Matte Crayon Lipstick- matowe kredki z Golden Rose!

3 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Tak, zrobiłam to. Kupiłam kolejne dwie pomadki do ust… Ale jak miałam tego nie robić, skoro moje ukochane Golden Rose wydaje nowe matowe kredki do ust i jeszcze wszyscy dookoła je polecają?! No nie dałam rady się powstrzymać i jako rasowa maniaczka pomadek do ust skusiłam się na dwa kolory kredek Matte Crayon Lipstick. Jeden, bardzo podobny do tych które już mam, czyli numer 16 i jeden zupełnie inny, którego w kolekcji nie posiadam, czyli nr 8.

image

image

Numer 16 jest to fuksja z dodatkiem czerwieni. Bardzo ładny kolor, który uwielbiam! Jednak mam już podobne w kolekcji, więc nie było super mega wow, kiedy pierwszy raz go nałożyłam. Za to kolor nr 8 jest po prostu absolutną rewelacją! Jest to brudny róż, ale wpadający we fiolet. Nigdy nie nosiłam tego typu kolorów, ale ten jest po prostu genialny. Nie jest blady, także nie wyglądam w nim jak trup, ani zbyt fioletowy. Idealny na jesień! Jestem w nim po prostu zakochana. Dodatkowo mam wrażenie, że ten kolor wybiela zęby, także same plusy ;). Uważam, że jest to bardzo oryginalny i niestandardowy kolor. Koniecznie sprawdźcie go na jednej z wysepek Golden Rose.

image
(po lewej nr 16, a po prawej 08)

Przejdźmy teraz do konkretów. Opakowanie jest według mnie bardzo solidne. Nie jak w przypadku pomadek w kredce z firmy Celia, które mi się połamały i ciężko się nimi teraz malować. Bardzo łatwo pomalować nimi usta, właśnie dzięki temu, że są w kredce. Bez problemu można narysować nią kontur i zwyczajnie go wypełnić. Wykończenie tej pomadki nie jest do końca matowe. To nie jest mat jaki daje na przykład pomadka z Bourjois Rouge Edition Velvet. Powiedziałabym, że jest to bardziej satyna. Może to i lepiej, bo łatwiej się rozprowadza taką pomadkę. Pomalowane usta pozostają niezmienne przez 3/4 godziny. Później jeśli coś jemy, czy pijemy ścierają się, ale na szczęście równomiernie, więc nie ma tragedii. Aha i nie przesuszają ust! Tylko raz czułam lekkie przesuszenie, jak malowałam się nimi dzień w dzień non stop przez jakieś 4/5 dni. Ale mówimy tutaj o ekstremalnym warunkach :P. Przy normalnym użytkowaniu nie wysuszają. Pomadka zastyga na ustach po pomalowaniu. Delikatnie czuć, że się lepi, ale dosłownie troszeczkę. Nie przeszkadza

Podsumowując, uważam że te kredki są naprawdę super! Szczególnie polecam kolor numer 8, bo jest mega oryginalny! Cała kolekcja zresztą jest warta uwagi. Jest dużo nudziaków, są też czerwienie. Kolejny raz Golden Rose mnie pozytywnie zaskakuje. Uwielbiam ich produkty do ust i nie tylko! W ogóle coraz bardziej przekonuje się do pomadek w kredce. Moim zdaniem ta seria jest świetna. Oczywiście kolejnym plusem produktów Golden Rose jest cena, ponieważ jedna kredka kosztuje 10 albo 11 zł. Także rewelacja! Czuję, że z kolorem nr 8 zaprzyjaźnimy się na bardzo długo :). 

Dziewczyny, testowałyście już te kredki?

Buziaki:*

HIGHEELS

Najtrwalsze matowe pomadki- TOP 4!

4 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Na wstępie muszę zaznaczyć, że jestem totalnym świrem pomadkowym. Każde wyjście wieczorem na imprezę, spotkanie lub gdziekolwiek pociąga za sobą malowanie ust. Najbardziej lubię pomadki matowe, czyli te, które są maksymalnie długotrwałe i nie błyszczą się niepotrzebnie. Wiadomo, nikt nie lubi co chwilę poprawiać koloru lub martwić się, czy pomadka nie jest już pod nosem :P. Oczywiście nawilżające lub delikatnie połyskujące też znajdziecie w mojej kolekcji i używam ich najczęściej jak idę na uczelnie, do pracy itp. Aleee o tym kiedyś indziej. Dzisiaj przygotowałam zestawienie moich meeega pewniaków, którzy sprawdzają się w każdej sytuacji i zawsze mogę na nich polegać! Zacznę od trwałych, ale mniej trwałych, a później przejdę do trwałych trwałych :P.

