Szybkie i skuteczne nawilżenie włosów? Tylko Planeta Organica!

2 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj na tapetę bierzemy nawilżającą maskę do włosów suchych i normalnych Pervoe Reshenie, Planeta Organica z serii Africa z dodatkiem masła mango. Kupiłam ją sobie przed wyjazdem, żeby mieć tu chociaż jedną maskę do włosów. Koniecznie zależało mi na nawilżającej, bo moje włosy mają czasem tendencję do wysuszania się. No dobra, przekonało mnie też mango w składzie, bo jak wiecie uwielbiam zapach mango! Masło do ciała z The Body Shop o zapachu tego właśnie owocu jest moim niekwestionowanym Ulubieńcem! Cena też była jak najbardziej zachęcająca- za 200 ml zapłaciłam ok. 13 zł. Problemem jest niestety dostępność. Znajdziemy ją tylko w drogeriach internetowych z rosyjskimi kosmetykami. Nie dość tego często jest wyprzedana! Trochę się namęczyłam, żeby ją znaleźć… czy była tego warta? Jak najbardziej!

image

Maska ta, tak jak wszystkie kosmetyki z tej firmy, ma bardzo dobry, naturalny skład. Znajdziemy tu organiczne masło mango i olej kokosowy. Masła mango jest bogatym źródłem kwasów tłuszczowych, które mają właściwości odżywcze i wzmacniające. Dodatkowo nawilża włosy i wzmacnia płaszcz hydrolipidowy przez co włosy nie wysuszają się. Niestety zapach mango nie jest nawet w połowie tutaj tak piękny, jak z maśle o ciała z TBS, ale, nie narzekajmy, jest baaardzo przyjemny.

Maska ma dokładnie taką konsystencję, jaką powinny mieć maski do włosów. Nie spływa z włosów, a dobrze się na nich trzyma przy jednoczesnej prostej i szybkiej aplikacji. Nakładam ją zawsze po myciu włosów i zostawiam na czas 15-30 minut. Zawsze nakładam czepek i przykrywam włosy ręcznikiem, aby siedziały sobie w ciepełku i chłonęły odżywcze składniki. Później spłukuje i….? Bez problemu rozczesuję włosy! Maska ta sprawia, że włosów praktycznie nie trzeba jakoś specjalnie rozczesywać, co mnie naprawdę bardzo cieszy. Po wysuszeniu muszę przyznać, że włosy są widocznie bardziej nawilżone. W dotyku są mięciutkie i delikatne. Też tak macie, że lubicie dotykać włosów po jakiś zabiegach? Bo ja mogłabym się po nich gładzić cały dzień :P.

Zdecydowanie na plus dodałabym także to, że włosy są bardziej lśniące. Może nie jak w reklamach szamponów do włosów, ale naprawdę jest to zauważalny efekt. Dodatkowo nie są obciążone, co moje cienkie i delikatne włosy bardzo cieszy. Muszę przyznać, że ta maska zasługuje, z pełną odpowiedzialnością tego co mówię (piszę), na chapeau bas. Za taką cenę naprawdę warto jej spróbować. Pokuszę się o stwierdzenie, że jest ona w moim osobistym rankingu dobrych i tanich masek do włosów bardzo blisko mojego ukochanego Biovaxu

Aha! Jestem też w szoku, jak bardzo jest wydajna! Używam jej co najmniej raz w tygodniu od dwóch miesięcy i mam jej jeszcze naprawdę sporo. Na pokrycie całych włosów wystarczy bardzo mała ilość. Może dodam jeszcze, że nie puszy moich włosów, co uważam za bardzo duży plus. Faktycznie nawilża włosy i to porządnie, więc jeśli szukacie czegoś co naprawdę pomoże Wam z przesuszonymi włosami, to trafiłyście pod właściwy adres. Polecam spróbować, bo naprawdę warto!

Buziaki:*

HIGHEELS ( z maseczką na twarzy i kubkiem herbaty w ręce)

Denkowy szał vol. 5!

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Najwyższy czas na wielki powrót Projektu Denko! Dzisiaj w moim denku znalazło się 9 produktów z czego tylko jeden kosmetyk kolorowy i aż 8 pielęgnacyjnych. Nie przedłużając, zapraszam na mini recenzje!

Zdjęcie 13.07.2015, 19 01 28

Zdjęcie 13.07.2015, 19 06 42

1. Kropla Zdrowia Eco Argan Body Butter- masło do ciała z olejkiem arganowym.

Dostałam je na urodziny i byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi, bo nigdy nie słyszałam o tej firmie. Na pierwszy rzut oka wszystko w porządku. Zapach ładny, konsystencja i skład jak najbardziej w porządku, dobrze się rozsmarowuje i co więcej szybko się wchłania. Na dodatek ładnie nawilża skórę. Niby wszystko okej… gdyby nie jeden malutki szczegół. Na opakowaniu, na pudełku, NIGDZIE nie było napisane, że jest to masło z brokatem! Ja patrzę na skórę pod światło, a tam miliony malutkich, złotych drobinek, czyli coś czego szczerze nienawidzę. Oczywiście cała pościel, piżama, prawie wszystko w brokacie. Zużyłam do końca będąc na wakacjach, żeby ograniczyć dostęp mojej pościeli do brokatu :P. Całkiem nieźle się sprawdził, ale nie kupię go nigdy więcej przez ten okropny brokat, który go z miejsca skreśla!

