić właśnie ten rozczesywacz. Ładnie rozczesuje rzęsy, szybko się go myje. Można wykorzystać także do brwi. Same zalety. Gorąco polecam, na pewno się przyda!

To już wszyscy moi Ulubieńcy. Dajcie znać koniecznie, co u Was się ostatnio sprawdziło.

Buziaki:*

HIGHEELS

Denkowy szał vol.3!

4 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj trzecia już odsłona Projektu Denko! Moim postanowieniem noworocznym jest osiągnięcie minimalizmu kosmetycznego, zarówno w kosmetykach pielęgnacyjnych, jak i w kolorówce. Wyrzuciłam sporo kosmetyków do makijażu (ooo tak… bolało) i nieliczne pielęgnacyjne. A pozostałe z kończącym się terminem ważności postanowiłam jak najszybciej zużyć i stąd dość spore denko :). Standardowo zapraszam na 10 produktów kosmetycznych, które udało mi się zużyć w ostatnim czasie:

higheelsblog-denko2015-00

higheelsblog-denko2015-09

1. Bomb Cosmetics – Masło do ciała Raspberry Beret (200 ml)

To masełko znalazło się w moich Ulubieńcach, więc tam możecie poczytać więcej. Krótko mówiąc: 30% masła shea, przecudowny malinowy zapach i nawilżanie na przyzwoitym poziomie. Polecam zdecydowanie! 🙂

2. Nivea – Nawilżający balsam do ciała pod prysznic (250 ml)

Nie podoba mi się jego skład (parafina, wosk, alergeny), ale generalnie jest to bardzo ciekawy produkt. Stosowałam w wyjątkowych sytuacjach wieczorem, gdy bardzo nie chciało mi się nakładać balsamu, oliwki, czy czegokolwiek (tez tak czasem macie?). Sam balsam dość ładnie pachnie. Trzeba uważać, żeby nie poślizgnąć się pod prysznicem. Skóra po wytarciu jest lekko klejąca, ale wydaje się być nawilżona. Nie wiem, czy to nie za sprawką parafiny… Rano wciąż miękka i nawilżona, ale jakoś nie do końca. Myślę, że kosmetyk po prostu oblepia nam skórę i przez to już więcej go nie kupię,

3. Soraya – Łagodzący balsam po depilacji (150 ml)

Jest to balsam opóźniający odrastanie włosków po depilacji, który kupiłam w Tesco za 3 zł (SERIO). Dość dobrze nawilżał i pielęgnował wrażliwą skórę po depilacji, ale wcale nie opóźniał odrastania włosków. Nie kupię go już więcej, bo jest to zwykły przeciętniak.

4. Garnier Intensywna Pielęgnacja – Regenerujące mleczko do ciała (400 ml)

Mój lubiony drogeryjny balsam. W składzie gości oczywiście parafina, ale akurat w tym produkcie jestem w stanie ją znieść. Bardzo dobrze nawilża i uwielbiam stosować go podczas zimy i późnej jesieni. Pasuję mi jego zapach i konsystencja- niezbyt lejąca, ale też nie za gęsta. To jest moje drugie albo trzecie opakowanie i prawdopodobnie kupię też następne. Lubię mieć go w łazience, bo często przydaje się, kiedy chcę na szybko się posmarować. W promocji dostaniemy go za niecałą dyszkę :). Polecam spróbować!

higheelsblog-denko2015-10

5. L’Biotica Biovax – Intesywnie regenerująca maseczka (250 ml)

Chyba nie muszę pisać, że jest to moja ulubiona maska do włosów? 😀 Niedawno ukazał się cały post o nich, więc odsyłam TUTAJ

6. Bioelixire Argan Oil Hair Mask (200 ml)

Kupiłam skuszona pozytywnymi opiniami, ale zawiodłam się. Oprócz zapachu i ładnego opakowania nie widzę za bardzo plusów tej maski. Skład zostawia wiele do życzenia. Za pierwszym razem faktycznie włosy były miękkie i błyszczące, ale potem kosmetyk zaczął wysuszać mi włosy. Bardzo się po nim puszyły i były nieprzyjemne w dotyku. Na pewno już więcej nie kupię!