11815979_925158484208167_1864929244_n

11830837_925158390874843_646885266_n

4. Manhattan Soft Mat Lipcream.

Już kiedyś pisałam Wam o niej w poście o najlepszych pomadkach za mniej niż 15 zł. Jest tania jak barszcz (niecałe 5 zł) i naprawdę dobra. Kolor bardzo ładny- subtelny, ale widoczny. Ma świetną konsystencję, taką kremową i przyjemną w kontakcie z ustami. Trwałość w stosunku do ceny jest rewelacyjna! Alee w tym rankingu pozostaje na ostatnim miejscu, ponieważ inne są bardziej trwałe. Delikatnie wysusza usta, ale nie ma tragedii.

3. Sephora Rouge

Jest to matowa pomadka w kolorze Fascinate w kolorze fuksji. Idealna na każda porę roku, według mnie. Zakochałam się w tym kolorze bez pamięci! Jest idealny! Teraz trwałość. Utrzymuje się na ustach baaaardzo długo. A jeszcze jak wcześniej obrysuję usta konturówką z Essence, to już w ogóle bajka. Dodatkowo ściera się równo, także nie widać, że coś jest nie tak i musimy pilnie domalować usta. Jej najgorszą wadą, najgorszą, najgorszą, najgorszą jest to, że masakrycznie przesusza usta… Naprawdę strasznie wysusza, dlatego z tych wszystkich, o których dzisiaj powiem, jej używam najrzadziej i to tylko dlatego, że męczę się potem z wysuszonymi ustami. 

2. Golden Rose Velvet Matt Lipstick.

Oczywiście musiałam kupić sobie jedną z najbardziej polecanych pomadek z Golden Rose. Mój wybór padł na kolor 04. Neonowy róż, ale wpadający w czerwień. Uwielbiam ten kolor i tę pomadkę! Ma super kształt, dzięki czemu naprawdę łatwo się nią maluje usta. Trwałość? Dobre 4/5 godzin. Tutaj praktycznie prawie nie ma mowy o wysuszaniu ust. Może troszeczkę, ale naprawdę nieznacznie. Ściera się też równo, także zawsze wygląda dobrze. Miałam ją ostatnio na ustach od 19.30- 23 i o 23 nadal wyglądała dobrze. Naprawdę super pomadki i to w przystępnych cenach- ok. 11 zł. 

1. Bourjois Rouge Edition Velvet.

To jest CUDO! Jest to pomadka długotrwała w płynie w kolorze 02 Frambourjoise. Ma piękny czerwono-różowy kolor, który pasuje praktycznie do wszystkiego. Wybrałam ją jako mój Numer Jeden, ponieważ przy aplikacji nie jest taka tępa, dzięki swojej konsystencji i nie muszę pocierać ust. Aplikujemy produkt dość sztywnym pędzelkiem, co moim zdaniem jest jak najbardziej wygodne. Później musimy poczekać, aż pomadka wyschnie i później jest już nie do zdarcia. Trwałość? WIECZNOŚĆ. Utrzyma się na ustach przez cały wieczór. Można pić, jeść, gadać non stop, a pomadka i tak będzie na swoim miejscu. Oczywiście będzie się ścierała, ale tak jak w przypadku swoich poprzedniczek- równo i subtelnie. Uwielbiam ją i to właśnie po nią najczęściej sięgam. W ogóle nie wysusza moich ust i świetnie się z nimi dogaduje. Już czaję się na kolejne kolory. Ich cena jest trochę wyższa, ale kupując np. na ezebrze zapłacimy za nie 28 zł z groszami. Nigdy nie kupujcie w cenie regularnej w Rossmannie, bo po prostu się nie opłaca. Jestem w niej absolutnie zakochana i polecam każdemu spróbować!

pomadki

Tak się prezentuje TOP 4 moich ulubionych, matowych pomadek. Jeśli polecacie jakieś inne, to czekam na komentarze!

Buziaki:*

HIGHEELS

Denkowy szał vol. 5!

