Ulubieńcy roku 2015 – pielęgnacja!

3 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

A więc przyszedł czas na Ulubieńców roku 2015, którzy są związani w wszelaką pielęgnacją. O ile trudno mi było wybrać najlepsze kosmetyki kolorowe, to w przypadku pielęgnacji było znacznie gorzej. Decyzja była ciężka, ale udało się. Zapraszam na 10 krótkich recenzji najlepszych kosmetyków pielęgnacyjnych w minionym roku! Jeśli chcecie poczytać więcej o niektórych produktach, odsyłam Was do linków, które są poukrywane w tekście :). 

image

image

1. Garnier- płyn micelarny 3 w 1 do skóry wrażliwej.

Jest to już druga moja butla i na pewno nie ostatnia. Według mnie jest to płyn micelarny idealny. Ja używam go tylko do oczu. Radzi sobie perfekcyjnie z każdym tuszem i każdym eyelinerem. Wystarczy przyłożyć i poczekać kilka sekund,a  potem delikatnie zetrzeć. Nie podrażnia moich oczu, nie szczypie. Wręcz mam wrażenie, że nawilża ich okolice i pielęgnuje. Jest super wydajny. Starcza na dobrych parę miesięcy. Po demakijażu skóra wokół oczu jest ukojona i nie potrzebuje dodatkowego nawilżenia. Za butlę o pojemności płacimy w drogerii ok 20 zł bez promocji, ale pamiętajcie, że w internetowych sklepach zawsze jest odrobinę taniej. Moim zdaniem najlepszy drogeryjny płyn micelarny!

2. The Body Shop- masło do ciała mango.

Już nie raz rozpływałam się na blogu, na Instagramie, czy Facebooku o tym maśle. Jego zapach jest najlepszy na świecie. Mój ideał, czyli mango z delikatną nutą brzoskwini. Przynajmniej tak mi się wydaję :P. Wspaniały zapach to jednak nie wszystko. Genialnie nawilża skórę! Stosuję go najczęściej na noc i rano budzę się z nawilżoną, jędrną, mięciutką i nadal pachnącą skórą. Szczególnie dobrze spisuje się na nogi, które najczęściej się u mnie wysuszają. Kupiłam do wielkie opakowanie na promocji i starczyło mi na baaaardzo długo. Żałuję bardzo, że w Poznaniu nie ma TBS, bo są teraz wyprzedaże, a do Warszawy nie wybieram się w najbliższym czasie. Jak tylko będzie okazją kupię to masło na pewno! Jest to zdecydowanie moje ulubione masło do ciała!

3. Biovax- maski do włosów.

Nie raz nie dwa zachwycałam się maskami Biovax. Miała już chyba z 2/3 opakowania wersji latte, opakowanie keratynowej, z 2/3 opakowania wersji natural oils z olejem kokosowym, makadamia itp. Używałam ich przez bity rok i nie zamierzam przestać.Teraz zdecydowałam się na nowość z olejem awokado. Zobaczymy jak się sprawdzi. Te maski genialnie wpływają na moje włosy.Świetnie je nawilżają, wygładzają. Włosy po zabiegu są lejące, świecące i widać gołym okiem, że dobrze odżywione. Warto dodać, że często można je znaleźć na promocji w Super-pharm. W niektórych drogeriach internetowych można dostać też wielkie opakowanie 400 ml w dobrej cenie. Jeśli jeszcze nie próbowaliście żadnej maski Biovax, to koniecznie musicie nadrobić zaległości. Są genialne!

image

4. Golden Rose Black Diamond Hardner- odżywka do paznokci.

Długo szukałam dobrej odżywki do paznokci. Wiecie, że używałam jakiś czas słynnego produktu z Eveline, ale postanowiłam zrezygnować z formaldehydu, który niestety znajduje się w składzie kosmetyku z Eveline, a może poważnie zaszkodzić. W końcu trafiłam na Golden Rose- firmę, która mnie jeszcze nigdy nie zawiodła. Nie mogło być inaczej i tym razem. Tę odżywkę mam na paznokciach prawie zawsze. Ze stosownymi przerwami oczywiście. Moje paznokcie zmieniły się nie do poznania. Są mocne, nie łamią się, nie wyginają się (co doprowadzało mnie wcześniej do szału). W ogóle wizualnie wyglądają po prostu lepiej. Najlepsza odżywka na świecie!