2. Planeta Organica Mango Butter Hair Shampoo- nawilżający szampon do włosów z masłem mango.

Po przeczytaniu recenzji jednej z blogerek postanowiłam zaryzykować. Skusił mnie przede wszystkim dobry, naturalny skład i zapewnienia o widocznym nawilżeniu. Na początek zachwycił mnie piękny zapach. Uwielbiam zapach mango! Jeśli chodzi o działanie to już nie jest tak kolorowo. Jakoś mnie zupełnie do siebie nie przekonał. Dobrze mył, ale moich włosów z pewnością nie nawilżył. Dodatkowo jakoś je dziwnie plątał. Bez szału, nie kupię go ponownie. Razem z nim kupiłam jeszcze wersję z maslem shea, także zobaczymy, czy tamta się lepiej sprawdzi. 

3. Biały jeleń- hipoalergiczny szampon do włosów z kompleksem sermo-łagodzącym.

Faktycznie szampon mnie nie podrażnił, ale miałam wrażenie, że przesuszył mi włosy i delikatnie skórę głowy. Po myciu włosy były napuszone i nie wyglądały zbyt dobrze. Bez użycia odżywki lub maski po myciu, tragicznie się z nimi czułam. W zestawie z szamponem była też odżywka z tej samej serii, ale ona równiez zupełnie się u mnie nie sprawdziła. Zużywam ją go golenia lub do zmiękczania włosia pędzli :).

Zdjęcie 13.07.2015, 19 08 04

4. Zrób Sobie Krem- hydrolat z kwiatów pomarańczy gorzkiej.

To mój drugi hydrolat i powiem szczerze, że jak najbardziej też się u mnie sprawdzil. Może nie tak dobrze, jak ten z RÓŻY, ale byłam z niego zadowolona. Zapach niestety nie zachwyca, bo pachnie jak chwasty, ale z czasem się przyzwyczaiłam :P. Fajnie ściągał skórę i łagodził podrażnienia. Dodatkowo ten hydrolat ma działanie przeciwzapalne i zmniejsza zaczerwienienia skóry. Zauważyłam też, że zmniejszył ilość wydzielanego sebum i delikatnie nawilżał buzię. Stosowałam go jako tonik lub jako taką mgiełkę odświeżającą. Uwielbiam hydrolaty i zamówilam sobie już sobie dwa kolejne do testowania! 

5. Vichy Idealia- krem do cery normalnej i mieszanej.

Dostałam go pod choinkę i bardzo chętnie wypróbowałam. Tym bardziej, że normalnie kosztuje, jak większość kremów Vichy, ok. 100 zł na 50 ml! Oczywiście słoiczek i szata graficzna są wizytówką Vichy i wyglądają schludnie i ekskluzywnie. Zapach kremu przepiękny! Przypomina mi świeżego ogórka. Konsystencja jest bardzo lekka przez co krem szybko się wchłania. Jeśli chodzi o działanie to nie zachwycił mnie. Faktycznie rozświetla buzię, ale jest to zasługa drobinek rozświetlających, które są widoczne z kremie. Cera faktycznie wyglądała bardziej zdrowo i promiennie. Nawilżenie niestety bardzo słabe, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że kiepskie lub bliskie zeru. Delikatnie wyrównał koloryt skóry. Zmarszczek mimicznych mi nie wygładził, bo takowych po prostu jeszcze nie mam, ale szczerze wątpię, żeby spisał się w tej roli. Uważam, że za taką cenę krem powinien działać bez zarzutów, więc na pewno go sobie nie kupię.

6. Ziaja krem nawilżająco-matujący 25+.

Pisałam o nim już nie raz. Nie mam mu nic do zarzucenia. Jest to jeden z lepszych kremów na dzień, pod makijaż, jakie stosowałam. Teraz zrobiłam sobie przerwę i używam kremu z Tołpy, który pojawił się ostatnio w Ulubieńcach, ale na pewno jeszcze wrócę do Ziaji. Polecam, bo krem naprawdę dobry, a cena niziutka!

Zdjęcie 13.07.2015, 19 09 55

7. Tisane balsam do ust.

Uwielbiam ten balsam! Nic tak nie regeneruje moich wymagających i często spierzchniętych ust jak to cudeńko! Jest to już któryś mój słoiczek, bo co jakiś czas wiernie do niego wracam. Miałam wersję w sztyfcie, ale moim zdaniem nie była tak dobra, jak ta w słoiczku. Pięknie nawilża i regeneruje usta! Nie tylko zapobiega, ale też leczy. UWIELBIAM!

8. Nivea Lip Butter Vanilla & Macadamia.

Kolejny produkt do pielęgnacji ust, który uwielbiam. Muszę Wam zrobić post o najlepszych moim zdaniem kosmetykach pielęgnayjncyh do ust :). Wcześniej miałam wersję karmelową i malinową. Genialne masełka! Bardzo dobrze nawilżają i pielęgnują usta. Zapachy przepiękne! Olbrzymia pojemność (19 ml), którą za każdym razem zużywam do cna. Mam już w domu wersję jagodową i czaję się na kokosową. Jedyny ich minus to to, że trzeba grzebać w masełku paluchem, ale wystarczy pamiętać, żeby myć ręce przed użyciem. Polecam z czystym sumieniem każdemu!

9. Sephora- lakier do paznokci.

Nie polecam tych małych lakierów z Sephory. Są drogie, a odpryskują mi po dwóch dniach. Kolory bardzo ładne, ale nic więcej. Ten piękny zielony wyrzucam, bo już zasechł. 

To już koniec, Kochani! Czekam na Waszych zdenkowanych i pozdrawiam Was serdecznie! Do zobaczenia na InstagramieFacebooku lub w kolejnym poście!

Buziaki:*

HIGHEELS