Ulubieńcy roku 2015 – pielęgnacja!

3 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

A więc przyszedł czas na Ulubieńców roku 2015, którzy są związani w wszelaką pielęgnacją. O ile trudno mi było wybrać najlepsze kosmetyki kolorowe, to w przypadku pielęgnacji było znacznie gorzej. Decyzja była ciężka, ale udało się. Zapraszam na 10 krótkich recenzji najlepszych kosmetyków pielęgnacyjnych w minionym roku! Jeśli chcecie poczytać więcej o niektórych produktach, odsyłam Was do linków, które są poukrywane w tekście :). 

image

image

1. Garnier- płyn micelarny 3 w 1 do skóry wrażliwej.

Jest to już druga moja butla i na pewno nie ostatnia. Według mnie jest to płyn micelarny idealny. Ja używam go tylko do oczu. Radzi sobie perfekcyjnie z każdym tuszem i każdym eyelinerem. Wystarczy przyłożyć i poczekać kilka sekund,a  potem delikatnie zetrzeć. Nie podrażnia moich oczu, nie szczypie. Wręcz mam wrażenie, że nawilża ich okolice i pielęgnuje. Jest super wydajny. Starcza na dobrych parę miesięcy. Po demakijażu skóra wokół oczu jest ukojona i nie potrzebuje dodatkowego nawilżenia. Za butlę o pojemności płacimy w drogerii ok 20 zł bez promocji, ale pamiętajcie, że w internetowych sklepach zawsze jest odrobinę taniej. Moim zdaniem najlepszy drogeryjny płyn micelarny!

2. The Body Shop- masło do ciała mango.

Już nie raz rozpływałam się na blogu, na Instagramie, czy Facebooku o tym maśle. Jego zapach jest najlepszy na świecie. Mój ideał, czyli mango z delikatną nutą brzoskwini. Przynajmniej tak mi się wydaję :P. Wspaniały zapach to jednak nie wszystko. Genialnie nawilża skórę! Stosuję go najczęściej na noc i rano budzę się z nawilżoną, jędrną, mięciutką i nadal pachnącą skórą. Szczególnie dobrze spisuje się na nogi, które najczęściej się u mnie wysuszają. Kupiłam do wielkie opakowanie na promocji i starczyło mi na baaaardzo długo. Żałuję bardzo, że w Poznaniu nie ma TBS, bo są teraz wyprzedaże, a do Warszawy nie wybieram się w najbliższym czasie. Jak tylko będzie okazją kupię to masło na pewno! Jest to zdecydowanie moje ulubione masło do ciała!

3. Biovax- maski do włosów.

Nie raz nie dwa zachwycałam się maskami Biovax. Miała już chyba z 2/3 opakowania wersji latte, opakowanie keratynowej, z 2/3 opakowania wersji natural oils z olejem kokosowym, makadamia itp. Używałam ich przez bity rok i nie zamierzam przestać.Teraz zdecydowałam się na nowość z olejem awokado. Zobaczymy jak się sprawdzi. Te maski genialnie wpływają na moje włosy.Świetnie je nawilżają, wygładzają. Włosy po zabiegu są lejące, świecące i widać gołym okiem, że dobrze odżywione. Warto dodać, że często można je znaleźć na promocji w Super-pharm. W niektórych drogeriach internetowych można dostać też wielkie opakowanie 400 ml w dobrej cenie. Jeśli jeszcze nie próbowaliście żadnej maski Biovax, to koniecznie musicie nadrobić zaległości. Są genialne!

image

4. Golden Rose Black Diamond Hardner- odżywka do paznokci.

Długo szukałam dobrej odżywki do paznokci. Wiecie, że używałam jakiś czas słynnego produktu z Eveline, ale postanowiłam zrezygnować z formaldehydu, który niestety znajduje się w składzie kosmetyku z Eveline, a może poważnie zaszkodzić. W końcu trafiłam na Golden Rose- firmę, która mnie jeszcze nigdy nie zawiodła. Nie mogło być inaczej i tym razem. Tę odżywkę mam na paznokciach prawie zawsze. Ze stosownymi przerwami oczywiście. Moje paznokcie zmieniły się nie do poznania. Są mocne, nie łamią się, nie wyginają się (co doprowadzało mnie wcześniej do szału). W ogóle wizualnie wyglądają po prostu lepiej. Najlepsza odżywka na świecie!