7. Joanna Naturia – Peeling myjący z wanilią (100 g)

Bardzo lubię za zapach, konsystencję i działanie. Drobinki złuszczające o idealnym rozmiarze i kształcie. Używałam z rękawiczką złuszczającą z Rossmanna. Teraz nie stosuję już tego typu peelingów, bo przerzuciłam się na bardziej naturalne, a dokładnie na peeling kawowy. Możecie poczytać o nim TUTAJ (ile dzisiaj tych odnośników?!). Alee jeśli szukacie dobrego i taniego, drogeryjnego peelingu, to jak najbardziej jest wart polecenia. Myślę, że się nie zawiedziecie :).

higheelsblog-denko2015-15

8. Stara Mydlarnia Argan&Neroli Organic Face Serum with Vit. E (30ml)

CUUUUUDO! Króciutki, w stu procentach naturalny i ekologiczny skład: olejek arganowy, wyciąg z neroli (kwiata pomarańczy), wit. E, lecytyna. Przepiękny pomarańczowy zapach. Serum stosowałam i będę stosować (bo na pewno kupię ponownie i to już niedługo) wieczorem i rano budziłam się z idealnie nawilżoną, promienną i mięciutką cerą! Po prostu ideał dla osób przemęczonych, które nie mogą sobie pozwolić na dużą dawkę snu. Po dłuższym okresie stosowania rozjaśnia przebarwienia, wyrównuje koloryt skóry i rozpromienia buzię. Bardzo podoba mi się ten efekt. W ogóle uwielbiam wszystkie produkty w witaminą C, między innymi neutralizują wolne rodniki i naprawdę działają cuda! Dobrze nawilżona skóra, mniej się błyszczy w dzień i zdecydowanie wygląda lepiej. Bardzo poręczne opakowanie z pipetką, która ułatwia aplikację. Nie jest drogie (29zł), bardzo wydajne, nie zapycha, nie podrażnia, leczy stany zapalne… CZEGO CHCIEĆ WIĘCEJ?! Zdecydowanie najlepsze serum nawilżające jakie kiedykolwiek miałam! Serdecznie polecam spróbować!     

9. La Roche-Posay Eau Thermale – woda termalna (50 ml)

Dostałam w beGLOSSY i chętnie zużyłam. Czy w lato podczas upałów do szybkiego odświeżenia, czy w zimie na waciku, jako tonik, nie ważne, bo woda termalna zawsze się przyda! Ładnie odświeża i uspokaja cerę. Nie mam swojej ulubionej wody termalnej, ale tą z czystym sumieniem mogę Wam polecić.

10. Tołpa Botanic Białe kwiaty – orzeźwiający tonik-mgiełka 2w1 (150 ml) 

Również zasługa beGLOSSY. Baaaardzo fajny produkt i również jako mgiełka do odświeżania cery w lato lub na wacik jako tonik. Fajny, naturalny skład, co od razu mi się podoba :). Zapach średni, kwiatowy dla niektórych może być nawet nieprzyjemny, ale mi nie przeszkadzał. Kosmetyk łagodził podrażnienia, uspokajał cerę i generalnie bardzo dobrze się sprawdzał. Warto spróbować!

I to już wszyscy moi zdenkowani. Dajcie znać, jakie produkty Wam udało się ostatnio zużyć!

Buziaki:*

HIGHEELS

 

Genialna i tania maska do włosów? O tak!

19 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Zapraszam na pierwszy w Nowym Roku wpis! Jeśli od dawna szukałyście dobrej i niedrogiej maski do włosów, to zdecydowanie dobrze trafiłyście. Skupimy się dzisiaj na dwóch maskach z Biovax z L’Biotica. Moja przygoda z Biovaxem zaczęła się prawie dwa lata temu i przyznam szczerze, że do dnia dzisiejszego nie rozstaję się z tymi maskami.

vscocam-photo-1 (1)

Pierwszą zakupioną maską była Biovax Latte– regenerująca maska do włosów z proteinami mlecznymi. Powiem szczerze, że jestem nią zachwycona. Nie dość, że skład jest genialny (żadnych parabenów, silikonów itd.), przepięknie pachnie i działa cuda! Drugą maską jest Biovax z dodatkiem olejów: kokosowego, z orzechów macadamia i arganowego. Jak tylko zobaczyłam ją w sklepie wiedziałam, że muszę spróbować. Moja miłość do olejowania włosów się odezwała. Tutaj również skład i zapach na plus.

