Denkowy szał vol. 5!

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Najwyższy czas na wielki powrót Projektu Denko! Dzisiaj w moim denku znalazło się 9 produktów z czego tylko jeden kosmetyk kolorowy i aż 8 pielęgnacyjnych. Nie przedłużając, zapraszam na mini recenzje!

Zdjęcie 13.07.2015, 19 01 28

Zdjęcie 13.07.2015, 19 06 42

1. Kropla Zdrowia Eco Argan Body Butter- masło do ciała z olejkiem arganowym.

Dostałam je na urodziny i byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi, bo nigdy nie słyszałam o tej firmie. Na pierwszy rzut oka wszystko w porządku. Zapach ładny, konsystencja i skład jak najbardziej w porządku, dobrze się rozsmarowuje i co więcej szybko się wchłania. Na dodatek ładnie nawilża skórę. Niby wszystko okej… gdyby nie jeden malutki szczegół. Na opakowaniu, na pudełku, NIGDZIE nie było napisane, że jest to masło z brokatem! Ja patrzę na skórę pod światło, a tam miliony malutkich, złotych drobinek, czyli coś czego szczerze nienawidzę. Oczywiście cała pościel, piżama, prawie wszystko w brokacie. Zużyłam do końca będąc na wakacjach, żeby ograniczyć dostęp mojej pościeli do brokatu :P. Całkiem nieźle się sprawdził, ale nie kupię go nigdy więcej przez ten okropny brokat, który go z miejsca skreśla!

2. Planeta Organica Mango Butter Hair Shampoo- nawilżający szampon do włosów z masłem mango.

Po przeczytaniu recenzji jednej z blogerek postanowiłam zaryzykować. Skusił mnie przede wszystkim dobry, naturalny skład i zapewnienia o widocznym nawilżeniu. Na początek zachwycił mnie piękny zapach. Uwielbiam zapach mango! Jeśli chodzi o działanie to już nie jest tak kolorowo. Jakoś mnie zupełnie do siebie nie przekonał. Dobrze mył, ale moich włosów z pewnością nie nawilżył. Dodatkowo jakoś je dziwnie plątał. Bez szału, nie kupię go ponownie. Razem z nim kupiłam jeszcze wersję z maslem shea, także zobaczymy, czy tamta się lepiej sprawdzi. 

3. Biały jeleń- hipoalergiczny szampon do włosów z kompleksem sermo-łagodzącym.

Faktycznie szampon mnie nie podrażnił, ale miałam wrażenie, że przesuszył mi włosy i delikatnie skórę głowy. Po myciu włosy były napuszone i nie wyglądały zbyt dobrze. Bez użycia odżywki lub maski po myciu, tragicznie się z nimi czułam. W zestawie z szamponem była też odżywka z tej samej serii, ale ona równiez zupełnie się u mnie nie sprawdziła. Zużywam ją go golenia lub do zmiękczania włosia pędzli :).

Zdjęcie 13.07.2015, 19 08 04

4. Zrób Sobie Krem- hydrolat z kwiatów pomarańczy gorzkiej.

To mój drugi hydrolat i powiem szczerze, że jak najbardziej też się u mnie sprawdzil. Może nie tak dobrze, jak ten z RÓŻY, ale byłam z niego zadowolona. Zapach niestety nie zachwyca, bo pachnie jak chwasty, ale z czasem się przyzwyczaiłam :P. Fajnie ściągał skórę i łagodził podrażnienia. Dodatkowo ten hydrolat ma działanie przeciwzapalne i zmniejsza zaczerwienienia skóry. Zauważyłam też, że zmniejszył ilość wydzielanego sebum i delikatnie nawilżał buzię. Stosowałam go jako tonik lub jako taką mgiełkę odświeżającą. Uwielbiam hydrolaty i zamówilam sobie już sobie dwa kolejne do testowania! 

