Wyniki konkursu urodzinowego Higheels! <3

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Konkurs oficjalnie zakończony! Wybiła godzina 0! Szkoda, ale powiem Wam, że spodobało mi się robienie konkursów :D. 

konkurs-blog

Po pierwsze chciałam Wam bardzo, bardzo podziękować! Nie spodziewałam się, aż tylu komentarzy i tylu miłych słów. Aż łezka w oku się kręci. Daliście mi wielkiego energetycznego kopa w tyłek i mam teraz wrażenie, że mogę góry przenosić! A może raczej pisać bez końca dla Was posty :P. Z całego serca dziękuję! Nie mogłam wyobrazić sobie lepszego prezentu urodzinowego. 

Każdy komentarz był oryginalny, kreatywny i na swój sposób wyjątkowy. Bardzo ciężko było mi podjąć ostateczną decyzję, bo najchętniej nagrodziłabym każdego z Was. Obiecuję jednak, że konkursów będzie więcej. Koniec z samolubną Higheels, która zostawia wszystkie kosmetyki dla siebie! 😀 Spodziewajcie się kolejnych szans na wygranie nagród!

13259562_258556767831683_942097292_n

A teraz przechodząc do najważniejszego! Ogłaszam wszem i wobec, że w moim pierwszym konkursie ever wygrywa…….tararrarararararara…… darvuliaa, która zaskoczyła mnie wyborem kosmetyku, bez którego nie mogłaby żyć i jednocześnie dała mi do myślenia, że mój żel do higieny intymnej ma ukryty potencjał, którego z całą pewnością nie wykorzystuję w stu procentach. Dzięki za ukrytą radę, Kochana! Gratuluję!

Komentarz, dzięki któremu darvuliaa zgarnia nagrodę to: 

„Gdybym na bezludną wyspę mogła ze sobą zabrać tylko jeden kosmetyk, ten jeden jedyny, niepowtarzalny, którego bym strzegła jak oczka w głowie, to mój wybór byłby prosty. Tym szczęśliwym wybrańcem jest żel do higieny intymnej. Kochane, przecież on ma tak wiele zastosowań, co prawda nie dla każdego przypadnie do gustu myć nim włosy czy twarz, ale tak, można to robić w kryzysowych sytuacjach. Przecież gdybyśmy trafiły właśnie na taką wyspę lub inne, tego typu miejsce to naprawdę byśmy myślały o tuszu do rzęs? Idealnie obrysowanych brwiach? Oj nie sądzę 😊 A co kiedy dopadną nas TE DNI? Cóż my biedne wtedy uczynimy? W ruch natychmiast pójdzie żel, a odświeżone będziemy czuły się o wiele lepiej. A jeżeli gdzieś wyjedziemy, gdzie najbliższy sklep będzie 10 km od nas, a zapomniałyśmy szamponu? Oczywiście uratuje nas wcześniej wspomniany żel! Lepiej tym żelem umyć włosy, niż miejsca intymne myć szamponem, czyż nieprawda? 😘 Ten kosmetyk naprawdę w sytuacjach bez wyjścia może okazać się naszym jedynym wybawieniem. Jest on wielofunkcyjny i każda z nas powinna go zabierać ze sobą w każdą kilkudniową podróż, bo uratuje on nas lepiej, niż niejeden nawet najdroższy kosmetyk!”

Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję! Nie złośćcie się na mnie, że nie wygraliście! Naprawdę najchętniej nagrodziłabym każdego, tylko nie wiem, czy mój portfel byłby w stanie udźwignąć ten ciężar. 

Przygotowuję dla Was mnóstwo nowych, świeżutkich postów, a więc bądźcie czujni! Zachęcam do odwiedzania Instagrama, Facebooka i Google +, na którym niedawno się pojawiłam i biję rekordy w postaci aż dwóch osób, które mnie tam obserwują :D. 

Jeszcze raz gratulacje dla darvuliaa! Koniecznie sprawdź maila!

Buziaki:*

HIGHEELS

Drugie urodziny Higheels! Pierwszy konkurs!