vscocam-photo-3

vscocam-photo-1

vscocam-photo-5

Sposób aplikacji jest zawsze ten sam. Nakładam na umyte, mokre włosy i rozprowadzam równomiernie grzebieniem. Związuję w kok i rozgrzewam włosy suszarką, żeby otworzyć łuski włosów. Nakładam czepek (w zestawie dołączony jest czepek termocap) i jeszcze raz delikatnie rozgrzewam włosy po czym owijam wszystko ręcznikiem, aby zatrzymać ciepło podczas zabiegu. Kiedy łuski włosa są otwarte produkt lepiej się wchłania i tym samym lepiej działa. Maskę trzymam na włosach w najgorszym przypadku 15/20 minut, a w najlepszym 2/3 godziny.

vscocam-photo-2 (1)

Cały zestaw obejmuje maskę o pojemności 25oml, czepek, i saszetkę serum wzmacniającego, które moim zdaniem jest bardzo dobre :).

Następnie spłukuję maskę chłodną wodą, która od razu zamknie nam łuski włosa, dzięki czemu będą lejące i bardziej błyszczące. Tuż po zabiegu włosy są bardzo przyjemne w dotyku: mięciutkie, lejące i pachnące. Są nawilżone i widocznie zdrowsze. Pamiętajmy jednak, że jeśli raz w miesiącu zafundujemy sobie taki zabieg, to nie możemy liczyć na długotrwałą poprawę kondycji włosów. Musimy robić to regularnie, jakoś 2/3 razy na tydzień.

Po około miesiącu widzimy znaczną poprawę! Włosy się nie puszą, są nawilżone i odżywione. Końcówki włosów mniej się rozdwajają i znacznie wolniej przesuszają. Zauważyłam też, że włosy szybciej mi rosną od kiedy stosuję Biovax. Na pewno są też gęstsze i w ogóle lepiej wyglądają. Najczęściej dostaniecie Biovax w pojemności 250 ml w cenie regularniej ok. 15-20 zł, ale polecam czekać na promocję w Superpharm, wtedy dostajemy maski w cenie ok. 11 zł. Ostatnio odkryłam, że na aptekagemini.pl można kupić wersję 500 ml w cenie 19,39 zł (SERIO?!), więc serdecznie polecam tam zaglądać.

Kto nie odkrył jeszcze Biovaxu ten koniecznie musi nadrobic zaległości! Naprawdę z czystym sumieniem Wam polecam te maski. Ja używam tylko tych dwóch, o których pisałam, ale jest jeszcze pełno innych w zależności od rodzaju włosów. Mam nadzieje, że równie dobrych. Jeśli miałyście, to dajcie znać jak się sprawdziły.

Buziaki:*

HIGHEELS

4 domowe sposoby na piękne rzęsy by Higheels

15 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Chyba każda z nas marzy o pięknych, długich, grubych, podkręconych, gęstych (ilość przymiotników pasujących – nieskończona) rzęsach. Jednak niestety nie każdy z nas takie ma. Moje rzęsy są naturalnie krótkie, jasne i cienkie, dlatego właśnie postanowiłam coś z tym zrobić. Wynalazłam parę sposobów, które dobrze się u mnie sprawdzają. Pamiętajmy, że przy każdym z nich ważna jest sumienność i duuuużo cierpliwości. Niestety w przeciągu tygodnia nie wyhodujemy sobie wymarzonych rzęs. Jest to proces długotrwały.

1. L’biotica regenerujący krem do rzęs.

Przed snem smarujemy rzęsy kremem i idziemy spać. Po około dwóch miesiącach CODZIENNEGO (bez wymówek!) stosowania zauważamy zmiany. Rzęsy stają się powoli dłuższe i gęstsze. Odżywka kosztuje ok.12 zł. Niestety aplikacja jest dosyć uciążliwa i krem baaaardzo długo się wchłania. Nawet nad ranem mamy na rzęsach jeszcze trochę produktu. Dla osób, które śpią na brzuchu z połową twarzy dociśniętą do poduszki (to ja!) ta metoda może okazać się wkurzająca. Po ostawieniu odżywki efekt kuracji utrzymuje się przez około 2 miesiące. Całkiem fajna sprawa, biorąc pod uwagę cenę.