5. Vichy Idealia- krem do cery normalnej i mieszanej.

Dostałam go pod choinkę i bardzo chętnie wypróbowałam. Tym bardziej, że normalnie kosztuje, jak większość kremów Vichy, ok. 100 zł na 50 ml! Oczywiście słoiczek i szata graficzna są wizytówką Vichy i wyglądają schludnie i ekskluzywnie. Zapach kremu przepiękny! Przypomina mi świeżego ogórka. Konsystencja jest bardzo lekka przez co krem szybko się wchłania. Jeśli chodzi o działanie to nie zachwycił mnie. Faktycznie rozświetla buzię, ale jest to zasługa drobinek rozświetlających, które są widoczne z kremie. Cera faktycznie wyglądała bardziej zdrowo i promiennie. Nawilżenie niestety bardzo słabe, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że kiepskie lub bliskie zeru. Delikatnie wyrównał koloryt skóry. Zmarszczek mimicznych mi nie wygładził, bo takowych po prostu jeszcze nie mam, ale szczerze wątpię, żeby spisał się w tej roli. Uważam, że za taką cenę krem powinien działać bez zarzutów, więc na pewno go sobie nie kupię.

6. Ziaja krem nawilżająco-matujący 25+.

Pisałam o nim już nie raz. Nie mam mu nic do zarzucenia. Jest to jeden z lepszych kremów na dzień, pod makijaż, jakie stosowałam. Teraz zrobiłam sobie przerwę i używam kremu z Tołpy, który pojawił się ostatnio w Ulubieńcach, ale na pewno jeszcze wrócę do Ziaji. Polecam, bo krem naprawdę dobry, a cena niziutka!

Zdjęcie 13.07.2015, 19 09 55

7. Tisane balsam do ust.

Uwielbiam ten balsam! Nic tak nie regeneruje moich wymagających i często spierzchniętych ust jak to cudeńko! Jest to już któryś mój słoiczek, bo co jakiś czas wiernie do niego wracam. Miałam wersję w sztyfcie, ale moim zdaniem nie była tak dobra, jak ta w słoiczku. Pięknie nawilża i regeneruje usta! Nie tylko zapobiega, ale też leczy. UWIELBIAM!

8. Nivea Lip Butter Vanilla & Macadamia.

Kolejny produkt do pielęgnacji ust, który uwielbiam. Muszę Wam zrobić post o najlepszych moim zdaniem kosmetykach pielęgnayjncyh do ust :). Wcześniej miałam wersję karmelową i malinową. Genialne masełka! Bardzo dobrze nawilżają i pielęgnują usta. Zapachy przepiękne! Olbrzymia pojemność (19 ml), którą za każdym razem zużywam do cna. Mam już w domu wersję jagodową i czaję się na kokosową. Jedyny ich minus to to, że trzeba grzebać w masełku paluchem, ale wystarczy pamiętać, żeby myć ręce przed użyciem. Polecam z czystym sumieniem każdemu!

9. Sephora- lakier do paznokci.

Nie polecam tych małych lakierów z Sephory. Są drogie, a odpryskują mi po dwóch dniach. Kolory bardzo ładne, ale nic więcej. Ten piękny zielony wyrzucam, bo już zasechł. 

To już koniec, Kochani! Czekam na Waszych zdenkowanych i pozdrawiam Was serdecznie! Do zobaczenia na InstagramieFacebooku lub w kolejnym poście!

Buziaki:*

HIGHEELS

Higheels radzi: Jak wybielić paznokcie?

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Czas na kolejny wpis z cyklu „Higheels radzi”. Dzisiaj coś, co sprawi, że nasze paznokcie będą wyglądały zawsze zdrowo i schludnie. Czy Was też niesamowicie wkurza kiedy po zmyciu lakieru (najczęściej ciemnego) Wasze paznokcie wyglądają na brudne? Najgorzej jest z granatowym, zielonym i czerwonym kolorem. Moje paznokcie notorycznie się odbarwiają i zamiast ładnych białych końcówek, widzę obleśne ciemno żółte lub nawet lekko zazielenione (w przypadku zielonego lakieru). Oczywiście, że stosuję pod lakier bazę w postaci odżywki do paznokci firmy Golden Rose, ale niestety niektóre lakiery i tak zostawiają po sobie ślad.

