Ulubieńcy roku 2015- makijaż!

7 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Nowy rok to czas podsumowań. Zdecydowałam się, że ten tydzień poświęcę właśnie na kosmetyczne podsumowania. Przygotowałam dla Was 2 posty ( drugi opublikuję w sobotę rano :)) z Ulubieńcami Roku. Podzieliłam Ulubieńców na dwie części- makijaż i pielęgnacja. Tak chyba będzie prościej i przejrzyściej. Zdecydowałam się na aż 10 produktów, a i tak było mi ciężko wybrać. Wybrałam więc produkty, które są naprawdę niezawodne i sprawdziły się u mnie na 200%. Jeżeli, o którymś już pisałam, zamieszczę też dla Was linki, jeśli będziecie chcieli poczytać więcej :).

image

image

1. Golden Rose- matte crayon.

Kredki do ust z Golden Rose to absolutny HIT! Mam je stosunkowo od niedawna, a już uznaję je za Ulubieńców Roku. Kocham je za: trwałość, formułę (która jest bardziej kremowa niż szminek Velvet Matt), kolory (szczególnie nr 8!!), prostotę, to jak łatwo się ich używa, za opakowanie, za to, że równo się ścierają, za wszystko! Teraz stałam się posiadaczką odcienia nr 10, który jest dla mnie idealnym nudziakiem. Jest to prawie mój kolor ust, także idealny na co dzień! Matt Crayon skradły moje serce!

2. MAC- Prolongwear Concealer.

Nie ma sobie równych! Ten korektor jest najlepszy na świecie! Zakryję wszystko! Nawet najgorszego pryszcza, który postanowi wyjść w najgorszym możliwym momencie. Poza tym jest to mój pierwszy produkt z firmy MAC, dlatego czuję do niego duży sentyment :P. Dzięki niemu wory pod oczami, nawet te najciemniejsze, nie są mi straszne. Ubolewam nad tym, że już mi się kończy… Przy najbliższej okazji na pewno kupię go ponownie. 

3. MAC- róż z serii Prolongwear w kolorze I’m a lover.

Przepiękny różowy kolor, który nadaję dziewczęcości, świeżości i sprawia, że twarz staję się od razu bardziej promienna. Ma w sobie rozświetlające drobinki, które przepięknie wyglądają na skórze, ale nie są też zbyt nachalne. Utrzymuje się na policzkach cały dzień. Chyba nie muszę pisać o wydajności produktów MAC. Stosuję go chyba od lipca, a zużycie jest naprawdę ledwo zauważalne. Zdecydowanie jest wart każdych wydanych pieniędzy i na pewno nie jest to ostatni róż jaki kupiłam w MAC.

image

4. Lovely- Pump Up Mascara.

Ten tusz jest HITEM! Idealnie pogrubia i wydłuża rzęsy. Nie osypuje się, nie kruszy się. Zostaje na rzęsach cały dzień. Nie rozmazuje się, ale też łatwo go zmyć. W dodatku jego cena wynosi ok. 10 zł. Czego chcieć więcej? Jest to jeden z najlepszych tuszy jakie miałam. To opakowanie jest chyba moim trzecim albo czwartym. Nie zamierzam z niego rezygnować i sama na pewno nie kupię sobie droższego tuszu. Ten spełnia wszystkie moje oczekiwania.

5. Eveline- Advance Volumiere, skoncentrowane serum do rzęs 3 w 1.

To serum służy mi jako odżywka do rzęs/baza, którą nakładam pod tusz do rzęs. W tej roli spisuje się idealnie. W połączeniu z Pump Up Mascara daje efekt pięknych, długich rzęs. Uwielbiam ją i jest to już drugie moje opakowanie. Nie ma porównania między rzęsami z tą odżywką i bez. Efekt jest naprawdę piorunujący. Nie zamierzam z niej rezygnować w najbliższym czasie :).