25 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

To już drugie urodziny Higheels! Nie mogę uwierzyć, że ten czas tak szybko zleciał! Jeszcze niedawno pisałam pierwszego posta i zastanawiałam się, czy ktokolwiek go kiedykolwiek przeczyta :P! A teraz jesteście WY! Czytelnicy, którym chciałabym przede wszystkim bardzo, bardzo podziękować! Gdyby nie Wy, prawdopodobnie już dawno rzuciłabym to. Strasznie mnie cieszy każdy Wasz komentarz, czy polubienie. Nie ważne czy tu, czy na Instagramie czy Facebooku. Dodajecie mi zawsze tyyyyyle siły! Prowadzenie tego bloga to moja pasja, która na pewno tak szybko nie wygaśnie. Chcę to robić i będę to robić dalej. A Wam jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję :*. 

konkurs-blog

Z okazji urodzin postanowiłam przygotować dla Was konkurs! Tak, konkurs! Pierwszy na moim blogu i na pewno nie ostatni! Nagrodą są kosmetyki, które sama przetestowałam i wielokrotnie polecałam plus dorzucam też małą niespodziankę. Także jest o co powalczyć! Każdy może wygrać i każdemu z Was nagroda się należy :). Niestety nie jestem w stanie nagrodzić wszystkich, dlatego zestaw nagród wygra tylko jedna osoba. Co musicie zrobić? Nic prostszego! 

  1. Zostaw komentarz pod tym wpisem z odpowiedzią na jedno proste, a może nawet dla niektórych bardzo trudne pytanie: „Bez jakiego kosmetyku nie wyobrażasz sobie życia i dlaczego?” Czy to będzie zwykłe mydło, czy tusz do rzęs Wasza sprawa! Zostawiam Wam pole do popisu. Wybiorę najciekawszą, najbardziej kreatywną, godną według mnie nagrody odpowiedź z uzasadnieniem. Do dzieła! Pamiętaj, zawsze masz szansę wygrać!
  2. Będzie mi bardzo miło, jeśli polubisz mnie na Facebooku i/lub zaobserwujesz mnie na Instagramie! Nie jest to jednak warunek konieczny, bo wiem przecież, że niektórzy z Was nie mają na przykład konta na Insta. A będzie mi miło, bo uwielbiam mieć z Wami ciągły kontakt, rozmawiać z Wami, dowiadywać się różnych rzeczy i pytać o porady, kiedy sama czegoś nie wiem.

Wszystko! Tylko dwa podpunkty! Nie bój się, nie będę nikogo faworyzować. Zwycięzcę wybiorę razem ze specjalnie powołaną do tego komisją :). 

Co można wygrać? Co obejmuje nagroda?

Mam nadzieję, że nagrody przypadną Wam do gustu! Na komentarze czekam do piątku (20.05.2016), a w sobotę rano (21.05.2016) tutaj na blogu podam nazwisko zwycięzcy. Do dzieła!

Buziaki:*

HIGHEELS

Regulamin konkursu:

