L’oréal True Match super-blendable foundation- NOWA FORMUŁA

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Pamiętacie moją wcześniejszą recenzję podkładu True Match? Jeśli nie, to TUTAJ możecie sobie ją odświeżyć ;). Jakiś czas temu odezwała się do mnie firma L’oréal z propozycją wysłania NOWEJ wersji tego oto podkładu. Jako że poprzednia wersja nie bardzo przypadła mi do gustu, bardzo chętnie zgodziłam się na przetestowanie nowej, teoretycznie lepszej. 

11846251_929076373816378_925987488_n

Dostałam aż 3 wersje kolorystyczne: 1N- odcień neutralny, 2N- odcień neutralny i 3.R/3.C- odcień chłodny. Wszystkie kolory przeznaczone są dla jasnej karnacji. Mega się cieszę, bo ostatnio opaliłam się tak mocno, że każdy podkład z mojej domowej kolekcji jest dla mnie zdecydowanie zbyt jasny. Teraz będę mogła pokombinować trochę i stworzyć kolor idealny dla mnie! I co najlepsze jak tylko opalenizna zejdzie zostaną mi jaśniejsze kolory. 

Czym różni się nowa formuła od starej?

Tym razem True Match oferuje nam poszerzoną gamę kolorystyczną! To wszystko za sprawą 3 nowych pigmentów hybrydowych, które lepiej dopasują się do ciepłej, zimnej i neutralnej tonacji skóry. Co więcej? Olejki eteryczne! W składzie podkładu znajdujemy 4 olejki, które mają nam gwarantować idealne stapianie się podkładu ze skórą i (UWAGA!) zapewnić wyjątkowo sensoryczne doświadczenie! Zobaczymy, zobaczymy 😀 Dodatkowo kosmetyk ma jeszcze bardziej nawilżać naszą skórę i pozostawić ją gładką i miękką w dotyku.

Brzmi obiecująco, chociaż boję się, że moją skórą może się znowu bardzo po nim świecić. Zobaczymy jak będzie. Na pewno na blogu pojawi się szczegółowa recenzja, ale musicie dać mi trochę czasu.

Spodziewajcie się wkrótce NOWEGO WPISU! Pamiętajcie o Instagramie, bo tam wrzucam najwięcej zdjęć 🙂

Buziaki:*

HIGHEELS

L’Oréal, BeBeauty, Garnier – który płyn micelarny wybrać?

11 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Od liczby i rodzajów płynów micelarnych dostępnym w szafach popularnych drogerii można dostać zawrotów głowy! Sama czasami stoję, stoję i wybrać nie mogę, dlatego najczęściej powołuję się na recenzję i opinię różnych bloggerek i vlogerek. Postanowiłam wybrać 3, które najczęściej są wspominane i je przetestować. Z góry mówię, że nigdy nie używałam Biodermy, bo po prostu szkoda mi pieniędzy na płyn, który ma swoich tańszych zamienników. Dodam jeszcze, że używam płynów micelarnych tylko do zmycia makijażu oczu, do reszty twarzy używam olejku myjącego z BU. Dzisiaj podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami. No to do roboty, na pierwszy rzut  L’Oréal.

higheels-plyny-micelarne4

(Niestety zapodziała mi się gdzieś pusta butelka, wybaczcie :*)

1. L’Oréal Paris, Ideal Soft, Oczyszczający płyn micelarny do cery suchej i wrażliwej (200 ml).

Za pojemność 200ml płacimy ok.15 zł, czyli dosyć sporo. Buteleczka ładna, estetyczna, aczkolwiek mało praktyczna, bo jednorazowo wylewamy na dużo płynu na wacik, przez co produkt staje się mniej wydajny. Brak jakiegokolwiek zapachu, przez co kosmetyk nie podrażnia i nie uczula naszej delikatnej skóry. Bardzo szybko zmywa makijaż. Nawet najtrwalsze tusze do rzęs (Benefit, They’re real!), czy eyelinery (Maybelline,  Lasting Drama w słoiczku) ustępują po paru sekundach przykładania nasączonego wacika. Po demakijażu skóra wokół oczu nie jest zaczerwieniona, ani ściągnięta. Mam wrażenie, że płyn ją nawilża i delikatnie pielęgnuje. Muszę przyznać, że jest to bardzo dobry płyn micelarny. Jeśli chodzi o działanie nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia. Jedynym minusem jest mała pojemność, wydajność skrócona przez dziwne opakowanie i cena. Dlatego postanowiłam szukać dalej.

higheels-plyny-micelarne2

2. BeBeauty, nawilżający płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu, skóra wrażliwa (400 ml – edycja limitowana).