6. Eveline- Eyeliner Celebrities.

Najlepszy eyeliner, jaki miałam w życiu z najlepszym pędzelkiem ever. Jest tak cieniutki i precyzyjny, że namalujemy nim każdą kreskę, nawet najcieńszą. Dodatkowo utrzymuje się na powiece cały dzień, nie blaknie, nie kruszy się, ani nie pęka. Czerń jest głęboka i naprawdę mocna. Nie trzeba malować dwa razy, żeby uzyskać pełnię koloru. Wystarczy raz. Słowo! Jego cena w Rossmannie to ok. 10 zł. Chyba nie muszę Was dłużej namawiać, aby go wypróbować? 😛 Jedyną jego wadą jest to, że stosunkowo szybko się kończy. U mnie  po 3 miesiącach już jest na wyczerpaniu, ale wybaczam mu to, bo suma pieniędzy za kolejne opakowanie mnie satysfakcjonuje. Niestety nie ma tego produktu na zdjęciach, bo zostawiłam go niestety we Florencji, a nie chciałam kupować kolejnego. Pojawił się on jednak w Ulubieńcach lata i możecie go zobaczyć TUTAJ

7. Catrice- kredka do brwi.

Wiecie, że moje brwi są beznadziejne, dlatego produkty, których używam muszą być dobre. Teraz co prawda zaczęłam stosować odżywkę do brwi z Realash, więc miejmy nadzieję, że będzie lepiej. Do tego czasu praktycznie codziennie sięgam po kredkę do brwi z Catrice. Mam dwa kolory i stosuję je wymiennie w zależności od pory roku. Uwielbiam to, że mają na końcu grzebyk do przeczesania włosków. Utrzymują się cały dzień i wyglądają bardzo naturalnie. Uwielbiam je!

image
(niestety opakowania pudru i bronzera nie są zbyt trwałe)

8. Bourjois- pomadki Rouge Edition Velvett.

No chyba nie ma trwalszej pomadki na tym świecie. Nie raz nie dwa pokazywałam Wam je. Czasem smaruję usta tylko raz w ciągu wieczoru i przed spaniem nadal wyglądają dobrze. Nie wysuszają moich ust, łatwo się je aplikuje, równo się ścierają, są super wydajne. Wiem, wiem, że się powtarzam i już nie raz Wam o tym mówiłam, ale nie mogę się powstrzymać. Te pomadki są naprawdę genialne. Ja mam dwa kolory Frambourjois i Ole Flamingo. Kupuję je zawsze w drogerii internetowej ezebra.pl. Tam są zdecydowanie tańsze niż na przykład w Rossmannie. Polecam tam zaglądać.

9. Makeup Revolution- bronzer.

Używam go już od bardzo, bardzo dawna. Jest genialny. Utrzymuję się na twarzy cały dzień. jest matowy, a więc żadnych wkurzających. świecących drobinek. Ładnie się rozprowadza. Praktycznie nie da się zrobić nim krzywdy. Polecam go szczególnie osobom, które zaczynają swoją przygodę z makijażem. Ma ciepły odcień. Idealny zarówno na lato jak i na zimę. Kosztuje grosze, bo chyba 11 zł w mintishop.pl, a jest wydajny jak nie wiem co! Kupiłam sobie kiedyś skuszona promocją i dobrymi recenzjami bronzer z Kobo, ale jeszcze go nie tknęłam, bo po prostu tego nie da się zużyć! Używam go prawie codziennie od dobrych 5 miesięcy i dopiero niedawno zauważyłam na środku denko. Polecam go każdemu!