– Organizatorem konkursu jest blog www.higheels.pl prowadzony przeze mnie, a więc Basię Warczyńską. 
– Konkurs odbywa się tutaj na blogu (www.higheels.pl).
– Konkurs trwa od 14.05.2016 od chwili publikacji posta na blogu, aż do 20.05 do godziny 23:59. 
– W konkursie może wziąć udział każda osoba posiadająca dostęp do Internetu i adres e-mail.
– Osoba biorąca udział w konkursie oświadcza, że jest pełnoletnia lub działa pod nadzorem pełnoprawnego opiekuna.
– Aby wziąć udział w konkursie należy zostawić komentarz z odpowiedzią i uzasadnieniem na pytanie: „Bez jakiego kosmetyku nie wyobrażasz sobie życia i dlaczego?”. 
– Zwycięzca zostanie wybrany na podstawie treści komentarza przez komisję konkursową. Wybór nie będzie losowy. O wyborze zdecyduje- wartość merytoryczna treści odpowiedzi.
– Zwyciężyć może tylko jedna osoba. Nagroda jest tylko jedna.
– Do wygrania jest zestaw nowych kosmetyków o łącznej wartości ponad 120 zł. 
– Każdy uczestnik może dodać tylko jeden komentarz z odpowiedzią na pytanie konkursowe.
– Nie można wymieniać nagrody rzeczowej na jej wartość pieniężną u organizatora. 
– Nagroda zostanie wysłana do Zwycięzcy przez Pocztę Polską na koszt Organizatora.
– Adres do wysyłki zostanie uzgodniony za pośrednictwem korespondencji mailowej po ogłoszeniu wyników. Organizator skontaktuje się ze Zwycięzcą na adres e-mail podany podczas zamieszczania komentarza. 
– Zwycięzca zostanie ogłoszony w poście tutaj na blogu (www.higheels.pl).
– Każda osoba biorąca udział w zabawie oświadcza, że zapoznała się z treścią regulaminu i w pełni ją akceptuje. 

Ulubieńcy stycznia i lutego 2016!

1 komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Serio już mamy marzec?! Kiedy to tak szybko zleciało? Niedawno byli Ulubieńcy roku… Ale za to Wielkanoc już niedługo, czyli Święto Majonezu, za którym tak się stęskniłam będąc we Florencji :P. Korzystając z okazji, że zaczyna się kolejny miesiąc przygotowałam dla Was ULUBIEŃCÓW! Nie ma ich wiele, ale są to produkty, które są naprawdę godne uwagi. Zapraszam serdecznie!

image

image

1. Thierry Mugler- Alien.

Żadne perfumy nie zawładnęły moim sercem tak jak Alien. Nie ma według mnie piękniejszego zapachu. Niesamowicie ciekawy, niespotykany, zmysłowy i seksowny. Dość ciężki, ale nie za bardzo. Równowaga zachowana. Nie umiem opisywać zapachów, ale kiedy go wącham dokładnie tak się czuję. Jeżeli będziecie w Sephorze albo w jakieś innej drogerii, koniecznie poproście o próbkę. Genialny zapach. Trzeba uważać, bo wystarczy dosłownie jedno psiknięcie i już intensywnie się nim pachnie. Dwa to jest max. Przez to jest też niesamowicie wydajny. Fakt, że na lato w ciągu dnia może być troszkę zbyt ciężki, ale wtedy najczęściej sięgam po mgiełki. Polecam Aliena każdemu! 

2. Essence Make Me Brow- żel do brwi.

W dzisiejszych Ulubieńcach aż dwa produkty do brwi. Najpierw żel! Jeśli nie robię henny brwi to podkreślam je kredką z Catrice i utrwalam jakimś żelem. Ostatnio wpadł mi w ręce właśnie ten z Essence. Wybrałam ciemniejszy kolor i całe szczęście, bo wystarczą dwa pociągnięcia tym żelem i brwi gotowe. Nie potrzeba kredki! Oczywiście jeśli mam mocniejszy makijaż to wtedy sam żel nie starczy, ale na co dzień kiedy albo się nie maluję albo maluję się bardzo delikatnie, jak najbardziej! Nadaje delikatny kolor i trzyma w ryzach brwi przez cały dzień. Nie ściera się, nie skleja włosków i wygląda bardzo naturalnie. Wiem, że często jest on uważany za tańszy zamiennik żelu z Benefit, ale niestety nigdy go nie miałam, więc nie jestem w stanie Wam powiedzieć. Może któraś z Was wie jak te dwa produkty się do siebie mają? Tak czy tak, stwierdzam, że jest to najlepszy żel jaki kiedykolwiek miałam. Na pewno kupię kolejne opakowanie, jak tylko to się skończy.