Chyba najczęściej polecamy płyn micelarny dostepny w Biedronce. Załapałam się na edycje limitowaną i przy pojemności 400ml zapłaciłam jakieś 7 zł (SERIO?!). Wybrałam wersję nawilżającą. Bardzo fajny dozownik, który wylewa idealną ilość produktu przez to jest meeeeega wydajny. Myślałam, że nigdy go nie skończę! Mam delikatny, przyjemny zapach. Przejdźmy do działania. Dość szybko zmywał makijaż, ale nie tak szybko jak ten wcześniejszy. Miał na przykład problemy z kreskami zrobionymi eyelinerami na powiece, a więc trzeba było pocierać i pocierać. Ale co gorsza… podrażniał moje oczy. A na serio jest to trudno zrobić, bo moje oczy są mega wytrzymałe. Jeżeli przez przypadek wylałam troszkę więcej produktu, to szczypał mnie mocno w oczy. Po wykonanym demakijażu miałam podrażnioną i ściągniętą skórę wokół oczu. Często była też zaczerwieniona. Niestety u mnie nie sprawdził się najlepiej, a szkoda, bo za taką cenę byłoby super używać takiego kosmetyku!

higheels-plyny-micelarne1

3. Garnier, Skin Naturals, płyn micelarny 3 w 1 do skóry wrażliwej (400 ml).

I najlepsze zostawiłam sobie na koniec! Za pojemność 400 ml płacimy w drogerii chyba jakieś 16 zł, ale ja kupuję go na stronie ezebra.pl, gdzie kosztuje 13,79 zł (!). Ładna, estetyczna butelka z wygodnym dozownikiem. Produkt jest wydajny, starcza naprawdę na bardzo długo. Po nałożeniu na wacik wydaję mi się czasem, że delikatnie pachnie, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Teraz najważniejsza kwestia- działanie. Makijaż znika po paru sekundach, każdy makijaż oka! Nie musimy nadmiernie pocierać i wyciągać naszej skóry. W ogóle nie podrażnia, nie szczypie, nie uczula. Po demakijażu skóra nie jest ściągnięta, czerwona, nic z tych rzeczy. Jest nawilżona i ukojona! Jeśli chodzi o działanie oceniłabym go na równi lub troszkę lepszy niż ten z L’Oréal. Aleeee….stosunek ceny do pojemności i wydajności produktu zdecydowanie przemawia na wyborem płynu z Garniera. Tak naprawdę jest to moje drugie opakowanie i nie mam zamiaru na tym poprzestawać. Jest to zdecydowany Ulubieniec i polecam spróbować każdemu! Nie zawiedziecie się!

Tak więc u mnie, jak widzicie, wygrywa płyn micelarny z Garniera. Jestem ciekawa, jakie płyny Wy polecacie. Dajcie znać :).

Buziaki:*

HIGHEELS

 

 

Denkowy szał vol. 1 !

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Też tak macie, że kosmetyki kończą się Wam falowo? Bo u mnie jak jeden się kończy, to od razu połowa za nim :P. Postanowiłam zrobić dla Was blogową wersję Projektu Denko. Tak więc zapraszam na listę produktów, które udało mi się zużyć w ciągu ostatnich miesięcy.

denko_08

1. Ziaja – Krem nawilżająco-matujący 25+, równowaga cery tłustej i mieszanej, redukcja sebum i zaskórników. Było to moje pierwsze opakowanie tego kremu i starczyło mi na dobrych parę miesięcy. Według mnie jest to najlepszy krem na dzień pod makijaż EVER! Szybko się wchłania, dobrze nawilża, przyjemnie pachnie…czego chcieć więcej?! Mam już kolejne opakowanie i nie zamierzam z niego rezygnować. POLECAM!