5. ECOSPA- olej kokosowy.

Kto czyta mojego bloga wie, że olej kokosowy to mój niekwestionowany Ulubieniec od sama nie wiem kiedy. Powstał cały post o moich ulubionych zastosowaniach tego cudeńka. Jednak najbardziej lubię olejować nim włosy. Żaden olej tak na nie nie działa jak właśnie kokosowy. Czasem dodaję też parę kropel oleju jojoba i efekt też jest świetny! Moje włosy go uwielbiają. Po półtoragodzinnym domowym SPA z olejem kokosowym w roli głównej, włosy są miękkie, gładziutkie, przepięknie pachną i są przyjemnie lejące. Dodatkowo świecą się i widać, że są bardziej odżywione. Ubóstwiam tej olej i muszę mieć go zawsze w mojej kosmetyczce.

6. ECOSPA- hydrolat oczarowy.

Niestety nie dotarła do mnie na czas nowa, pełna buteleczka tego hydrolatu, ale możecie zobaczyć ją w ostatnim denku lub w haulu kosmetycznym z ECOSPA. Jest to hydrolat, który skradł moje serce w tym roku. Wyciągnięty z lodówki i naniesiony na buzię daje niesamowite uczucie ukojenia. Moja skóra go uwielbia. Dzięki niemu niedoskonałości goją się szybciej i też rzadziej wychodzą. Niweluje wszelkie podrażnienia i pielęgnuje skórę, mimo że jest to tylko hydrolat! Z pewnością zostanie ze mną na dłużej.

7. Glinki rosyjskie- czarna, anapska, kambryjska.

Moja miłość do glinek rośnie z każdym kolejnym użyciem. To chyba przez to, że są tak uniwersalne. W zależności od potrzeb skóry, możemy przygotować odpowiednią maseczkę przy użyciu tych samych glinek. Kiedy skóra potrzebuje nawilżenia sięgam po mix glinki anapskiej i kambryjskiej i dodaję parę kropek kwasu hialuronowego i olejku jojoba lub marula i GOTOWE! Kiedy z kolei na gwałt potrzebuję oczyszczenia wtedy koniecznie glinka czarna z hydrolatem oczarowym. Nie dość, że są super tanie, to jeszcze mega wydajne! Z tych trzech opakowań korzystam rok. Działanie maseczek z glinek jest rewelacyjne, a jak pomyślę ile cennych minerałów oddają mojej skórze, to już w ogóle się rozpływam :P. Jeśli nie wiecie, jak przygotować maseczkę, lub jakich reguł przestrzegać stosując glinki zapraszam TUTAJ!

image

8. Resibo- olejek do demakijażu. 

Genialny produkt! Nie należy do najtańszych, ale za to jest naturalny i świetny w działaniu! Jest to mieszanka naturalnych olei: abisyńskiego, manuka, z pestek winogron i witaminy E. Zmywa każdy podkład, a skóra po demakijażu jest gładka i co najważniejsza zadbana i NAWILŻONA. Nie ma potrzeby szukania na szybko kremu nawilżającego, bo skóra jest ściągnięta. Nic z tych rzeczy! Ten olejek jest genialny, a z metody oczyszczania twarzy olejami nie zrezygnuję nigdy. Nic się tak u mnie nie sprawdza jak właśnie OCM. Spróbujcie koniecznie!

9. Uriage- woda termalna.

Zakochałam się w minionym roku w wodach termalnych! Uwielbiam spryskiwać nimi twarz po zmyciu maseczki, po demakijażu i w ciągu dnia. Szczególnie ta woda z Uriage przypadła mi do gustu. Pięknie koi moją skórę. Mam wrażenie, że skóra wręcz ją chłonie i zachłannie wciąga wszystkie dobroci zawarte w tej wodzie. Niby zwykła woda, ale u mnie sprawdza się idealnie. Kupuję ją zawsze na promocji w Super-Pharm za 12 zł ( za 150 ml), także naprawdę warto czekać. Woda termalna= świetna sprawa! A ta z Uriage bije inne na głowę!