5. ECOSPA- olej kokosowy.

Kto czyta mojego bloga wie, że olej kokosowy to mój niekwestionowany Ulubieniec od sama nie wiem kiedy. Powstał cały post o moich ulubionych zastosowaniach tego cudeńka. Jednak najbardziej lubię olejować nim włosy. Żaden olej tak na nie nie działa jak właśnie kokosowy. Czasem dodaję też parę kropel oleju jojoba i efekt też jest świetny! Moje włosy go uwielbiają. Po półtoragodzinnym domowym SPA z olejem kokosowym w roli głównej, włosy są miękkie, gładziutkie, przepięknie pachną i są przyjemnie lejące. Dodatkowo świecą się i widać, że są bardziej odżywione. Ubóstwiam tej olej i muszę mieć go zawsze w mojej kosmetyczce.

6. ECOSPA- hydrolat oczarowy.

Niestety nie dotarła do mnie na czas nowa, pełna buteleczka tego hydrolatu, ale możecie zobaczyć ją w ostatnim denku lub w haulu kosmetycznym z ECOSPA. Jest to hydrolat, który skradł moje serce w tym roku. Wyciągnięty z lodówki i naniesiony na buzię daje niesamowite uczucie ukojenia. Moja skóra go uwielbia. Dzięki niemu niedoskonałości goją się szybciej i też rzadziej wychodzą. Niweluje wszelkie podrażnienia i pielęgnuje skórę, mimo że jest to tylko hydrolat! Z pewnością zostanie ze mną na dłużej.

7. Glinki rosyjskie- czarna, anapska, kambryjska.

Moja miłość do glinek rośnie z każdym kolejnym użyciem. To chyba przez to, że są tak uniwersalne. W zależności od potrzeb skóry, możemy przygotować odpowiednią maseczkę przy użyciu tych samych glinek. Kiedy skóra potrzebuje nawilżenia sięgam po mix glinki anapskiej i kambryjskiej i dodaję parę kropek kwasu hialuronowego i olejku jojoba lub marula i GOTOWE! Kiedy z kolei na gwałt potrzebuję oczyszczenia wtedy koniecznie glinka czarna z hydrolatem oczarowym. Nie dość, że są super tanie, to jeszcze mega wydajne! Z tych trzech opakowań korzystam rok. Działanie maseczek z glinek jest rewelacyjne, a jak pomyślę ile cennych minerałów oddają mojej skórze, to już w ogóle się rozpływam :P. Jeśli nie wiecie, jak przygotować maseczkę, lub jakich reguł przestrzegać stosując glinki zapraszam TUTAJ!

image

8. Resibo- olejek do demakijażu. 

Genialny produkt! Nie należy do najtańszych, ale za to jest naturalny i świetny w działaniu! Jest to mieszanka naturalnych olei: abisyńskiego, manuka, z pestek winogron i witaminy E. Zmywa każdy podkład, a skóra po demakijażu jest gładka i co najważniejsza zadbana i NAWILŻONA. Nie ma potrzeby szukania na szybko kremu nawilżającego, bo skóra jest ściągnięta. Nic z tych rzeczy! Ten olejek jest genialny, a z metody oczyszczania twarzy olejami nie zrezygnuję nigdy. Nic się tak u mnie nie sprawdza jak właśnie OCM. Spróbujcie koniecznie!

9. Uriage- woda termalna.

Zakochałam się w minionym roku w wodach termalnych! Uwielbiam spryskiwać nimi twarz po zmyciu maseczki, po demakijażu i w ciągu dnia. Szczególnie ta woda z Uriage przypadła mi do gustu. Pięknie koi moją skórę. Mam wrażenie, że skóra wręcz ją chłonie i zachłannie wciąga wszystkie dobroci zawarte w tej wodzie. Niby zwykła woda, ale u mnie sprawdza się idealnie. Kupuję ją zawsze na promocji w Super-Pharm za 12 zł ( za 150 ml), także naprawdę warto czekać. Woda termalna= świetna sprawa! A ta z Uriage bije inne na głowę!

