Lokówka stożkowa Babyliss Pro- co myśli Higheels

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Nie wiem jak Wy, ale ja mam boleśnie proste włosy. „Boleśnie” to znaczy, że nie ma opcji, że po myciu będą falowane. Oczywiście, zawsze marzyłam, żeby mieć burzę loków na głowie, w myśl popularnej zasady „Jeżeli mam proste włosy, chcę lokowane, a jeśli lokowane, to chcę proste”. Kiedyś trafiłam na stożkowe lokówki. Bardzo mi się spodobała prostota działania i to, że loki powstają mega szybko. W końcu w zeszłym roku zasugerowałam delikatnie, co chciałabym dostać na urodziny i tak w moim posiadaniu znalazła się lokówka stożkowa tytanowo – turmalinowa Babyliss Pro BAB2281TTE Tourmaline Conical Iron. Zdecydowałam się na średnicę 32 do 19 mm, bo taka moim zdaniem jest idealna dla moich włosów. 

image

Kilka ważnych (według mnie) informacji technicznych:

  • rok temu kosztowała ponad 200 zł, jakieś 250 zł,
  • dzięki obecności turmalinu (metalu półszlachetnego) łuski włosów zamykają się przez co stan nawilżenia utrzymuje się i włosy bardziej się błyszczą i po prostu lepiej wyglądają,
  • ma możliwość elektronicznej regulacji temperatury (aż 25 ustawień),
  • izolowany uchwyt i końcówka lokówki,
  • w zestawie dostajemy osłonki na dwa palce i izolującą podkładkę ochronną, na której możemy położyć gorącą prostownicę,
  • bardzo szybko się nagrzewa, dosłownie w ciągu kilkudziesięciu sekund,
  • automatyczne wyłączenie po 72 minutach (!), a więc bez obaw,
  • obrotowy kabel, który zdecydowanie ułatwia sprawę,
  • kabel jest bardzo długi (ponad 2 m) !

image

Co sądzi Higheels:

Muszę przyznać, że ta lokówka jest moją pierwszą. Oprócz małych eksperymentów ze starą lokówką mojej babci :P. Nie mam, więc, jakiegoś super porównania, ale myślę, że jest naprawdę w porządku. Jak robię loki? Wydzielam warstwę włosów, którą będę lokować, a resztę spinam na czubku głowy. Psikam je płynem, który je na wszelki wypadek zabezpieczy. U mnie akurat bardzo fajnie sprawdza się Revlon Uniq One– wielofunkcyjna odżywka w sprayu do włosów. Czekam, aż przeschnie i zaczynam nawijać pasma na stożek. Nie mogą być grube, bo wtedy nie wyjdą nam ślimaki, tylko delikatne fale. Nawijam pasmo przez całą długość lokówki i czekam kilkanaście sekund, uważając, żeby nie spalić włosów, jak dziewczynka w popularnym ostatnio filmku na YouTube :P. Gotowy lok psikam od razu lakierem, bo niestety bez tego loki utrzymają się u mnie jakąś godzinę. No i robię to samo z resztą włosów. Oczywiście najbardziej przykładam się do zewnętrznej warstwy włosów, najbardziej reprezentacyjnej :P. Później znowu wszystko piskam lakierem i gotowe.

Całość zajmuje mi jakieś 20/30 minut, ale musicie pamiętać, że nie mam jakiś super gęstych włosów. Muszę przyznać, że tak wykonane loki trzymają się u mnie naprawdę długo. Spokojnie jakieś 9/10 godzin, co jest sukcesem. Uwierzcie mi! Później oczywiście się rozprostowują. Aha warto dodać, że ja robię sobie loki rzadko. Tylko na wyjątkowe okazję. Moje włosy nie zniosłyby gdybym powtarzała tę czynność parę razy w tygodniu. No i wolę nie ryzykować przesuszeniem. 