denko_05

2. Ziaja – Kremowy olejek myjący do twarzy i ciała. Seria dla skóry wrażliwej Ulga. Produkt hypoalergiczny- nie zawiera mydła, barwników czy SLESów, a więc nie powinien podrażniać skóry. Kosmetyk ładnie myje buzię, ale niestety nie zmywa całego makijażu. Po jego zastosowaniu, czyszczę buzię dodatkowo szczoteczką z Shiseido (jej recenzję znajdziecie tu). Niestety minusem jest zapach. Do tego stopnia mi nie pasował, że zatykałam nos używając go. Zapach naprawdę jest okropny.

denko_02

3. L’biotica Biovax – Intensywnie regenerująca maseczka do włosów z naturalnymi olejami: kokosowym, z orzechów macadamia i arganowym. Uwielbiam maski Biovax! Czy mleczna, czy ta keratynowa z jedwabiem. UWIELBIAM! Po umyciu włosów raz czy dwa razy w tygodniu trzymam maskę co najmniej godzinę i włosy są nawilżone, wygładzone, pachnące, po prostu ŚWIETNE! Serdecznie wszystkim polecam te maski. Na promocjach kosztują ok. 11 zł, a są naprawdę super!

denko_04

4. Siquens DermoProfessionnel, seria Prevention, Intesywna kuracja witalizująca – serum, które dostałam w beGLOSSY. Trochę za wcześnie na takie produkty przeciw starzeniu się skóry w moim przypadku, ale postanowiłam zużyć. Tak jak myślałam żadnych efektów nie widać…no bo przecież jak ma być widać ?! Szału ni ma.

denko_06

5. Nivea Creme – zwykły, oryginalny krem Nivea z niebieskim wieczkiem. Ma w swoim składzie parafinę, z którą się bardzo nie lubimy, ale mimo to czasami się przydaję. Szczególnie do okolic przy nosie w czasie kataru. Jest to jedno z moich większych osiągnięć w kończeniu kosmetyków! Nie oszukujmy się, ilu z Was wyzerowało duże opakowanie kremu Nivea? 😀

denko_00

6. L’Oréal Ideal Soft oczyszczający płyn micelarny. Chyba już każdy o nim słyszał. Bardzo dobry płyn micelarny o delikatnym, przyjemnym zapachu. Ładnie zmywa makijaż i jest naprawdę godny polecenia. Myślałam że stanie się moim ideałem, ale odkryłam ten z Garniera. Porównanie już wkrótce :).

denko_03

7. VitalDerm Repairing Hair Serum z olejkiem arganowym dla włosów suchych i zniszczonych. Muszę powiedzieć szczerze, że LUBIĘ TO! Bardzo ładnie nawilżał i wygładzał końcówki. Dodatkowo raczył mnie przepięknym zapachem. Urzekła mnie też szklana, ciemna buteleczka z wygodną pompką. Niestety ma w składzie pochodne silikonów, ale to właśnie dlatego włosy są takie gładkie. POLECAM!

denko_01

8. Maybelline Colorama, lakier do paznokci w odcieniu 261. Niestety mimo reanimacji zmywaczem do paznokci końcówka lakieru jest tak gęsta, że nie da się już malować nią paznokci. Śliczny głęboki, ciemny kolor, lekko śliwkowy, przepięknie prezentował się na paznokciach. Razem z odżywką i top coatem trzymał się w nienaruszonym stanie przez około tydzień. Również POLECAM!

115285_lbox_121x350

Niestety w wyniku nieporozumienia moje opakowanie lakieru skończyło przedwcześnie w koszu na śmieci, dlatego wklejam zdjęcie znalezione w Internetach (http://wizaz24.pl/maybelline-lakier-do-paznokci-colorama-blackberry-261-p7030-v1341).

To już koniec mojego Denkowego Szału. Koniecznie dajcie znać co Wam udało się ostatnio zdenkować (istnieje taki czasownik?!).