10. Pervoe Reshenie Organic Therapy Gold Face Scrub- peeling do twarzy. 

Tutaj Was pewnie zaskoczę. Nie wspominałam często o tym produkcie, a jednak znalazł się tutaj w tym jednym z ważniejszych postów. Stosowałam ten peeling przez bardzo długi czas i muszę przyznać, że nigdy nie miałam lepszego. Trzeba uważać, bo jest to niezły zdzieracz i trąc za mocno można sobie zrobić krzywdę, ale przy racjonalnym używaniu jest świetny! Dlaczego? Naturalny skład a w nim olej ze słodkich migdałów. Duża ilość złuszczających drobinek. Nie jest ani zbyt gęsty, ani zbyt lejący. Konsystencja idealna, według mnie. Słodki lekko pomarańczowy zapach, który umila zabieg i cieszy zmysły. Jest meeega wydajny, a jego cena to zaledwie ok. 17 zł za taką pojemność! Kupiłam go kiedyś przypadkiem i zapomniałam o nim. Na szczęście odkopałam go z szafy po jakimś czasie, bo jest to mój peeling idealny. Skóra po złuszczaniu jest miękka, gładka, ale nie wysuszona. Jak dla mnie, najlepszy peeling jaki kiedykolwiek miałam. Martwię się tylko, bo ostatnio nie widziałam go w żadnym sklepie :(. Dajcie mi znać, czy gdzieś go spotkałyście, bo na pewno kupię go ponownie!

Kochani, to już wszystko! To moi wszyscy Ulubieńcy roku. Jeśli nie widzieliście poprzedniego wpisu z najlepszymi kosmetykami kolorowymi w 2015 roku, zapraszam TUTAJ. Bardzo byłoby mi miło, jeśli podzielilibyście się ze mną swoimi kosmetycznymi odkryciami. Czekam na komentarze!

Buziaki:*

HIGHEELS 

Ulubieńcy ostatnich miesięcy!

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Zapraszam dzisiaj na Ulubieńców ostatnich miesięcy! Jest ich tylko (a może nawet AŻ) 6. Nie robię Wam takiego zestawienia co miesiąc, bo nie zawsze w danym miesiącu znajdę produkty, które faktycznie będą godne polecenia. Wpis co jakiś czas gwarantuje, że moje opinie są sprawdzone i nienapisane na siłę :).

Zdjęcie 25.06.2015, 13 12 32

1. Make Me Bio, Garden Roses- nawilżający krem dla skóry suchej i wrażliwej.

Przepiękne, estetyczne opakowanie! Niestety krem znajduje się w szklanym słoiczku, tak więć trzeba grzebać w nim paluchami, ale jestem w stanie mu to wybaczyć, dzięki jego super działaniu. Skład kremu jest świetny! Bez parabenów, bez siarczanów, bez sztucznych zapachów i konserwantów. Ich miejsce zajęły naturalne olejki, między innymi olej z orzechów makadamia, olejek jojoba, masło mango i oczywiście róża. Krem pachnie dość intensywnie różą. Ja ten zapach bardzo lubię i w ogóle mi on nie przeszkadza. Stosuję go, jako mój krem nawilżający na noc. Na dzień, pod makijaż nie bardzo się nadaję, ponieważ przez dużą ilość olejków jest dość tłusty. Aleee, o dziwo, bardzo dobrze się wchłania! Chwila moment i już go nie ma! Jest to zasługa jego lekkiej konsystencji. Krem bardzo dobrze nawilża moją skórę. Dodatkowo róża ją koi i regeneruje. Uważam, że jest to jeden z lepszych kremów nawilżających na noc. Nie podrażnił, nie uczulił, nie zapchał. Naprawdę działa, a jak widzę, że skład jest naturalny, to już w ogóle rozpływam się nad nim. Na pewno nie jest to ostatni produkt tej marki, bo bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła!