Z osłonek na palce nigdy nie korzystałam, bo nie jest mi w tym wygodnie, ale uważam, że jest to naprawdę fajny pomysł dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z kręceniem włosów. Jestem niesamowicie zadowolona z tej lokówki. Nigdy nie przypaliłam sobie nią włosów, ani nawet się nie oparzyłam. Bardzo szybko robi loki i jest to efekt najbardziej ostatnio pożądany, czyli poskręcane fale, które dodają objętości. Nie wiem, dlaczego, ale jak zrobię sobie loki, to czuję się od razu bardziej pewna siebie. Czemu nie mam naturalnie loków?! 

Wklejam Wam zdjęcie moich gotowych loków. Wiem, że jest niewyraźne, ale innego nie mam. Ważne, że widać efekt. Poza tym tu miałam jeszcze taaaakie długie włosy :). Teraz je podcięłam.

10831995_1533677400204269_117186395_n

Podsumowując, polecam Wam serdecznie tę akurat lokówkę. Super się sprawdza i efekt jest naprawdę świetny. Bardzo podoba mi się to, że mogę nią zrobić różne loki, dzięki temu, że jest stożkowa. Od drobnych do bardziej szerokich. Mam nadzieję, że posłuży mi na dłuuuugie lata. 

A Wy jakich lokówek używacie?

Buziaki:*

HIGHEELS

Denkowy szał vol. 2!

1 komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Zapraszam dzisiaj na meeeega denko! Uzbierało się trochę tych produktów, więc żeby nie przedłużać od razu przechodzę do rzeczy.

higheels-blog-denko_04

higheels-blog-denko_00

1. Masło do ciała z The Body Shop o zapachu marakui. (kupiłam za 39,90 zł w promocji)

Moje pierwsze masło z tej firmy. Byłam bardzo ciekawa i podekscytowana kiedy je dostałam, ale szczerze powiedziawszy nie zachwyciło mnie. Spodziewałam się super nawilżenia i obłędnego zapachu. Na zapachu się nie zawiodłam, chociaż nie jest to mój ulubiony, ale poziom nawilżenia oceniłabym na przeciętny. Zdecydowanie sprawdziły się u mnie lepiej inne masła.

2. Masło do mycia pod prysznic z Bomb Cosmetics o zapachu Chilla Vanilla. (ok. 39,90 zł)

Bardzo fajny produkt do mycia pod prysznic! Boże…jak on się pieni! Wystarczy dosłownie nabrać odrobinę i nałożyć na gąbkę i taka ilość wystarczy na umycie całego ciała. Kosmetyk super wydajny i przeeeeecudownie pachnie wanilią, umilając nam kąpiel. Zawiera w składzie masło Shea i naturalne oleje, więc naprawdę nawilża! Rzadko zdarza się, że kiedy producent zapewnia nawilżenie skóry po użyciu żelu pod prysznic, to tak faktycznie jest. Ale tutaj Bomb Cosmetics nie okłamało nas! Przy dłuższym okresie stosowania skóra staje się bardziej miękka i nawilżona. Gorąco polecam ten zapach, jak również czarną porzeczkę (JAK ONA PACHNIE!!).

higheels-blog-denko_01

3. Szampon dla dzieci z Babydream. (ok. 8 zł)

Używałam go do mycia pędzli. Sprawdził się całkiem dobrze, chociaż pod koniec butelki trochę zmienił się jego zapach (mimo, że jego termin ważności jeszcze trwał). Teraz używam innego produktu i na razie bije Babydream na głowę! Ale o tym już wkrótce.

4. Skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych Pharmaceris. (kupiłam za 17,59 zł)

Zachęcona pozytywnymi opiniami postanowiłam spróbować. Tym bardziej, że moje włosy postanowiły sobie wypadać w tamtym czasie. Ładnie myje włosy i skórę głowy. Przyjemny zapach i przy dłuższym stosowaniu faktycznie pomaga. Nie obciąża włosów i po umyciu są naprawdę jedwabiste bez użycia odżywki. Oczywiście nie powstrzyma wypadania włosów do zera, ale zminimalizuje w widoczny sposób i wzmocni. Polecam spróbować, jeśli i Wasze włosy postanowią Wam uprzykrzyć życie.

higheels-blog-denko_02

5. Serum nawadniające twarz, szyję i dekolt Dermedic. (ok. 25 zł)

Bardzo dobre serum! Super się wchłania, więc nadaje się pod makijaż. Bardzo ładnie, świeżo pachnie. Według mnie świeżym ogórkiem. Śliczne i estetyczne opakowanie z pipetką (chociaż moja była trochę zepsuta). Kosmetyk bardzo dobrze nawadnia skórę! Możemy pożegnać się z odstającymi, suchymi skórkami. Nie zapycha, nie przetłuszcza, nie zostawia lepkiego filmu. Jedno z lepszych serów nawadniających jakie kiedykolwiek używałam. Na pewno kupię ponownie!

6. Pomadka ochronna do ust Regenerum. (nie pamiętam ceny, bo dostałam w moim pudełku beGLOSSY)

Totalny bubel. Miałam wrażenie, że jeszcze mocniej przesusza mi usta. Dodatkowo ciężko się go nakłada i jest mało wydajny. Zdecydowanie NIE polecam nikomu!

7. Podkład Revlon Colorstay dla skóry tłustej i mieszanej. (kupiłam za ok. 25 zł)

Jego recenzję znajdziecie TU.

higheels-blog-denko_03

8. Płatki kosmetyczne firmy Tibelly. ( niecałe 3 zł w Netto)

Co tu dużo pisać. Jedne z najlepszych i najtańszych płatków jakie kiedykolwiek używałam. Nie rozwarstwiają się, są cieniutkie – IDEALNE. Polecam serdecznie wszystkim!

9. Płyn do demakijażu z Yoskine. (nie pamiętam ceny, bo dostałam w moim pudełku beGLOSSY)

Hmmm… jeden z nielicznych płynów micelarnych, który się u mnie nie sprawdził. Przy zmywaniu oczu piekł mnie i szczypał, co jest naprawdę trudne do osiągnięcia, bo moje oczy wytrzymają prawie wszystko! Na pewno nie kupię go sama, bo na rynku kosmetycznym możemy dostać o wiele lepsze produkty w dobrych cenach, jak na przykład…

10. Płyn micelarny Garnier ( kupiłam w promocji za 12 zł)

Ufff…ostatni zdenkowany. Taka wielka butla za taką cenę i taki produkt ?! Czy można chcieć czegoś więcej?! Świetnie się sprawdza, w ogólnie nie podrażnia oczu. Zmywa nawet wodoodporny tusz (radzi sobie nawet z They’re real Benefitu). Jest wydajny, bezzapachowy i stał się moim ulubieńcem! Wszyscy musicie go spróbować! Jest to godny zamiennik Biodermy.

Takie wielkie denko mi się uzbierało. Mam nadzieję, że moje króciutkie recenzje produktów przypadną Wam do gustu!

Buziaki :*

HIGHEELS

 

 

Revlon Colorstay – recenzja

4 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj bierzemy pod lupę dość popularny podkład marki REVLON z serii COLORSTAY dla skóry mieszanej i tłustej. Jest to nowa wersja tego podkładu z SPF 15. Stara wersja posiadała SPF 6, tak więc zdecydowanie nowa wersja NA PLUS.

higheels_04

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że jest to podkład ciężki, a więc posiadaczki skóry suchej, wrażliwej, czy też nawet normalnej nie powinny po niego sięgać. Ja skusiłam się na niego ze względu na problem świecenia się skóry. I tu muszę przyznać, że produkt spełnia to zadanie w 100%. Czasami nawet nie trzeba nakładać na niego pudry utrwalającego. Kosmetyk jest bardzo kryjący. Zakryjemy nim PRAWIE wszystko :). Idealnie sprawdzi się dla skóry problematycznej, z niedoskonałościami, który chciałoby się ukryć. Ja takich nie mam, ale i tak postanowiłam go wypróbować ze względu na kuszące obietnice o efekcie matowej cery. 