10. Pervoe Reshenie Organic Therapy Gold Face Scrub- peeling do twarzy. 

Tutaj Was pewnie zaskoczę. Nie wspominałam często o tym produkcie, a jednak znalazł się tutaj w tym jednym z ważniejszych postów. Stosowałam ten peeling przez bardzo długi czas i muszę przyznać, że nigdy nie miałam lepszego. Trzeba uważać, bo jest to niezły zdzieracz i trąc za mocno można sobie zrobić krzywdę, ale przy racjonalnym używaniu jest świetny! Dlaczego? Naturalny skład a w nim olej ze słodkich migdałów. Duża ilość złuszczających drobinek. Nie jest ani zbyt gęsty, ani zbyt lejący. Konsystencja idealna, według mnie. Słodki lekko pomarańczowy zapach, który umila zabieg i cieszy zmysły. Jest meeega wydajny, a jego cena to zaledwie ok. 17 zł za taką pojemność! Kupiłam go kiedyś przypadkiem i zapomniałam o nim. Na szczęście odkopałam go z szafy po jakimś czasie, bo jest to mój peeling idealny. Skóra po złuszczaniu jest miękka, gładka, ale nie wysuszona. Jak dla mnie, najlepszy peeling jaki kiedykolwiek miałam. Martwię się tylko, bo ostatnio nie widziałam go w żadnym sklepie :(. Dajcie mi znać, czy gdzieś go spotkałyście, bo na pewno kupię go ponownie!

Kochani, to już wszystko! To moi wszyscy Ulubieńcy roku. Jeśli nie widzieliście poprzedniego wpisu z najlepszymi kosmetykami kolorowymi w 2015 roku, zapraszam TUTAJ. Bardzo byłoby mi miło, jeśli podzielilibyście się ze mną swoimi kosmetycznymi odkryciami. Czekam na komentarze!

Buziaki:*

HIGHEELS 

Jak doprowadzić twarz do ładu po ciężkiej imprezie? 5 rad Higheels!

5 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Nie oszukujmy się. Każdemu czasem zdarza się za dużo wypić na imprezie. Po całonocnych imprezach nie dość, że nie czujemy się zbyt dobrze (nazwijmy to po imieniu- mamy kaca), to jeszcze przy tym nasza skóra nie wygląda najlepiej. Chciałabym podzielić się z Wami pewnymi sztuczkami, dzięki którym skóra będzie wyglądała choć odrobinę ładniej, a i Wy poczujecie się lepiej, kiedy zobaczycie, że są tego jakieś efekty! Zaczynamy!

image

1. Zawsze zmyj makijaż po imprezie!

To jest absolutnie najważniejsza z wszystkich możliwych rad! Skóra musi oddychać. Nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której cera będzie gotowała się po toną make up’u. Wyobraźcie sobie tylko, co tam się dzieje?! Zmycie makijażu i minimalna pielęgnacja wieczorna (krem nawilżający) to podstawa! Dzięki temu zapewnimy skórze chociaż ten minimalne poczucie komfortu.

2. Wypij rano wodę z cytryną! 

Pisałam Wam już o korzyściach jakie przynosi picie wody z cytryną każdego dnia. Po całonocnej imprezie ważne jest, aby maksymalnie się nawodnić. Często budzimy się po imprezie z opuchniętą skórą. Pamiętajmy, że alkohol zatrzymuje wodę! Nie dość, że wysusza skórę, to jeszcze i nas od środka. Szklaneczka wody z cytryną to dobry początek. Oczywiście na pusty żołądek. Cytryna pomoże również pomoże żołądkowi zacząć pracować normalnie. Pamiętaj, żeby dużo pić! Skóra tego potrzebuję!

3. Zrób maseczkę!

Zdarzyło się Wam kiedyś obudzić się po imprezie i zobaczyć na twarzy suche skórki? Mi tak. I to najczęściej an nosie. Co wtedy robię? Desperacko próbuję nawilżyć skórę. Sięgam po peeling, złuszczam naskórek i nakładam maseczkę nawilżającą. Ostatnio najczęściej sięgam po maseczkę z mlekiem łosia Banii Agafii. Pisałam Wam o nich TUTAJ. Wtedy nie dość, że skóra wraca do życia, to i ja lepiej się czuję. Jeśli skóra nie jest wysuszona, ale potrzebuję dużego kopa energii, używam wtedy maseczki odświeżającej również Banii Agafii. Ta to dopiero potrafi ożywić skórę! 