3. Kiko- czarny lakier do paznokci.

Nigdy wcześniej nie miałam lakierów do paznokci z Kiko. Raz pomalowałam paznokcie czarnym lakierem mojej koleżanki i wiedziałam, że musi być mój! Zakochałam się w czarnych paznokciach. Zawsze jakoś omijałam szerokim łukiem ten kolor. Sama w sumie nie wiem dlaczego. Pomalowane na ten kolor paznokcie są bardzo estetyczne, wyróżniają się, nie są nudne. Krótko mówiąc bardzo przypadł mi do gustu ten kolor. Trwałość lakieru jest jak najbardziej okej. Łatwo się nim maluje. Pędzelek jest bardzo wygodny. W duecie z Seche Vitem utrzymuje się na płytce około tygodnia. Jak dla mnie same plusy. Kupiłam go za 1,60 euro, także myślę, że i cena jest rozsądna. Z pewnością nie będzie to ostatni lakier tej marki, który zagości w mojej kosmetyczce.

image

4. Realash Brow- odżywka do brwi.

Zdecydowałam się na nią, bo moje brwi są (a raczej był) tragiczne. Ja nie wiem dlaczego. Prawdopodobnie zostałam pozbawiona jakiegoś genu, który odpowiada właśnie za brwi. Stosuję tę odżywkę już 3 miesiąc i zdecydowanie widać różnicę. Jestem w połowie terapii, a włoski już stały się wyraźniejsze, bardziej ciemne i gęste. Co najważniejsze urosły mi włoski na samym początku brwi, gdzie kiedyś ich praktycznie nie było. Po odbytej sześciomiesięcznej kuracji możecie być pewni, że na blogu pojawi się pełna recenzja wraz ze zdjęciami „przed” i „po”. Na razie mogę Wam powiedzieć tylko tyle, że to naprawdę działa!

5. Pure Derm- krem do rąk nagietkowy.

Pisałam Wam kiedyś w Denku o miodowej wersji tego kremu, którą bardzo polubiłam. Przyszedł jednak czas na wersję nagietkową, która również okazała się strzałem w dziesiątkę. Po pierwsze zapach jest przepiękny. Świeży, lekko kwiatowy. Idealnie wpasował się w moje gusta. Stosowałam go we Florencji, gdzie nie ma zimy takiej jak tu, dlatego idealnie sprawdził się u mnie na lekko wysuszone dłonie. Na polską zimę kupiłabym coś mocniejszego. Jest bajecznie tani. Nie zostawia żadnego klejącego filmu na dłoniach, szybko się wchłania i co najważniejsze bardzo dobrze pielęgnuje skórę dłoni. Jestem z niego naprawdę zadowolona. Fakt faktem skład nie powala na kolana, ale najważniejsze, że działa. No i jak można kupić 3 kremy za 10 zł, to czego chcieć więcej?

6. Ziaja, liście manuka – pasta oczyszczająca do twarzy.

Kupiłam ją jakiś czas temu, ale dopiero teraz zaczęłam używać. I? I jestem zachwycona! Pamiętacie, w Ulubieńcach Roku pojawił się złoty peeling z Pervoe Reshenie Organic Therapy, który moim zdaniem wtedy nie miał sobie równych. Teraz jednak zastanawiam się, który jest lepszy. Idealny rozmiar drobinek, które dość mocno ścierają martwy naskórek. Pachnie specyficznie, ale spokojnie da się do niego przyzwyczaić. Skóra po zabiegu jest gładziutka i oczyszczona. Na razie nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego zredukowania zanieczyszczeń lub dogłębnego oczyszczenia, ale właściwie wcale tego od niego nie oczekuję. Ma spełniać zadanie dobrego peelingu i to właśnie robi. Jest tani i ogólnie dostępny. Stosuję go zawsze przed nałożeniem maseczki, bo naprawdę świetnie przygotowuje do niej skórę. Konsystencja jest gęsta, a więc nie spłynie nam z ręki lub z buzi. Na twarzy robi się bardziej kremowy przez co łatwiej wykonywać masaż. Naprawdę produkt wart polecenia!