Na szczęście już jakiś czas temu natknęłam się na pewien niekonwencjonalny sposób, który pozwala mi pozbyć się tego problemu, na dodatek siedząc w domu i relaksując się. I co najlepsze, taki zabieg nie zajmie nam więcej niż 20 minut!

Czego potrzebujemy? Wody utlenionej, sody oczyszczonej (zwykłej, której używa się w kuchni), cytryny, małej miseczki, szczoteczki do zębów.

Zdjęcie 27.05.2015, 15 56 48

Co teraz? Wsypujemy do miseczki półtora łyżki sody oczyszczonej i dodajemy do niej wody utlenionej. Ile? Na oko. Tak żeby powstała nam papka, która nie będzie zbyt gęsta, ale też nie będzie nam uciekała z paznokcia. Można również dodać dwie lub trzy kropelki soku z cytryny. Wszystko razem mieszamy. Nakładamy na paznokcie szczoteczką do zębów. Oczywiście czystą :P. Najpierw szorujemy delikatnie płytkę i delikatnie końcówki od wewnętrznej strony. Później dokładamy trochę papki na paznokcie, żeby powstała dość gruba warstwa i zostawiamy na paznokciach na około 10 minut. Po tym czasie znów zabieramy szczoteczkę i jeszcze raz delikatnie wmasowujemy papkę w płytkę paznokcia. Następnie biegniemy do łazienki i zmywamy wszystko dokładnie wodą z mydłem.

Zdjęcie 27.05.2015, 15 57 59

 

Zdjęcie 27.05.2015, 16 00 04
(zauważcie, że moja papka ma smutną minę :D)

Zdjęcie 27.05.2015, 16 02 05

Zdjęcie 27.05.2015, 16 02 57

Teraz nakładam odżywczą oliwkę firmy Eveline na paznokcie i skórki, żeby je dodatkowo nawilżyć i przez parę minut ją wmasowuję. Później myję jeszcze raz ręce i nakładam odżywkę na paznokcie. U mnie niezmiennie Golden Rose. Możecie poczytać o niej TUTAJ.

Zdjęcie 27.05.2015, 16 23 09

Efekt? Widocznie bielsze i czystsze paznokcie! Bez podrażnień (o ile nie mamy uszkodzonych skórek, bo wtedy mikstura może powodować pieczenie), bez bólu, prawie za darmo, w domowym zaciszu, od tak! Żałuję, że tak późno natknęłam się na tę metodę, bo działa rewelacyjnie. Oczywiście efekty zależą od stanu paznokci. Jeśli są one mocno żółte, to jedna aplikacja może nie starczyć. Wtedy powtarzamy zabieg. Oczywiście  z zachowaniem racjonalnego odstępu czasu. Paznokcie wyglądają bardzo ładnie, zdrowo, schludnie i przede wszystkim końcówki mają biały kolor!

Tak więc, jak widać, u mnie się sprawdziło. Nareszcie moje paznokcie bez lakieru też jakoś wyglądają! Spróbujcie koniecznie! Nic nie tracicie, a może akurat rozwiąże to Wasze problemy paznokciowe.

Buziaki:*

HIGHEELS

Jak to jest z tym formaldehydem?

8 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Chciałabym dzisiaj poruszyć temat odżywek do paznokci z formaldehydem. Opowiem jak u mnie sprawdził się kontrowersyjny kosmetyk z Eveline i podpowiem, jaki jego zamiennik pozostanie ze mną na dłużej.

Eveline 8w1 ma wzmocnić nasze paznokcie i sprawić, że przestaną się rozdwajać. Dodatkowo mają być zdrowe, odbudowane i zregenerowane. Jednak jej podstawową wadą jest to, że zawiera w składzie 2% formaldehydu (jest to dopuszczalne stężenie). Jak to jest z tym formaldehydem? Formaldehyd to bardzo silny i dobry konserwant dodawany do wielu kosmetyków, szczególnie tych do paznokci. Ma on za zadanie przedłużać trwałość kosmetyku i wzmacniać paznokcie. To właśnie przez niego czasem szczypią oczy przy malowaniu paznokci i wysuszają się skórki przy paznokciach. Powszechnie wiadomo, że formaldehyd sam w sobie jest mocno alergizujący i rakotwórczy, dlatego dopuszcza się tylko jego dwuprocentowe stężenie w kosmetykach, które nie powinno narazić nas na ryzyko zachorowań.