4. Sposób na opuchnięte i małe oczka.

Twoje oczy ledwo wystają zza powiek? Wory pod oczami są sine i wyjątkowo widoczne, a musisz koniecznie wyjść i nie chcesz wyglądać jak zombie? Mam na to sposób. Wystarczy wziąć kostkę lodu i owinąć ją w ręcznik papierowy. Odczekajmy chwilę, aż lód zacznie się topić i przykładajmy na krótki czas w okolice oczu. Nie róbmy tego zbyt długo, żeby nie podrażnić skóry. Wystarczy dosłownie kilkadziesiąt sekund na jedno miejsce. Poczujecie niesamowitą ulgę, a Wasze oczy będą wyglądać o niebo lepiej!

5. Sposób na wysuszone usta.

Często też zdarza mi się, że moje usta po imprezie wyglądają jak pobojowisko. Za sprawą matowych, długotrwałych pomadek i pitego alkoholu niestety drastycznie się wysuszają. Następnego dnia po myciu zębów, już czystą szczoteczką delikatnie peelinguję usta. Złuszczam w ten sposób martwy naskórek. Tylko nie za mocno! Delikatnie, kolistymi ruchami. Usta po takim zabiegu są większe i zyskują piękny, malinowy kolor. Potem nakładam sporą dawkę balsamu do ust. Dzięki wcześniejszemu peelingowi lepiej się wchłania, i zarazem lepiej działa. 

Tak właśnie prezentują się moje małe rady, aby doprowadzić swoją twarz do ładu po imprezie. Oczywiście najlepiej w ogóle nie dopuszczać takiej możliwości i unikać alkoholu i całonocnych imprez. Aleee jeśli już się taka zdarzy, na przykład właśnie Sylwester, warto wiedzieć, co wtedy robić. 

Mam nadzieję, że mój post się Wam przyda. Miłego dnia!

Buziaki:*

HIGHEELS

Szybkie i skuteczne nawilżenie włosów? Tylko Planeta Organica!

2 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj na tapetę bierzemy nawilżającą maskę do włosów suchych i normalnych Pervoe Reshenie, Planeta Organica z serii Africa z dodatkiem masła mango. Kupiłam ją sobie przed wyjazdem, żeby mieć tu chociaż jedną maskę do włosów. Koniecznie zależało mi na nawilżającej, bo moje włosy mają czasem tendencję do wysuszania się. No dobra, przekonało mnie też mango w składzie, bo jak wiecie uwielbiam zapach mango! Masło do ciała z The Body Shop o zapachu tego właśnie owocu jest moim niekwestionowanym Ulubieńcem! Cena też była jak najbardziej zachęcająca- za 200 ml zapłaciłam ok. 13 zł. Problemem jest niestety dostępność. Znajdziemy ją tylko w drogeriach internetowych z rosyjskimi kosmetykami. Nie dość tego często jest wyprzedana! Trochę się namęczyłam, żeby ją znaleźć… czy była tego warta? Jak najbardziej!

image

Maska ta, tak jak wszystkie kosmetyki z tej firmy, ma bardzo dobry, naturalny skład. Znajdziemy tu organiczne masło mango i olej kokosowy. Masła mango jest bogatym źródłem kwasów tłuszczowych, które mają właściwości odżywcze i wzmacniające. Dodatkowo nawilża włosy i wzmacnia płaszcz hydrolipidowy przez co włosy nie wysuszają się. Niestety zapach mango nie jest nawet w połowie tutaj tak piękny, jak z maśle o ciała z TBS, ale, nie narzekajmy, jest baaardzo przyjemny.

Maska ma dokładnie taką konsystencję, jaką powinny mieć maski do włosów. Nie spływa z włosów, a dobrze się na nich trzyma przy jednoczesnej prostej i szybkiej aplikacji. Nakładam ją zawsze po myciu włosów i zostawiam na czas 15-30 minut. Zawsze nakładam czepek i przykrywam włosy ręcznikiem, aby siedziały sobie w ciepełku i chłonęły odżywcze składniki. Później spłukuje i….? Bez problemu rozczesuję włosy! Maska ta sprawia, że włosów praktycznie nie trzeba jakoś specjalnie rozczesywać, co mnie naprawdę bardzo cieszy. Po wysuszeniu muszę przyznać, że włosy są widocznie bardziej nawilżone. W dotyku są mięciutkie i delikatne. Też tak macie, że lubicie dotykać włosów po jakiś zabiegach? Bo ja mogłabym się po nich gładzić cały dzień :P.