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Najwyższy czas na wielki powrót Projektu Denko! Dzisiaj w moim denku znalazło się 9 produktów z czego tylko jeden kosmetyk kolorowy i aż 8 pielęgnacyjnych. Nie przedłużając, zapraszam na mini recenzje!

Zdjęcie 13.07.2015, 19 01 28

Zdjęcie 13.07.2015, 19 06 42

1. Kropla Zdrowia Eco Argan Body Butter- masło do ciała z olejkiem arganowym.

Dostałam je na urodziny i byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi, bo nigdy nie słyszałam o tej firmie. Na pierwszy rzut oka wszystko w porządku. Zapach ładny, konsystencja i skład jak najbardziej w porządku, dobrze się rozsmarowuje i co więcej szybko się wchłania. Na dodatek ładnie nawilża skórę. Niby wszystko okej… gdyby nie jeden malutki szczegół. Na opakowaniu, na pudełku, NIGDZIE nie było napisane, że jest to masło z brokatem! Ja patrzę na skórę pod światło, a tam miliony malutkich, złotych drobinek, czyli coś czego szczerze nienawidzę. Oczywiście cała pościel, piżama, prawie wszystko w brokacie. Zużyłam do końca będąc na wakacjach, żeby ograniczyć dostęp mojej pościeli do brokatu :P. Całkiem nieźle się sprawdził, ale nie kupię go nigdy więcej przez ten okropny brokat, który go z miejsca skreśla!

2. Planeta Organica Mango Butter Hair Shampoo- nawilżający szampon do włosów z masłem mango.

Po przeczytaniu recenzji jednej z blogerek postanowiłam zaryzykować. Skusił mnie przede wszystkim dobry, naturalny skład i zapewnienia o widocznym nawilżeniu. Na początek zachwycił mnie piękny zapach. Uwielbiam zapach mango! Jeśli chodzi o działanie to już nie jest tak kolorowo. Jakoś mnie zupełnie do siebie nie przekonał. Dobrze mył, ale moich włosów z pewnością nie nawilżył. Dodatkowo jakoś je dziwnie plątał. Bez szału, nie kupię go ponownie. Razem z nim kupiłam jeszcze wersję z maslem shea, także zobaczymy, czy tamta się lepiej sprawdzi. 

3. Biały jeleń- hipoalergiczny szampon do włosów z kompleksem sermo-łagodzącym.

Faktycznie szampon mnie nie podrażnił, ale miałam wrażenie, że przesuszył mi włosy i delikatnie skórę głowy. Po myciu włosy były napuszone i nie wyglądały zbyt dobrze. Bez użycia odżywki lub maski po myciu, tragicznie się z nimi czułam. W zestawie z szamponem była też odżywka z tej samej serii, ale ona równiez zupełnie się u mnie nie sprawdziła. Zużywam ją go golenia lub do zmiękczania włosia pędzli :).

Zdjęcie 13.07.2015, 19 08 04

4. Zrób Sobie Krem- hydrolat z kwiatów pomarańczy gorzkiej.

To mój drugi hydrolat i powiem szczerze, że jak najbardziej też się u mnie sprawdzil. Może nie tak dobrze, jak ten z RÓŻY, ale byłam z niego zadowolona. Zapach niestety nie zachwyca, bo pachnie jak chwasty, ale z czasem się przyzwyczaiłam :P. Fajnie ściągał skórę i łagodził podrażnienia. Dodatkowo ten hydrolat ma działanie przeciwzapalne i zmniejsza zaczerwienienia skóry. Zauważyłam też, że zmniejszył ilość wydzielanego sebum i delikatnie nawilżał buzię. Stosowałam go jako tonik lub jako taką mgiełkę odświeżającą. Uwielbiam hydrolaty i zamówilam sobie już sobie dwa kolejne do testowania! 

5. Vichy Idealia- krem do cery normalnej i mieszanej.

Dostałam go pod choinkę i bardzo chętnie wypróbowałam. Tym bardziej, że normalnie kosztuje, jak większość kremów Vichy, ok. 100 zł na 50 ml! Oczywiście słoiczek i szata graficzna są wizytówką Vichy i wyglądają schludnie i ekskluzywnie. Zapach kremu przepiękny! Przypomina mi świeżego ogórka. Konsystencja jest bardzo lekka przez co krem szybko się wchłania. Jeśli chodzi o działanie to nie zachwycił mnie. Faktycznie rozświetla buzię, ale jest to zasługa drobinek rozświetlających, które są widoczne z kremie. Cera faktycznie wyglądała bardziej zdrowo i promiennie. Nawilżenie niestety bardzo słabe, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że kiepskie lub bliskie zeru. Delikatnie wyrównał koloryt skóry. Zmarszczek mimicznych mi nie wygładził, bo takowych po prostu jeszcze nie mam, ale szczerze wątpię, żeby spisał się w tej roli. Uważam, że za taką cenę krem powinien działać bez zarzutów, więc na pewno go sobie nie kupię.

