Pojedynek gąbek: Real Techniques Miracle Complexion Sponge vs. Ebelin

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Lubicie gąbeczki do makijażu? Ja swojego czasu baaardzo lubiłam i korzystałam z nich codziennie. Jakie zalety niesie za sobą nakładanie podkładu gąbeczką? Na pewno makijaż wygląda bardziej naturalnie. Jest nałożony zawsze równomiernie i chyba najważniejsze- nie brudzimy sobie palców :P. Wady? Hmm.. czasem gąbeczka może pochłaniać nam część produktu i przez to trzeba użyć go więcej. Według mnie wadą jest też to, że trzeba myć je codziennie! Bez dyskusji! Niestety mała ilość czasu rano i wieczorne lenistwo nie pozwalają mi zachowywać gąbeczek w nienagannej czystości, dlatego zazwyczaj jestem zmuszona nakładać podkład rękoma. Nie zmienia to faktu, że gąbeczki bardzo lubię, a szczególnie jedną, o której zaraz Wam opowiem. Przygotowałam dla Was zestawienie wad i zalet dwóch dość popularnych gąbek. Będzie to słynna Miracle Complexion Sponge od Real Techniques i słynne jajeczko przypominające Beauty Blender – Ebelin.

suche-razem1

1. Gąbka firmy Ebelin.

Kształtem i kolorem bardzo przypomina Beauty Blender, którego nigdy nie miałam, dlatego ciężko mi je porównać i powiedzieć coś na ten temat. Ale zajmijmy się porównaniem z Miracle Sponge. Gąbeczka pod wpływem wody znacznie się powiększa przez co łatwiej i przede wszystkim szybciej nakłada się podkład. Jak widać na zdjęciu Ebelin jest zdecydowanie zmniejsza niż Real Techniques i moim zdaniem jest bardziej porowata. Po zwilżeniu jest trochę twardsza i mniej przyjemna. Korzystam zawsze z tej szerszej strony. Czubek pomaga mi w rozprowadzeniu korektora pod oczami. Podkład rozprowadza się szybko, precyzyjnie. Wygląda też bardzo naturalnie. Niestety gąbeczka dość szybko się zużywa. Przy codziennym myciu bardzo szybko pojawily się na niej pęknięcia. Samo mycie nie jest najgorsze. Wystarczy mydło Biały Jeleń lub odrobinka oliwki z Isany i gąbka jest czysta. Trzeba zaznaczyć, ze gąbka Ebelin jest ciężko dostępna w Polsce. Normalnie dostaniemy ją w niemieckich drogeriach DM. Ja kupilam swoją w sklepie internetowym z niemieckimi kosmetykami. Kosztowała chyba niecałe 20 zł. Podsumowując: generalnie spoko, ale bez szału.

sucha1a

porownanie2
Gąbka zaraz po zmoczeniu.

2. Miracle Complexion Sponge, Real Techniques.

Zdecydowanie od razu spodobał mi się kształt tej gąbki. Ścięta góra niesamowicie ułatwia sprawę i podkład czy korektor rozprowadza się o wiele szybciej i sprawniej. Łatwo zaaplikowac podkład na skrzydełkach nosa itd.  Dzięki większej powierzchni nie „namęczymy” się tak bardzo stemplując naszą twarz, jak gąbką marki Ebelin. Efekt na twarzy? Bardzo naturalnie wyglądający podkład. Nie ma żadnych plam, mazi, nic z tych rzeczy. Stosując takie gąbeczki naprawdę bardzo ciężko jest przesadzić z ilością podkładu. Miracle Sponge po zwilżeniu jest o wiele bardziej miękka i przyjemna przez co aplikacja kosmetyków staje się meeega przyjemna. Mówię Wam, ona jest taka mięciutka, że aż żal ją odkładać. Z dostepnością jest już łatwiej, bo prawie każdy znany sklep internetowy z kosmetykami ma ją w ofercie. Za to cena jest już trochę wyższa, bo ok. 29,90 zł. Jedyną jej wadą jest pranie. Nie używam raczej ciężkich podkładów. Wybieram lekkie, wyrównujące koloryt skóry produkty. A codziennie męczę się z usuwaniem kosmetyku z gąbki. Przez to, że nie jest porowata bardzo cięzko się ja myje. Zawsze muszę się namęczyć, żeby wymyć ją do zera. Przez co boję się, jak to będzie z jej trwałością, bo niestety trochę musze ją pościskać. Na razie jest okej, chociaż mam wrażenie, że w najbardziej eksploatowanym miejscu (czyt, ścięta końcówka) zszedł kolor. Nie wiem, czy za mocno ją szorowałam, czy co. A więc tutaj zdecydowanie mogę powiedzieć, że JEST SZAŁ :P.