Zdjęcie 08.04.2015, 19 35 58

Niestety wiele osób jest uczulonych na ten związek i mimo znaków ostrzegawczych, takich jak pieczenie/swędzenie/dyskomfort nadal go stosują! Narażając się tym na cięzkie do wygojenia rany lub nawet na choroby, jak na przykład onycholiza, czyli oddzielanie się płytki paznokcia od łożyska (AAAAA!). Zawsze słuchajcie swojego ciała! Jeśli daje Wam sygnały, żeby przestać czegoś uzywać, zróbcie to! Producent każe przez 3 dni dokładać kolejne warstwy odżywki, później zmyć, dać im jeden dzień odpoczynku i powtórzyć zabieg. Ja jednak stwierdziłam, że będzie to zbyt dużo i stosowałam go TYLKO jako bazę pod lakier, czyli jakoś 1 na tydzień. 

Efekty? REWELACJA! Przynajmniej na początku. Muszę dodać, że jako mała dziewczynka dość mocno obgryzałam paznokcie. Niestety ucierpiała na tym płytka niektórych paznokci, szczególnie kciuków, która lekko się zniekształciła (nie pytajcie jak to robiłam, nie mam pojęcia :D). Po paru tygodniach stosowania zauważyłam, że paznokcie się wzmocniły. Rosły szybciej i przestały się łamać. Miałam problem z wyginaniem się paznokci, który też po pewnym czasie ustał. Co najlepsze, płytka paznokci, które były troszkę nierówne wyrównała się! Problem zniknął! Byłam i jestem nadal mega zadowolona! Po jakimś czasie (3/4 miesiące) dobroczynne działanie odżywki zmalało. Może uodporniłam się na nią? Nie wiem, nie mam pojęcia. Stosowałam ją jeszcze jakiś czas, ale zauważyłam, że delikatnie wysuszyła skórki i paznokcie, które niestety pod koniec kuracji zaczęły się trochę rozdwajać. Postanowiłam więc przestać i poszukać czegoś bez formaldehydu.

Generalnie jestem zadowolona. Uważam, że we wszystkim trzeba mieć umiar. Odżywka z Eveline zdziałała u mnie cuda, ale stosowałam ją według własnego uznania. Moje paznokcie same dały mi znać, kiedy kuracja się skończyła i kiedy mam przestać jej używać. Jej dodatkowymi plusami są: wydajność, dostępność, bardzo ładny efekty po pomalowaniu paznokci, a więc nawet bez lakieru paznokcie wyglądają super. Co dalej z moimi paznokciami?

Zdjęcie 08.04.2015, 19 37 38

Znalazłam godnego zastępce dla Eveline BEZ formaldehydu. Jest to odżywka firmy Golden Rose Black Diamond Hardener. Stosuję ją już od 3 tygodni tak samo jak poprzednią, czyli jako bazę pod lakier. Momentalnie nawilżyła płytkę moich paznokci i widzę, że przestały się rozdwajać. Tak samo jak w przypadku Eveline paznokcie wzmocniły się i wyglądają zdrowo. Rosną też bardzo szybko. Jestem z niej bardzo zadowolona i myślę, że zostanę z nią na dłużej. Po przeczytaniu tych wszystkich negatywnych opinii na temat formaldehydu i po obejrzeniu zdjęć dziewczyn, które doprowadziły swoje paznokcie do opłakanego stanu (NIE OGLĄDAJCIE ICH) niesmak pozostał. Stwierdzam, że może lepiej sięgać po produkty bez formaldehydu. Oczywiście nie jestem jego wrogiem, bo akurat w moim przypadku się sprawdził, ale skoro jest produkt, który działa równie dobrze, a skład ma lepszy, to czemu by z niego nie skorzystać? Zdrowie jest jednak najważniejsze.