6. Ziaja krem nawilżająco-matujący 25+.

Pisałam o nim już nie raz. Nie mam mu nic do zarzucenia. Jest to jeden z lepszych kremów na dzień, pod makijaż, jakie stosowałam. Teraz zrobiłam sobie przerwę i używam kremu z Tołpy, który pojawił się ostatnio w Ulubieńcach, ale na pewno jeszcze wrócę do Ziaji. Polecam, bo krem naprawdę dobry, a cena niziutka!

Zdjęcie 13.07.2015, 19 09 55

7. Tisane balsam do ust.

Uwielbiam ten balsam! Nic tak nie regeneruje moich wymagających i często spierzchniętych ust jak to cudeńko! Jest to już któryś mój słoiczek, bo co jakiś czas wiernie do niego wracam. Miałam wersję w sztyfcie, ale moim zdaniem nie była tak dobra, jak ta w słoiczku. Pięknie nawilża i regeneruje usta! Nie tylko zapobiega, ale też leczy. UWIELBIAM!

8. Nivea Lip Butter Vanilla & Macadamia.

Kolejny produkt do pielęgnacji ust, który uwielbiam. Muszę Wam zrobić post o najlepszych moim zdaniem kosmetykach pielęgnayjncyh do ust :). Wcześniej miałam wersję karmelową i malinową. Genialne masełka! Bardzo dobrze nawilżają i pielęgnują usta. Zapachy przepiękne! Olbrzymia pojemność (19 ml), którą za każdym razem zużywam do cna. Mam już w domu wersję jagodową i czaję się na kokosową. Jedyny ich minus to to, że trzeba grzebać w masełku paluchem, ale wystarczy pamiętać, żeby myć ręce przed użyciem. Polecam z czystym sumieniem każdemu!

9. Sephora- lakier do paznokci.

Nie polecam tych małych lakierów z Sephory. Są drogie, a odpryskują mi po dwóch dniach. Kolory bardzo ładne, ale nic więcej. Ten piękny zielony wyrzucam, bo już zasechł. 

To już koniec, Kochani! Czekam na Waszych zdenkowanych i pozdrawiam Was serdecznie! Do zobaczenia na InstagramieFacebooku lub w kolejnym poście!

Buziaki:*

HIGHEELS

Konturówki do ust z Essence – hit czy kit?

7 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Zawsze myślałam, że coś takiego jak konturówka do ust może w ogóle nie istnieć i na pewno mi się nie przyda. Myślałam, że taki produkt nigdy nie zagości w mojej kosmetyczce, ale oczywiście „nigdy nie mów nigdy”. Jakiś czas temu trafiłam na filmiki/posty, w których dziewczyny polecały konturówki z Essence z serii Lipliner. Jako że cena jest bardzo zachęcająca (ok. 5 zł), a moja czerwona szminka zaczęła na imprezach się przemieszczać, postanowiłam spróbować :).

konturowki3

Pierwszą kredką była oczywiście czerwona. Wybrałam kolor 08 Red Blush. Świetnie współgra z ciemnymi czerwieniami. Do pomarańczowej czerwieni niestety się nie nada, ale widziałam, że Essence ma w swojej ofercie również i taki kolor. Następnie zdecydowałam się na kolor fuksji 15 Honey Berry, bo bardzo często takie usta noszę. Jest to piękny, intensywny róż/fuksja. Dobrze wygląda z ciemną i intensywną szminka, jak również roztarta fajnie dogaduje się z jaśniejszymi różami. Ostatnią kredką jest 06 Satin Mauve. Kolor idealny na co dzień. Świetnie współgra z pomadkami nude wpadającymi w różowe tony.