Zdecydowanie na plus dodałabym także to, że włosy są bardziej lśniące. Może nie jak w reklamach szamponów do włosów, ale naprawdę jest to zauważalny efekt. Dodatkowo nie są obciążone, co moje cienkie i delikatne włosy bardzo cieszy. Muszę przyznać, że ta maska zasługuje, z pełną odpowiedzialnością tego co mówię (piszę), na chapeau bas. Za taką cenę naprawdę warto jej spróbować. Pokuszę się o stwierdzenie, że jest ona w moim osobistym rankingu dobrych i tanich masek do włosów bardzo blisko mojego ukochanego Biovaxu

Aha! Jestem też w szoku, jak bardzo jest wydajna! Używam jej co najmniej raz w tygodniu od dwóch miesięcy i mam jej jeszcze naprawdę sporo. Na pokrycie całych włosów wystarczy bardzo mała ilość. Może dodam jeszcze, że nie puszy moich włosów, co uważam za bardzo duży plus. Faktycznie nawilża włosy i to porządnie, więc jeśli szukacie czegoś co naprawdę pomoże Wam z przesuszonymi włosami, to trafiłyście pod właściwy adres. Polecam spróbować, bo naprawdę warto!

Buziaki:*

HIGHEELS ( z maseczką na twarzy i kubkiem herbaty w ręce)

Wielka recenzja maseczek do twarzy Pervoe Reshenie Bania Agafii!

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Jak dobrze wiecie jestem maniaczką maseczek do twarzy. Uwielbiam wszelkiego rodzaju papki, które nakładamy na twarz. Nie dość, że mnie to relaksuje, to jeszcze wiem, że moja skóra jest mi za to bardzo wdzięczna. Przed wyjazdem miałam wielki problem z tym, jaką maseczkę ze sobą wziąć. W końcu robiąc przedwyjazdowe zakupy skusiłam się na parę maseczek z popularnej, rosyjskiej marki Pervoe Reshenie Bania Agafii. Wybrałam jedną oczyszczającą, jedną nawilżającą, jedną witaminową i jedną odświeżającą. Dlaczego zdecydowałam się właśnie na te maseczki? Bo wszystkie zawierają są maseczkami naturalnymi! Nie znajdziemy tutaj w składzie żadnych silikonów, parafiny itp. Co więcej, bardzo spodobało mi się opakowanie (100 ml). Idealne na wyjazd! Wystarczy odkręcić, wycisnąć odpowiednią ilość produktu i zakręcić. Poza tym, nie oszukujmy się, opakowania naprawdę cieszą oko, a jednocześnie są bajecznie tanie i wydajne- starczają nawet na 10 zabiegów :). Przejdźmy teraz do poszczególnych masek. 

image

image

1. Ekspresowa maseczka do twarzy odświeżająca. 

To jest maska, która jest idealna przez jakąkolwiek imprezą! Jej zadaniem jest: nawilżenie, tonizacja i regeneracja zmęczonej skóry. A odpowiadają za to takie składniki: ekstrakty organiczne wiązówki błotnej, irysa syberyjskiego i przewrotnika pospolitego oraz MIĘTA, dzięki której maseczka ma przyjemny, odświeżający zapach. Po nałożeniu czuć od razu działanie odświeżające. Lekko mrowi, ale jest to bardzo przyjemne uczucie. Normalnie aż czuć, że maseczka próbuje postawić nasza skórę na nogi. Po zmyciu skóra jest mega świeża i pełna życia. Od razu mówię, że na pewno nie nawilża, ani nie wiadomo jak regeneruje. Po prostu daje solidnego kopa naszej skórze przez co ta wygląda na zdrową i promienną. Bardzo lubię używać jej właśnie przed jakimś wyjściem. A najbardziej wtedy, kiedy skóra jest spuchnięta lub zmęczona. W tej roli spisuje się idealnie. Polecam!
OCENA KOŃCOWA: 5/5 w kategorii „Maseczki odświeżające”