7. EOS- balsam nawilżający do ust Summer Fruit.

Na początku nie bardzo się polubiliśmy, a to dlatego, że nie bardzo rozumiałam jaką funkcję ma on spełniać. Chciałam doprowadzić nim do ładu moje beznadziejne usta, które były w fatalnym stanie wtedy. Niestety nie nadaje się do tego. Natomiast jako profilaktyczny balsam jak najbardziej! Mam go zawsze w torebce i non stop smaruję nim usta. Faktycznie muszę przyznać, że mniej się wysuszają. Często też nakładam go pod różne pomadki, bo bardzo dobrze trzymają się na nim nawet te matowe. Uwielbiam jego zapach, który kojarzy mi się z latem i… słodki smak! Dobrze, że w zapasie czeka na mnie truskawkowa wersja.

A więc to by było na tyle, jeśli chodzi o moich Ulubieńców. Jestem bardzo ciekawa, jakie kosmetyki sprawdziły się u Was. Pamiętajcie o Instagramie, prawie codziennie pojawia się tam coś nowego!

Buziaki:*

HIGHEELS

Najgorszy kosmetyk świata- bubel bubli!

6 komentarzy Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Stwierdziłam, że po prostu muszę napisać oddzielny post dla Was po tym, jak ten produkt mnie rozczarował. A mowa tu o płynie micelarnym Ziaja Ulga dla wrażliwej skóry. Ten mały, podstępny płyn jest łatwo dostępny i stosunkowo niedrogi. Zapłacimy za niego ok. 7 zł. 

image

Producent obiecuje, że kosmetyk świetnie zmywa każdy makijaż twarzy, jak również oczu. Pozostawia skórę oczyszczoną, nawilżoną i przyjemną w dotyku. Działa jak „kojący kompres”. Co jeszcze? Aha… według opisu dzięki wspaniałej formule, nie podrażnia skóry, nawet tej w okolicach oczu, bo przecież przeznaczony jest do skóry wrażliwej. Oczywiście testowany dermatologicznie, pod kątem okulistycznym, hipoalergiczny i bla bla bla… standardowy bełkot na etykietach drogeryjnych produktów mający skusić potencjalnego klienta do zakupu. Wszystko ładnie pięknie, ale dlaczego nic z zapewnień producenta nie jest prawdą?

Na szczęście nie kupiłam tego produktu sama. Przyjeżdżając w odwiedziny do domu często nie biorę ze sobą wszystkich kosmetyków, tylko korzystam z tych, które kupi moja mama lub siostra. Tak też było i tym razem. Nie wzięłam mojego ulubionego micela z Garnier i sięgnęłam po taki, który leżał akurat na półeczce (jak się później okazało nikt z tego płynu nie korzysta, bo to samo zło :P).

Jakby Wam to najdosadniej opisać? Przy pierwszym użyciu myślałam, że moje oczy zostały wypalone… Zaczęły mnie tak szczypać, że nie wiedziałam co zrobić. Przemywałam wodą do momentu, aż pieczenie ustało. Podniosłam głowę i spojrzałam w lustro. Zobaczyłam parę czerwonych, jak u królika, oczu. W życiu mi się coś takiego nie zdarzyło. Moje oczy są naprawdę wytrzymałe. Żaden produkt mi ich nigdy nie podrażnił, a już na pewno nie doprowadził do takiego stanu! Chyba nie muszę pisać, że zupełnie nie poradził sobie w makijażem oczu. Tusz tylko delikatnie zmyty, kreska zrobiona eyelinerem w słoiczku z Maybelline nie zeszła. Żeby głęboka czerń ustąpiła, musiałam trzeć i to mocno… Tragedia! 

Następnego dnia postanowiłam zaryzykować i spróbować drugi raz. I co? Dokładnie to samo!! Kulminacja mojej złości nastąpiła w Sylwestra, kiedy zmęczona po imprezie wróciłam do domu i zdesperowana znów zorientowałam się, że nie mam nic innego do zmycia makijażu, jak tylko ten płyn. Zmęczenie i wzywające mnie łóżko wygrało i po raz trzeci (i ostatni) sięgnęłam po ten produkt. To była najgorsza decyzja w moim życiu… Oczy szczypały tak bardzo, że płukałam je chyba z 10 razy wodą. Później były przekrwione jak nigdy i zostały takie, aż do rana. 