porownanie

W cenie regularnej kosztują jakieś 5 zł za sztukę. Honey Berry udało mi się upolować na promocji -40% w Hebe, a więc kosztowała dosłownie grosze. Od razu przeszłam do testów… i? Boooooże jakiego doznałam szoku, kiedy okazało się, że taka konturówka to mega przydatny kosmetyk! Nie dość, że można nią sobie sprytnie, ale subtelnie powiększyć usta i poprawić ich kształt, to jeszcze nasza szminka trzyma się o wiele dłużej. I co najważniejsze szminka jest tam gdzie powinna być! Nie wychodzi poza granicę warg i nie rozmazuje się. Kredki mają genialną konsystencje. Nie są zbyt twarde, ani zbyt miękkie. Bardzo łatwo wyrysować sobie nimi usta. Kolor można łatwo stopniować. Szczególnie w przypadku Satin Mauve możemy osiągnąć efekt delikatnych nude ust, ale też ciemniejszych bardziej różowych. Dodatkowo można bez problemu pomalować nimi całe usta! Szczególnie dobrze spisuje się tu Honey Berry. Nadaje po prostu przecudowny głęboki kolor! Przepięknie wygląda!

konturowki2

Trzeba dodać, że są bardzo trwałe. Dzięki nim makijaż ust trzyma się bardzo długo. Dodatkowo są mega wydajne, jak większość kredek :P. Jeśli chodzi o dostępność, to markę Essence znajdziemy na pewno w Naturze i w Hebe. W Rossmannie niestety jej nie znajdziecie, a w Super-Pharm nie jestem pewna. Dajcie znać koniecznie!

Podsumowując marka Essence po raz kolejny mnie nie zawiodła! Konturówki do ust Lipliner Essence są zdecydowanym HITEM! Biorąc pod uwagę cenę naprawdę nie spodziewałam się takiego szału! Płacąc 5 zł otrzymujemy genialny produkt! Używam teraz namiętnie wszystkich trzech i na pewno szybko się z nimi nie pożegnam. Szczerze powiedziawszy nie wiem, jak mogłam kiedyś nie używać konturówek! Mega ułatwiają życie i sprawiają, że nasze usta wyglądają jeszcze lepiej. Polecam je każdemu, bo dawno nie trafiłam na tak bezapelacyjnego Ulubieńca :). Dajcie znać, czy testowałyście!

Buziaki:*

HIGHEELS

Dobre i tanie, czyli pomadki za mniej niż 15 zł

3 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi tanimi rozwiązaniami na pomadki/szminki do ust. Ostatnio uzależniłam się od malowania ust. Nie wyobrażam sobie wyjścia na imprezę bez czerwonych lub opcjonalnie różowych lub fuksjowych ust. Dlatego przygotowałam dla Was zestawienie kilku moich ulubionych pomadek, które kosztują naprawdę grosze! Zaczynamy!

1. Wibo Eliksir w kolorze 04- nawilżająca pomadka do ust. 

Kupiłam w Rossmannie za ok. 5,50 zł (!). Pomadka była przeceniona, ale w cenie regularnej ostaniecie ją za ok. 8 zł. Piękny różowy kolor na co dzień! Pasuje praktycznie do wszystkiego i bardzo efektownie wygląda na ustach. Jest to pomadka nawilżająca, więc nie musimy się martwić o suche skórki, które są moją zmorą! Uwielbiam tę pomadkę! Jest genialna
i zawsze noszę ją w torebce. Pachnie przepięknie waniliowo! Jedynym jej minusem jest opakowanie, które nie oszukujmy się, jest dość tandetne. Aleee nie bądźmy powierzchowni, liczy się wnętrze! W naszym wypadku pomadka. Naprawdę bardzo polecam Wam tę pomadkę! Za taką cenę trudno jest znaleźć coś lepszego :).

higheels-blog-pomadki-03

2. Celia Lips On Top w kolorze 4- pomadka w kredce.

Jest to kredka do ust, którą kupiłam w małej drogerii za ok. 10 zł. Wygląda bardzo estetycznie i schludnie. Kolor taki jak lubię- mogę nosić codziennie lub dodając trochę więcej produktu iść z nią na imprezę. Ta kredka nie nawilża nam ust, ale na pewno ich nie wysusza. Utrzymuje się długo na ustach (ok. 4/5 godzin), a sposób aplikacji jest banalny! Kredki te możecie dostać również w innych kolorach: od czerwieni, przez fuksję do typowych nudziaków. Ma delikatny, przyjemny zapach. Problemem jest dostępność, bo Celie najczęsciej dostaniecie w jakiś mniejszych, osiedlowych drogeriach lub opcjonalnie w drogeriach internetowych. Nie wysuwajcie zbyt dużo produktu na raz! Ja tak zrobiłam i złamałam moją kredkę :(. Na szczęście obyło się bez wyrzucania produktu. Według mnie jedna z lepszych kredek do ust na rynku! I jeszcze ta cena! Naprawdę warto spróbować :).