10. Rimmel- Stay matte puder w kolorze transparent.

Jest to moje drugie opakowanie i muszę przyznać, że jest to chyba najlepszy drogeryjny puder. Jest bardzo wydajny. Ładnie wykańcza makijaż i przede wszystkim dobrze matowi skórę. Tworzy bardzo naturalny efekt. Ja w ciągu dnia w ogóle go nie poprawiam. Od kiedy dobrze nawilżam moją buzię, już się tak nie błyszczy i stosuję puder tylko raz przy nakładaniu makijażu. Dobrze wtapia się w skórę, a więc nie widać go na twarzy. Kolor 001 transparent moim zdaniem nadaje się do każdego koloru cery. Często jest też dostępny na promocjach w cenie ok. 20 zł. 

Udało się! W końcu zdecydowałam się na złotą dziesiątkę. Bardzo długo się wahałam, czy czegoś nie zmienić, ale nie. To jest moja ostateczna wersja. Te kosmetyki mnie nigdy nie zawiodły, dlatego też często są to moje kolejne opakowania. Czekajcie teraz na post z Ulubieńcami pielęgnacyjnycmi i koniecznie pochwalcie się, co u Was się sprawdziło w 2015 roku.

Buziaki:*

HIGHEELS

Ulubieńcy października i listopada

8 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Zaczął się grudzień, a więc pora na ULUBIEŃCÓW ostatniego miesiąca, a nawet dwóch. Jest to pierwszy tego typu wpis na moim blogu, ale zapewniam, że teraz będą się pojawiały regularnie. Żeby nie przedłużać niepotrzebnie od razu przechodzę do rzeczy.

ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIKA I LISTOPADA:

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_01

1. Schwarzkopf GLISSKUR Hair Repair Liquid Silk – odżywka regeneracyjna.

Pierwszy i ostatni produkt do włosów w tym wpisie. Używałam tej odżywki w gimnazjum i nie wiem dlaczego przestałam, bo jest naprawdę GENIALNA. Po myciu spryskuję nią mokre włosy (około 6/7 pompek) i uwierzcie mi, że włosy od razu robią się gładkie, pachnące, lejące i błyszczące. Przy dłuższym użytkowaniu włosy stają się gładsze i mniej się puszą. Bardzo polecam wszystkim! Znajdziecie w każdej drogerii w naprawdę godziwej cenie.

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_07

2. Makeup Revolution- Ultra Bronze – bronzer.

Świetny i baaaaardzo wydajny bronzer (15g). Ma delikatny, łagodny kolor. NIE rudy, NIE za mocny, NIE tworzy plam, NIE ściera się. Utrzymuje się cały dzień na kościach policzkowych. Nawet osoba, która nie miała nigdy do czynienia z bronzerem, nie zrobi sobie nim krzywdy. Intensywność koloru można ładnie i prosto stopniować i myślę, że ten kolor będzie pasował wielu osobom. Jest lekko ciepły, ale nie za bardzo. Według mnie IDEAŁ. Wszyscy polecają teraz bronzer z KOBO, więc myślę, że w najbliższym czasie się na niego skuszę. Zapomniałam powiedzieć o cenie… za 15g, które starczą na co najmniej rok płacimy 14,99 :D!

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_02

3. Refectocil- henna do brwi w kolorze 3 natur braun.

Uwielbiam henny do brwi z Refectocil! Ci, którzy mnie znają wiedzą, że niestety natura nie obdarzyła mnie ładnymi, wyraźnymi brwiami i muszę sięgać wciąż po hennę. Wreszcie znalazłam taką, która jest prosta w aplikacji, kolor utrzymuje się całkiem długo (ok. tydzień) i cena również według mnie jest ok. (15,99 zł). Kolor nr 3 jest dla mnie idealny! Mam jeszcze czarną, ale zdecydowanie wolę brązową! Chociaż jak wymieszamy te dwa odcienie, otrzymujemy bardzo ładny kolor odpowiedni dla brązowych włosów. Serdecznie polecam wszystkim, którzy zaczynają przygodę z henną do brwi! Aplikacja banalna i nie da się zrobić sobie krzywdy. No chyba, że będziecie ją trzymać z pół godziny :P. Planuję też przygotować dla Was post/instrukcję nakładania henny.