higheels-blog-zesy_00

2. Olej rycynowy wymieszany z innymi naturalnymi olejkami.

Dla wszystkich tych, którzy preferują naturalne (niechemiczne) rozwiązania! Kupujemy w aptece olej rycynowy i codziennie wieczorem przy pomocy umytej szczoteczki od zużytego już tuszu smarujemy rzęsy olejkiem. Olej rycynowy powoduję wydłużenie i stopniowe zagęszczenie rzęs. Możemy też do naszej buteleczki wlać, według uznania, olej z orzechów makadamia albo też olejek arganowy. Wtedy nasza mieszanka będzie jeszcze bardziej odżywcza :). Efekty są zauważalne już po około miesiącu. Trzeba uważać, żeby olejki nie dostały się do oczu,bo mogą nieźle je podrażnić. Tak jak w przypadku pierwszego sposobu olejki wchłaniają się długo i przez to niektórzy mogą uznać tę metodę za uciążliwą. Mi przypadła ona bardziej do gustu niż krem z L’biotica i efekt również utrzymywał się u mnie dłużej. Koszt kuracji jest jeszcze mniejszy niż kremu opisanego wcześniej. Po moją mieszankę sięgałam bardzo długo, aż w końcu wynalazłam…

higheels-blog-zesy_01

3. Serum do rzęs 4 long lashes. 

To serum, które stosuję już od ponad miesiąca, sprawdziło się u mnie najlepiej. Już po trzech tygodniach zauważyłam efekty! Teraz są jeszcze bardziej widoczne, ale cała kuracja trwa 6 miesięcy, więc po takim czasie możecie spodziewać się pełnej recenzji :). Ale jak na razie ten produkt sprawdził się najlepiej. Rzęsy na pewno wzmocniły się i wydłużyły. Powoli mam wrażenia, że jest ich więcej. Bardzo podoba mi się sposób nakładania produktu. Malutkim pędzelkiem (takim, jak do eyelinera) malujemy bezbarwną kreskę dokładnie w tym miejscu, gdzie eyelinerem. Serum szybko się wchłania, także nie musimy się obawiać, że pół produktu zostaje na naszej poduszce. U mnie nie wystąpiły żadne efekty uboczne, ale słyszałam, że niektórych ten produkt podrażnił. Koszt tej kuracji jest już wyższy, bo w cenie regularnej w Rossmannie dostaniemy 4 long lashes za 79,99 zł. Ja swoje opakowanie kupiłam w aptece internetowej za niecałe 50 zł. (zawsze lepiej kupować przez internet ;P).

higheels-blog-zesy_02

4. Eveline SOS Lash Booster- Multi-Purpose Eyelash Serum 5in1 with Argan Oil.

Kupiłam na wyprzedaży w Rossmannie za jakieś 13 zł i stosuję jako bazę pod tusz do rzęs. Sam produkt nie przyniósł zauważalnych efektów, alee… w połączeniu z 4 long lashes już tak! A więc możemy połączyć sposób trzeci i czwarty w jeden. Te dwa produkty stanowią bardzo efektywny (a nawet efektowny, powiedziałabym) duet. Na noc 4 long lashes, a w dzień Eveline i czekamy na spektakularne efekty!

higheels-blog-zesy_03

Podsumowując, największe nadzieje pokładam w 4 long lashes, ale każdy z opisanych sposobów polecam. Aby utrzymać jak najdłużej efekty kuracji 4 long lashes, zamierzam spróbować smarować rzęsy pomadką Alterra (pomysł podrzuciła mi koleżanka :P). W przyszłości na pewno też wrócę do olejków, bo bardzo je lubiłam. Wypróbuję też jeszcze jedno serum z Eveline (Eveline Advance Volumiere), które już kupiłam na promocji. Dam Wam znać oczywiście, jak się sprawują! Jasne, że chciałabym spróbować serum RevitaLash albo Xlash, ale po prostu są za drogie. Jeżeli macie swoje sprawdzone sposoby, to koniecznie dajcie znać!

higheels-blog-zesy_04

Buziaki:*

HIGHEELS 

Denkowy szał vol. 1 !