higheels-blog-pomadki-02

3. Manhattan Soft Mat- matowa pomadka w kremie w kolorze 54L.

Tutaj mamy do czynienia z długotrwałą, matową szminką. W tym przypadku nasze usta muszą być zadbane i nawilżone, żeby kosmetyk dobrze wyglądał. Kupiłam ją w drogerii internetowej ezebra.pl za…..UWAGA…. 4,48 zł! Zdecydowanie najlepsza długotrwała szminka jaką kiedykolwiek miałam!
Aplikator precyzyjny i taki jak lubię. Zapach przyjemny i niedrażniący. Wydajność ekstra. Kolor bardzo przypadł mi do gustu. Dość mocny, ale nie krzykliwy. Bardzo przyjemna kremowa konsystencja. Utrzymuje się na ustach przez całą noc! Oczywiście jeśli dużo jemy lub pijemy poprawki będę konieczne, ale tak czy tak trwałość godna podziwu. Serio, za taką cenę nie mogłam odkryć niczego lepszego! Fakt faktem delikatnie przesusza mi usta, ale każda długotrwała szminka do ust to robi. Alee za takie efekty i cenę mogę jej to wybaczyć. Zapewniam, że się nie zawiedziecie!

higheels-blog-pomadki-06

4. Essence XXXL Longlasting Lipgloss Mat Effect w kolorze 07 silky red.

Kupiłam w Naturze za jakieś 10 zł. Przepiękna soczysta czerwień, która wygląda dobrze na ustach chyba u każdego! Jako, że jest to błyszczyk nie ma co liczyć na wykończenie w postaci płaskiego matu, ale za to nie wysusza. Po aplikacji (która jest bardzo przyjemna :)) zostaje na naszych ustach delikatnie mieniąca się tafla. Kosmetyk cudownie pachnie! Jak dla mnie wanilią z karmelem, ale nie warto mi ufać w opisach zapachów, bo jestem w tym beznadziejna :P. Niestety produkt nie jest super trwały, bo nie zastyga na ustach. Jedząc i pijąc na pewno szybko się go pozbędziemy. Bardzo łatwo jest go sobie rozmazać, ale wystarczy po prostu uważać. Chyba, że wychodzicie na dwór, gdy mocno wieje wiatr, macie rozpuszczone włosy i świeżo pomalowane usta…. Najgorzej! Generalnie polecam spróbować, chociaż zdecydowanie częściej sięgam po pomadkę z Manhattan.

higheels-blog-pomadki-05

5. Catrice Ultimate Colour- pomadka do ust.

Można je dostać w Naturze w cenie regularnej za ok.18 zł, natomiast ja kupiłam w promocji za 15 zł (jeszcze się łapie na mój ranking :P). Mój kolor to 290 Sweet Coraline. Bardzo ładny, koralowy kolor (nie próbujcie wymówić tego na głos) wpadający delikatnie w pomarańcz. Fajna, kremowa konsystencja, dzięki której produkt łatwo się rozprowadza po ustach. Utrzymuje się dość długo na ustach, ale mam wrażenie, że delikatnie je przesusza. Mimo, że nie ma matowego wykończenia. Gama kolorów jest dość szeroka, więc każdy znajdzie coś dla siebie, a pigmentacja jest baaaaardzo dobra. Kolejnym plusem jest opakowanie, które jest solidnie wykonane i na pewno nic się z nim nie stanie. Trochę nie pasuję mi jej zapach, ale jest na tyle delikatny, że prawie go nie czuję. Warto zwrócić uwagę na te pomadki, szczególnie kiedy jest promocja!

higheels-blog-pomadki-04

higheels-blog-pomadki-07

Tak się prezentuje ranking moich ulubionych, a zarazem tanich produktów do ust. Nie ukrywam, że najczęściej stosuję produkty Wibo, Manhattan i Celia, ale pozostałe dwa też sobie cenię. Dajcie znać, czy znacie jakieś dobre i tanie pomadki, to chętnie spróbuję!

Buziaki:*

HIGHEELS