2. Tołpa botanic czarna róża- odżywczy krem-miód regenerujący.

Długo szukałam kremu na dzień, który naprawdę będzie nawilżał moją skórę w ciągu dnia. W końcu go znalazłam! Tołpa nie zawiodła! Krem idealnie sprawdza się u mnie pod makijaż, mimo że jest to wersja bogata. Makijaż się nie roluje, nie waży, wszystko jest z nim w porządku. Wiem, że niektórym przeszkadza jego zapach. Jest to dość mocny miodowo-różany zapach. Mi się bardzo podoba, bo kojarzy mi się z syropem na gorączkę Panadol, który uwielbiałam w dzieciństwie :P. W ciągu dnia czuję, że skóra jest nawilżona i odżywiona. Krem mnie nie zapchał, nie uczulił. Jestem naprawdę pod wrażeniem. Skład też jest dobry, może nie tak wspaniały, jak Make Me Bio, ale jak najbardziej w porządku. Całym sercem polecam!

3. Organic Therapy, gold face scrub with organic almond and orange exstracts.

Wiem, ze nie każdy go polubi, bo jest peeling zdzierak :P. Używam go raz/dwa w tygodniu. Genialnie ściera martwy naskórek. Skóra po zabiegu jest niesamowicie gładka i przyjemna w dotyku. Skład bardzo fajny, naturalny z olejem ze słodkich migdałów na czele. Trzeba uważać i delikatnie pocierać twarz, bo naprawdę można sobie podrażnić skórę. Według mnie jest to jeden z lepszych peelingów, jakie kiedykolwiek używałam! Przecudownie słodko pachnie! Uwielbiam ten zapach! A i po wykonanym peelingu skóra nie potrzebuje na gwałt kremu nawilżającego. To wszystko dzięki zawartym w nim olejkom. Boję się tylko, że nie zdążę go zużyć przed końcem daty ważności!

4. Fuss Wohl Intensiv Creme.

Jest to rossmannowska firma, która produkuje kosmetyki do pielęgnacji stóp. Mój jest z dziesięcioprocentową zawartością mocznika. Kosztuje jakieś 5zł normalnie, a na promocji ponad 3 zł. Jest to najlepszy krem do stóp jaki kiedykolwiek miałam! W zapasie mam już drugie opakowanie. Świetnie nawilża i zmiękcza naskórek. Wsmarowuję go na noc, a rano budzę się z pięknie nawilżonymi i odżywionymi stopami! Jest to o tyle ważne, że teraz w lato wszędzie pokazujemy gołe stópki, więc naprawdę warto o nie zadbać! Spróbujcie, bo na 100% nie pożałujecie!

5. Golden Rose Color Expert, lakier do paznokci w kolorze nr 87.

Uwielbiam lakiery z serii Color Expert! Nie dość, że kosztują ok. 5 zł, to kolory są obłędne! Moim najnowszym nabytkiem jest ten piękny, wrzosowy fiolet. Mogliście zobaczyć, jak wygląda na paznokciach na moim Instagramie o TUTAJ. Te lakiery trzymają się na moich paznokciach przez ponad tydzień (oczywiście z Seche Vitem)! Są genialne! Szeroki pędzelek zdecydowanie ułatwia aplikację, a kolor jest na tyle intensywny, że tak naprawdę wystarczyłaby jedna warstwa. Na pewno kupię jeszcze inne kolory!

6. Bare Minerals Matt SPF 15 Foundation.

Wróciłam do niego właśnie w lato, bo idealnie nadaje się na ten czas. Jest to puder mineralny, który należy nakładać pędzlem z zaokrąglonym włosiem, ponieważ nakładamy go kolistymi ruchami, aby wetrzeć dokładnie cenne minerały w pory. Super, że ma SPF! Na lato zawsze się przyda. Utrzymuje się na mojej buzi bardzo długo! Cera zaczyna się delikatnie świecić dopiero po około 5 godzinach! Jest to idealna opcja na lato, gdzie chcę mieć na twarzy jak najmniejszą ilość kosmetyków! Delikatnie kryje przez co jeszcze bardziej go lubię. Noszę go oczywiście solo, bez żadnego innego pudru, podkładu itp. Niestety jest już na wykończeniu. Niestety, dlatego, że był drogi. Z kartą Sephory zapłaciłam chyba ok.100 zł. Nie mogę znaleźć go w ofercie Sephory i boję się, że został wycofany 🙁 Super produkt i na pewno kiedyś jeszcze zakupię!

To już koniec Ulubieńców na dziś. Dajcie znać, co Wam ostatnio szczególnie przypasowało.

Buziaki:*

HIGHEELS