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_08

4. Spirulina – Algi morskie (30 g).

Mieszam łyżeczkę alg z wodą i otrzymuję………….. najbardziej śmierdzącą maseczkę na świecie! Pachnie obrzydliwie, uwierzcie mi….Dlaczego znalazła się w ulubieńcach? Bo działa DOSKONALE! Świetnie nawilża skórę, widocznie poprawia jej wygląd. Po półgodzinnym zabiegu buzia jest rozpromieniona, odświeżona i uelastyczniona. Dodatkowo likwiduje zmiany trądzikowe i rozjaśnia przebarwienia. Według mnie jest to jedna z lepszych maseczek jakie kiedykolwiek miałam. Przebija nawet niektóre glinki! Jedyny minus to oczywiście zapach, ale dla takich efektów warto się poświęcić. Spirulina zapobiega również powstawaniu zmarszczek i gdybym miała wymienić jej wszystkie zalety i korzystne właściwości, to ten post byłby moim najdłuższym. Podsumowując BARDZO POLECAM!

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_05a

5. Bomb Cosmetics -Shimmering body butter Raspberry Beret.

Skoro był produkt o BARDZO nieprzyjemnym zapachu, teraz czas na taki, który swoim zapachem powala! Smarując się tym masłem nagle zdajemy sobie sprawę, że tekst piosenki Vavamuffin ‚powietrze pachnie jak malinowa mamba’, naprawdę ma sens! Malinowa mamba idealnie odzwierciedla zapach kosmetyku. Jeśli Twoim ulubionym smakiem mamby jest malinowy, to to masło jest dla Ciebie! Niby shimmering, ale tylko minimalnie. Tak naprawdę widziałam tylko parę drobinek świecących. Ładnie nawilża, chociaż nie jakoś spektakularnie. Zawiera w składzie 30% masła shea i różne olejki, a więc skład jak najbardziej na plus. Nie jest jakoś super wydajne, ale też nie zużywa się go w tydzień lub dwa. Polecam wszystkim wielbicielkom pięknych, owocowych zapachów!

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_06a

6. Pharmaceris – Multilipidowy krem odżywczy.

Kupiłam w zeszłym roku i nie wiem dlaczego odstawiłam na jakiś czas. Teraz pokornie do niego wróciłam, bo przy kuracji kwasami (o tym już wkrótce) sprawdza się idealnie! Stosuję go tylko na noc, bo na dzień jest trochę za tłusty. Świetnie nawilża i regeneruję skórę. Nie ma mowy o suchych skórkach i odwodnionej cerze. Naprawdę bardzo dobry krem z dobrym składem, który nie zatyka porów i na pewno nie podrażnia.

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_03

7. The Body Shop, Vitamin E, Moisture Serum (Serum nawilżające z witaminą E).

Samo serum mnie nie zachwyciło, ale w połączeniu z kroplą kwasu hialuronowego 1% już tak! Mieszam na ręce i nakładam rano na buzię. Bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia żadnego filmu, dlatego jest idealne pod makijaż. Cera jest ładnie nawilżona i napięta. Możemy zapomnieć o suchych skórkach! Zaczęłam od kwasu hialuronowego w stężeniu jednoprocentowym, ale coś czuję, że moja przygoda z tym kwasem szybko się nie skończy. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona działaniem tego kwasu. Jeśli chodzi o samo serum to prawdopodobnie już go nie kupię ponownie. Naprawdę szału nie robi, ale zamierzam eksperymentować z samym kwasem jeszcze nie raz!

higheels-blog-ulubiency-pazdziernik-listopad-2014_04

To już wszystkie kosmetyki, jakie dla Was wybrałam. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie. Jeżeli odkryłyście jakieś perełki w tym miesiącu, to bardzo chętnie dowiem się jakie 🙂

Buziaki :*

HIGHEELS