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Też tak macie, że kosmetyki kończą się Wam falowo? Bo u mnie jak jeden się kończy, to od razu połowa za nim :P. Postanowiłam zrobić dla Was blogową wersję Projektu Denko. Tak więc zapraszam na listę produktów, które udało mi się zużyć w ciągu ostatnich miesięcy.

denko_08

1. Ziaja – Krem nawilżająco-matujący 25+, równowaga cery tłustej i mieszanej, redukcja sebum i zaskórników. Było to moje pierwsze opakowanie tego kremu i starczyło mi na dobrych parę miesięcy. Według mnie jest to najlepszy krem na dzień pod makijaż EVER! Szybko się wchłania, dobrze nawilża, przyjemnie pachnie…czego chcieć więcej?! Mam już kolejne opakowanie i nie zamierzam z niego rezygnować. POLECAM!

denko_05

2. Ziaja – Kremowy olejek myjący do twarzy i ciała. Seria dla skóry wrażliwej Ulga. Produkt hypoalergiczny- nie zawiera mydła, barwników czy SLESów, a więc nie powinien podrażniać skóry. Kosmetyk ładnie myje buzię, ale niestety nie zmywa całego makijażu. Po jego zastosowaniu, czyszczę buzię dodatkowo szczoteczką z Shiseido (jej recenzję znajdziecie tu). Niestety minusem jest zapach. Do tego stopnia mi nie pasował, że zatykałam nos używając go. Zapach naprawdę jest okropny.

denko_02

3. L’biotica Biovax – Intensywnie regenerująca maseczka do włosów z naturalnymi olejami: kokosowym, z orzechów macadamia i arganowym. Uwielbiam maski Biovax! Czy mleczna, czy ta keratynowa z jedwabiem. UWIELBIAM! Po umyciu włosów raz czy dwa razy w tygodniu trzymam maskę co najmniej godzinę i włosy są nawilżone, wygładzone, pachnące, po prostu ŚWIETNE! Serdecznie wszystkim polecam te maski. Na promocjach kosztują ok. 11 zł, a są naprawdę super!

denko_04

4. Siquens DermoProfessionnel, seria Prevention, Intesywna kuracja witalizująca – serum, które dostałam w beGLOSSY. Trochę za wcześnie na takie produkty przeciw starzeniu się skóry w moim przypadku, ale postanowiłam zużyć. Tak jak myślałam żadnych efektów nie widać…no bo przecież jak ma być widać ?! Szału ni ma.

denko_06

5. Nivea Creme – zwykły, oryginalny krem Nivea z niebieskim wieczkiem. Ma w swoim składzie parafinę, z którą się bardzo nie lubimy, ale mimo to czasami się przydaję. Szczególnie do okolic przy nosie w czasie kataru. Jest to jedno z moich większych osiągnięć w kończeniu kosmetyków! Nie oszukujmy się, ilu z Was wyzerowało duże opakowanie kremu Nivea? 😀

denko_00

6. L’Oréal Ideal Soft oczyszczający płyn micelarny. Chyba już każdy o nim słyszał. Bardzo dobry płyn micelarny o delikatnym, przyjemnym zapachu. Ładnie zmywa makijaż i jest naprawdę godny polecenia. Myślałam że stanie się moim ideałem, ale odkryłam ten z Garniera. Porównanie już wkrótce :).

denko_03

7. VitalDerm Repairing Hair Serum z olejkiem arganowym dla włosów suchych i zniszczonych. Muszę powiedzieć szczerze, że LUBIĘ TO! Bardzo ładnie nawilżał i wygładzał końcówki. Dodatkowo raczył mnie przepięknym zapachem. Urzekła mnie też szklana, ciemna buteleczka z wygodną pompką. Niestety ma w składzie pochodne silikonów, ale to właśnie dlatego włosy są takie gładkie. POLECAM!

denko_01

8. Maybelline Colorama, lakier do paznokci w odcieniu 261. Niestety mimo reanimacji zmywaczem do paznokci końcówka lakieru jest tak gęsta, że nie da się już malować nią paznokci. Śliczny głęboki, ciemny kolor, lekko śliwkowy, przepięknie prezentował się na paznokciach. Razem z odżywką i top coatem trzymał się w nienaruszonym stanie przez około tydzień. Również POLECAM!

115285_lbox_121x350

Niestety w wyniku nieporozumienia moje opakowanie lakieru skończyło przedwcześnie w koszu na śmieci, dlatego wklejam zdjęcie znalezione w Internetach (http://wizaz24.pl/maybelline-lakier-do-paznokci-colorama-blackberry-261-p7030-v1341).

To już koniec mojego Denkowego Szału. Koniecznie dajcie znać co Wam udało się ostatnio zdenkować (istnieje taki czasownik?!).

Buziaki:*

Higheels