image

2. Fitoaktywna witaminowa maseczka do twarzy „Multinawilżenie”.

Ta maseczka ma za zadanie dogłębnie nawilżyć skórę, wyrównać jej koloryt, odżywić i wspomagać procesy regeneracyjne skóry. Składnikami aktywnymi są tutaj: soki poziomki, dzikiej maliny i jagody kamczatskiej, olej organiczny dzikiej róży i olej rokitnika ałtajskiego. Maska ma malinowy kolor i przepięknie pachnie owocami! Gołym okiem widać malutkie pestki owoców, co zdecydowanie dodaje jej uroku! Po nałożeniu rozgrzewa skórę. Na początku się zdenerwowałam, ale na szczęście tak miało być :P. Dobra, a jak działa? Hmm na pewno nie nawilża dogłębnie. Nawilża, ale bez szału. Na pewno daje kopa witaminowego skórze przez co od razu widać, że jest odżywiona. Skóra jest bardziej miękka i promienna. Nie zauważyłam, żeby przyspieszyła procesy regeneracyjne, ani nic z tych rzeczy. Bardzo łatwo się ją zmywa, tak jakbyśmy zmywały syrop do herbaty z twarzy. Przynajmniej tak mi się wydaję, bo nigdy nie miałam syropu do herbaty na twarzy :P. A więc nie działa ona jakoś spektakularnie, ale bardzo chętnie zużyję ją do końca, bo nakładanie jej na twarz to sama przyjemność! Taki relaks z kisielem owocowym na twarzy :).
OCENA KOŃCOWA: 3/5 w kategorii „Maseczki nawilżająco- odżywiające”

image

3. Maska do twarzy odmładzająca na bazie mleka łosia.

Mleko łosia? TAK! Jest czterokrotnie bardziej odżywcze niż mleko krowy i ma działanie odmładające. Ta maseczka z kolei ma: głęboko nawilżyć, odmłodzić, uelastycznić skórę i wyrównać jej koloryt. Składnikami aktywnymi jest tu: mleko łosia oczywiście, różeniec górski, sachalinska morwa biała, organiczny biały wosk pszczeli. Powiem szczerze, że ta maska wraz z tą odświeżającą wypadają najlepiej w dzisiejszym teście. Pachnie przepięknie- słodko i bardzo smacznie. Rewelacyjnie nawilża skórę! Tu z czystym sumieniem mówię, że jest to dogłębne nawilżenie. Po zmyciu skóra jest napięta, ale miękka jak pupa niemowlaka. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy odmładza, bo niestety nie ma u mnie odmłodzić. Jeśli chodzi o wyrównanie kolorytu, to też nie jestem przekonana. Alee nawilżenie pierwsza klasa! Na pewno kupię ją ponownie, bo sprawdza się świetnie! Polecam!
OCENA KOŃCOWA: 5/5 w kategorii „Maseczki nawilżająco-odżywiające”

image

4. Maska do twarzy oczyszczająca.

Jest to maseczka na bazie niebieskiej glinki, która ma oczyścić, zwęzić pory, zmatowić i zregenerować skórę. W składzie znajdziemy na przykład niebieską glinkę, ekstrakt malwy i wodę bławatkową. Maska ma bardzo przyjemną konsystencję. Bardzo łatwo się ją rozprowadza i jednocześnie nie spływa z twarzy. Ma niebieskawy kolor, ale później zastyga i robi się biała. Nie jestem jakoś szczególnie zachwycona jej działaniem. Oczyszcza, ale bardzo delikatnie. Nie jakoś dogłębnie i dokładnie. Troszkę zwęża pory, ale nie matowi skóry jakoś specjalnie. Po zmyciu skóra jest gładsza, bardziej miękka i trochę oczyszczona, ale tak jak mówię- bez szału. Niestety cudów na twarzy nie robi i nie kupię jej ponownie.
OCENA KOŃCOWA: 3/5 w kategorii „Maseczki oczyszczające”

 I to niestety już wszystkie maseczki, które testowałam w ostatnim czasie z tej firmy. Za taką cenę uważam, że naprawdę warto spróbować. Szczególnie polecam oczywiście odświeżającą i nawilżającą z mlekiem łosia. Bardzo chciałabym przetestować jeszcze maseczkę dziegciową oczyszczającą. Mam wrażenie, że będzie dobra :P. 

Ciekawe, jakie Wy lubicie maseczki tej firmy?

Niektóre maseczki znajdziecie tutaj: www.nocanka.pl

Buziaki:*

HIGHEELS