sucha2a

porownanie1

Podsumowując, dzisiejsze stracie wygrywa gąbka z Real Techniques, mimo tego, że ciężko się ją myje. Zdecydowanie łatwiej i przyjemniej nakłada się nią podkłady, ale też jej ksztalt jest idealny do tego typu czynności. Aplikacja i efekt na twarzy wynagradzają czas, który musimy poświęcić na jej umycie. Powiem szczerze, że mimo tego, że uwielbiam tą gąbeczkę, to bardzo często niestety wygrywają jednak moje palce, bo po prostu szybciej się je czyści. Alee.. jak najbardziej uważam, że jest to przydatny i fajny gadżet. Szczególnie dla kogoś kto nie jest wprawiony w nakładaniu podkładów. Naprawdę, uwierzcie mi, ciężko jest źle nałożyć fluid mając taką gąbkę 😛 Nie da się zrobić sobie krzywdy. Jak będziecie miały okazję, to spróbujcie koniecznie! A jeśli któraś z Was ma oryginalnego Beauty Blendera, to proszę dajcie mi znać, czy warto jest wydawać tyle pieniędzy na zwykłą gąbkę.

Buziaki:*

HIGHEELS

 

 

Higheels radzi: Jak czyścić pędzle?

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Chyba nie ma nic gorszego jak upaprane pędzle lub gąbeczki do makijażu. Miliony mnożących się bakterii, które tylko czekają na kontakt z naszą skórą. Blee! Nienawidzę i dlatego staram się regularnie myć moje pędzle i gąbki. Jeśli chodzi o pędzle do podkładu (których żadko używam) lub te do produktów mokrych powinniśmy myć je po każdym użyciu. Natomiast pędzle do cieni itp. może nie po każdym użyciu, ale jednak co drugie lub trzecie wypadałoby. Wieem… nie ma czasu, nie chce się, po co, jak i w ogóle czy to ma sens… Ale uwierzcie mi- MA! Stan naszej skóry może się znacznie poprawić, jeśli dbamy o higienę naszych akcesoriów. 

Jak myć pędzle i czym? Wkładamy pędzel po letnią wodę (nie zimną, nie ciepłą) włosiem w dół i delikatnie zwilżamy. Jeżeli chcemy dokładnie wymyć pędzle radziłabym użyć oliwki myjącej z Isany o zapachu gruszki i mango lub tej bezzapachowej. Dobrze myją, ładnie pachną i nie trzeba zbyt długo spłukiwać piany. A jeśli to ma być bardzo szybkie powierzchowne mycie to moim zdecydowanym faworytem jest szare mydło Biały Jeleń. Dosłownie w ułamku sekundy usuwa osadzone produkty i błyskawicznie się spłukuje. Długi czas myłam pędzle szamponem dla dzieci z Babydream, ale bardzo irytowało mnie płukanie, które trwało w nieskończoność, dlatego nie polecam za bardzo tej metody.

higheelsblog-mycie-pedzli-06

higheelsblog-mycie-pedzli-00

higheelsblog-mycie-pedzli-02

higheelsblog-mycie-pedzli-05

Nakładamy niewielką ilość produktu i znów delikatnie wyduszamy brud. Pamiętajmy, żeby nie robić tego zbyt mocno lub w sposób, który może uszkodzić lub zdeformować pędzel. Dokładnie płuczemy i strzepujemy nadmiar wody (zawsze włoskiem w dół!). Osuszamy wstępnie ręcznikiem papierowym.

Jeśli włosie zrobiło się już szorstkie warto po myciu nałożyć na nie jakąkolwiek odżywkę do włosów i zostawić na jakieś 2-3 minuty. Po jej zmyciu pędzle będą znów mięciutkie i jak nowe! 

Jak suszyć pędzle? Najlepiej włosiem w dól, żeby woda nie dostała się do środka, bo wtedy nasz ukochany pędzel (e.l.f. Powder Brush 🙁 ) może się rozkleić. Wcześniej pamiętajmy o ułożeniu/wygładzeniu włosia, żeby uzyskał kształt wyjściowy. Jeżeli nie jest to możliwe warto otoczyć włosie kawałkiem ręcznika papierowego i delikatnie spiąć gumką recepturką. Ja uszyłam sobie taki jakby pokrowiec, który ułatwia mi suszenie pędzli, ale bardzo często też kładę jest na ręczniku na krawędzi stołu, tak żeby się nie dotykały. 

higheelsblog-mycie-pedzli-08

Pamiętajmy, żeby nie suszyć pędzli na kaloryferze lub w łazience!

To już chyba wszystko, co chciałam Wam przekazać. Jeżeli macie jakieś sprawdzone produkty do mycia pędzli, to koniecznie dajcie znać!

Buziaki:*

HIGHEELS