Zdjęcie 08.04.2015, 19 39 22

Dziewczyny, serio, wypróbujcie odżywkę z Golden Rose! Jest obłędna! I powiedzcie, jakie Wy macie doświadczenie z formaldehydem?

Buziaki:*

HIGHEELS

Idealnie pomalowane paznokcie przez prawie tydzień?

1 komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moim sposobem na to, żeby lakier na paznokciach utrzymał się znacznie dłużej niż normalnie i wyglądał przy tym dobrze. I nie chodzi mi tutaj o hybrydy :P.

vscocam-photo-3 (1)

Po pierwsze- oczywiście manicure. Obcinanie, piłowanie, odsuwanie skórek i tak dalej. Żadna filozofia. Jeśli chodzi o usuwanie skórek mogę z czystym sumieniem polecić Wam żel do usuwania skórek od Sally Hansen. Super się sprawdza, tylko trzeba uważać, żeby nie trzymać go na paznokciach dłużej niż 30 sekund, bo inaczej może je wysuszyć albo nawet gorzej, ale oszczędzę Wam szczegółów :P. Po prostu uważajcie!

14240_250

Źródło (przepraszam za brak swojego zdjęcia, ale zapomniałam wziąć żelu z domu :()

Teraz nakładam odżywkę. Moją ulubioną jest 8w1 z Eveline. Muszę przyznać, że naprawdę wzmacnia pazurki i to mi się podoba! Szybciej rosną, są twardsze, nie łamią się, nie rozdwajają i wyglądają po prostu dobrze. Przed odżywką odtłuszczam jeszcze płytkę paznokcia przecierając wacikiem namoczonym zmywaczem, żeby lakier dłużej wytrzymał. I tu z kolei polecam zmywacz z ekstraktem z migdałów z Isany. Nie przesusza płytki paznokciowej i szybko i bezboleśnie zmywa nam lakier (nawet bardzo ciemny!).

vscocam-photo-1

Odżywka już wyschła. A robi to błyskawicznie! Kolejny jej zdecydowany plus. Teraz czas na lakier. Nakładamy jedną, cienką warstwę na jedną rękę i przechodzimy do drugiej dłoni. Następnie czynność powtarzamy. Naprawdę Higheels, you don’t say?!

Ok i teraz gwóźdź programu, mój święty Graal top coat- Seche Vite. Już nigdy nie pomaluję paznokci bez niego. Pokrywamy cały pomalowany obszar. Pamiętajmy, że nakładamy go na mokry lakier. Nie dosyć, ze lakier wysycha szybciej, to zyskuję piękny błysk i trzyma się znacznie dłużej! Uwierzcie mi, jeśli chociaż raz spróbujecie, nie rozstaniecie się z nim już nigdy! Teraz możemy cieszyć się pięknymi paznokciami przez NA PEWNO 5 dni, a czasem nawet i tydzień. Zależy od lakieru. A dzisiaj u mnie bardzo fajny lakier z Golden Rose. Bardzo polecam tę serię (Color Expert), bo długo się utrzymuje i kolory są obłędne!

vscocam-photo-3

Jeśli mam przesuszone skórki wokół paznokci często smaruję je multiodżywczą oliwką z Eveline. Przecudownie pachnie i naprawdę nawilża i widocznie poprawia wygląd skórek. Paznokcie wtedy wyglądają na bardziej zadbane i przynajmniej nie kusi nas, żeby oderwać sobie odstającą skórkę (czy tylko ja tak mam?).

44034_250

Źródło (znowu przepraszam, powód ten sam :(()

I to już wszystko! Dokładnie takie czynności po kolei wykonuję i lakier trzyma się na paznokciach w porywach do tygodnia. Serdecznie polecam wypróbować wspomniane kosmetyki, tym bardziej, że Sylwester już za chwilę i paznokcie muszą wyglądać idealnie! Wiem, że nie odkryłam Ameryki tym wpisem i pewnie większość z Was postępuje podobnie, ale może przynajmniej podpatrzycie jakiś fajny kosmetyk, np. taki Seche Vite :P.

Buziaki :*

HIGHEELS