higheels_11

Mnie ten podkład nie zapycha, ale też nie używam go codziennie. Raz postanowiłam stosować go codziennie rano przez dłuższy okres czasu i niestety lekko wysuszył moją skórę i również lekko ją zapchał. Wiele osób mówi, że tworzy efekt maski. Hmm…myślę, że każdy podkład może to spowodować. Wystarczy nałożyć odrobinę na wierzch dłoni lub bezpośrednio na twarz i za pomocą gąbeczki typu Beauty Blender rozprowadzić po całej twarzy. To jest właśnie mój ulubiony sposób nakładania podkładów. Nakładany palcami lub odpowiednim pędzlem wydaje mi się mniej naturalny. Konsystencję ma dość lekką.

Kolejnym plusem jest szeroka gama kolorystyczna. Uważam że każdy znajdzie swój odpowiedni kolor. Ja zdecydowałam się na 180 Sand Beige.

higheels_10

SPF 15 działa na jego korzyść, chociaż ja i tak stosuję po niego krem z filtrem (możecie poczytać o moim idealnym filtrze tu :)). Z drugiej strony zwiększona ochrona przeciwsłoneczna spowodowała, że produkt jest zdecydowanie gęstszy. Niestety tutaj muszę wspomnieć o dużym minusie Revlon – OPAKOWANIE! Jest bez pompki, co nie idzie w parze z jego konsystencją. Trzeba mocno go wstrząsnąć i poczekać, aż podkład znajdzie się w szyjce buteleczki. Ja jestem w połowie opakowania i nie wiem jak to będzie przy samym końcu, ale już zaczynam się bać :P. 
       higheels_05

 Nie mogę doczepić się do trwałości podkładu. On NAPRAWDĘ utrzymuję się na twarzy cały dzień. Oczywiście nie wygląda wieczorem tak wspaniale jak zaraz po nałożeniu, ale jak na swoją cenę i tak rewelacyjnie. Niektórzy porównują go do słynnego Estee Lauder Double Wear, ale niestety nie mam porównania, bo próbowałam tylko Estee Lauder w wersji Light. 

O własnie! CENA! W Rossmannie, czy innych drogeriach stacjonarnych widziałam, że ten podkład kosztuje prawie 65 zł (!). Byłam w szoku, bo swoją buteleczkę kupiłam w drogerii internetowej ezebra.pl i kosztował nieco ponad 20 zł. W Rossmannie nawet podczas szczęśliwego okresu promocji -40% był droższy niż na ezebra. Zdecydowanie polecam odwiedzać sklepy internetowe :).

Podsumowując, myślę że jest to fajny podkład, nawet na lato. Oczywiście nie używając go w dużych ilościach. Uwierzcie mi, że jedna cieniutka warstwa w zupełności wystarcza :). Co do składu to niestety można się przyczepić, ponieważ zawiera alkohol, co może wysuszać skórę, silikony ( a więc pamiętajmy, żeby BARDZO dokładnie zmyć go odpowiednim sposobem) i parabeny, które mają uniemożliwiać rozwój i przetrwanie mikroorganizmów podczas użytkowania podkładu. Ale z drugiej strony gwarantuje efekt matowej skóry przez cały dzień. Szklana buteleczka jest bardzo solidnie wykonana, więc potrzeba chyba upadku z dziesiątego piętra, żeby go zbić :p. Nie jest to rewelacja, ale całkiem dobry produkt. Myślę, że można do zaszufladkować do podkładów z serii ‚Na specjalne okazje’.

Dajcie znać czy kiedykolwiek go używałyście i jakie są Wasze odczucia!

Buziaki :*

HIGHEELS