Buziaki:*

Higheels

 

 

Recenzja podkładu L’Oréal- New True Match, super-blendable make up

2 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim 🙂

Dzisiaj zapraszam na recenzję podkładu, który zakupiłam już jakiś czas temu. Jest to (przecież widać w tytule, Higheels, po co powtarzasz?!) L’Oréal- New True Match, super-blendable make up. Kupiłam go na allegro za niecałe 30 zł już z przesyłką. Nie byłam pewna jaki kolor wybrać, więc postawiłam na kolor NEUTRAL, soft ivory n1, czyli taki, który nie wpada ani w odcień różowy, ani w żółty. Z kolorem trafiłam idealnie, przynajmniej na teraz, bo niestety jak się opalę, to podkład będzie zbyt jasny. New True Match to podkład, który zawiera w sobie malutkie, świecące drobinki, które rozświetlają pięknie twarz. Na szczęście nie są to drobinki widoczne na buzi :).

podklad-loreal_00

podklad-loreal_01

 

podklad-loreal_02

Jeśli chodzi o konsystencję…hmmm…ciężko jest mi ją opisać. Podkład jest niezwykle lekki, przez co nie czuć go na twarzy. Podczas jego aplikacji mam wrażenie, jakbym go w ogóle nie nakładała. Podkład jest dość lejący, ale dzięki temu jego aplikacja jest szybka i przyjemna. Nakładam go najczęściej gąbeczką typu Beauty Blender. Próbowałam również palcami, czy pędzlem i też jest całkiem w porządku, chociaż zdecydowanie preferuję gąbeczkę. Zaraz po nałożeniu podkład wtapia się w naszą skórę, co daje zdecydowane komfort noszenia.

podklad-loreal_04

Kolejna kwestia- krycie. Muszę powiedzieć, że jest to podkład lekko kryjący, ewentualnie średnio kryjący przy drugiej warstwie. 

podklad-loreal_05

podklad-loreal_07

Efekt matu- ZERO. Przynajmniej na mojej buzi. Moja cera jest mieszana z tendencją do przetłuszczania się szczególnie w strefie T i niestety nawet po nałożeniu grubej warstwy pudru matującego pożądany efekt utrzymywał się mniej więcej 2/3 godziny. Później cera zaczyna się świecić i co gorsza- podkład uwydatnia pory i niestety się ściera, także nie można nazwać go produktem trwałym. Mam wrażenie, że wręcz się warzy, co sprawia, że cera wygląda na zmęczoną/brudną, nawet nie wiem jak to opisać. Oczywiście miał dość wysoko postawioną poprzeczkę, bo nałożyłam wcześniej krem nawilżająco-matujący 25+ z Ziaji i filtr 50+ (o tym już wkrótce), ale tak czy tak powinien utrzymywać się dłużej. Przynajmniej tyle wymagam od dobrego podkładu. Lubię efekt dość mocnego matu, dlatego niestety nie jest to podkład dla mnie.  

Podsumowując:

ZALETY:

Fajny podkład na lato dla cery suchej, mieszanej w stronę suchej, czy lekko przetłuszczającej się. Jest dostępny w szerokiej gamie kolorystycznej, więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie :). Nie jest drogi. Jest bardzo lekki i ‚przyjemny’ w użyciu. Posiada SPF 15, co jest dużym, a nawet bardzo dużym plusem.

WADY:

Nie nadaje się do skóry przetłuszczającej się lub tłustej. Trzeba się bardzo napracować, żeby całkowicie zmatowić skórę. Nie jest trwały, więc nie polecam dla osób, które nie mają czasu lub chęci na poprawki makijażu w ciągu dnia. Niestety jest ciężko dostępny w Polsce, przynajmniej w tej wersji bez pompki (czy one się czymś różnią?). Musimy zamówić go na allegro lub w drogeriach internetowych. Dla niektórych wadą może być buteleczka bez pompki, co zdecydowanie utrudnia wydobycie produktu, ale dla mnie to nie jest żaden problem, bo podkład ma bardzo lekką i płynną konsystencję. Generalnie jestem na ‚nie’ i prawdopodobnie już więcej go nie kupię. 

Jeśli któraś z Was używała tego podkładu, to bardzo chętnie przeczytam Wasze opinie. Może akurat to właśnie on stał się Waszym Ulubieńcem 🙂

Życzę Wam miłego tygodnia, buziaki :*

Higheels