Jeśli chodzi o makijaż twarzy, to właśnie w Sylwestra spróbowałam dać mu kolejną szansę i wypróbować go właśnie do tego. Zupełnie nie poradził sobie w podkładem 123 Perfect od Bourjois. Zawiódł na całej linii.

Podsumowując i kończąc wybuch złości spowodowany tym płynem, przestrzegam Was przed nim! Nigdy, żaden produkt nie podrażnił tak moich oczu. Żaden! A podkreślam, że są one naprawdę wytrzymałe. Z podkulonym ogonem wróciłam do różowego Garniera. Chociaż jak widzieliście na Instagramie lub na Facebooku parę dni temu użyłam po raz pierwszy lipowego płynu micelarnego z Sylveco i jestem zachwycona! Może znajdę produkt nawet lepszy od Garniera? Nie wiem, ale na pewno ostrzegam Wam przed niebieską buteleczką z niebezpiecznym płynem z Ziaji :P. Ciekawa jestem, czy jeszcze ktoś ma takie same odczucia jak ja… Napiszcie mi koniecznie!

BuziakI:*

już spokojna HIGHEELS

Denkowy szał vol. 5!

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Najwyższy czas na wielki powrót Projektu Denko! Dzisiaj w moim denku znalazło się 9 produktów z czego tylko jeden kosmetyk kolorowy i aż 8 pielęgnacyjnych. Nie przedłużając, zapraszam na mini recenzje!

Zdjęcie 13.07.2015, 19 01 28

Zdjęcie 13.07.2015, 19 06 42

1. Kropla Zdrowia Eco Argan Body Butter- masło do ciała z olejkiem arganowym.

Dostałam je na urodziny i byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi, bo nigdy nie słyszałam o tej firmie. Na pierwszy rzut oka wszystko w porządku. Zapach ładny, konsystencja i skład jak najbardziej w porządku, dobrze się rozsmarowuje i co więcej szybko się wchłania. Na dodatek ładnie nawilża skórę. Niby wszystko okej… gdyby nie jeden malutki szczegół. Na opakowaniu, na pudełku, NIGDZIE nie było napisane, że jest to masło z brokatem! Ja patrzę na skórę pod światło, a tam miliony malutkich, złotych drobinek, czyli coś czego szczerze nienawidzę. Oczywiście cała pościel, piżama, prawie wszystko w brokacie. Zużyłam do końca będąc na wakacjach, żeby ograniczyć dostęp mojej pościeli do brokatu :P. Całkiem nieźle się sprawdził, ale nie kupię go nigdy więcej przez ten okropny brokat, który go z miejsca skreśla!

2. Planeta Organica Mango Butter Hair Shampoo- nawilżający szampon do włosów z masłem mango.

Po przeczytaniu recenzji jednej z blogerek postanowiłam zaryzykować. Skusił mnie przede wszystkim dobry, naturalny skład i zapewnienia o widocznym nawilżeniu. Na początek zachwycił mnie piękny zapach. Uwielbiam zapach mango! Jeśli chodzi o działanie to już nie jest tak kolorowo. Jakoś mnie zupełnie do siebie nie przekonał. Dobrze mył, ale moich włosów z pewnością nie nawilżył. Dodatkowo jakoś je dziwnie plątał. Bez szału, nie kupię go ponownie. Razem z nim kupiłam jeszcze wersję z maslem shea, także zobaczymy, czy tamta się lepiej sprawdzi. 

3. Biały jeleń- hipoalergiczny szampon do włosów z kompleksem sermo-łagodzącym.

Faktycznie szampon mnie nie podrażnił, ale miałam wrażenie, że przesuszył mi włosy i delikatnie skórę głowy. Po myciu włosy były napuszone i nie wyglądały zbyt dobrze. Bez użycia odżywki lub maski po myciu, tragicznie się z nimi czułam. W zestawie z szamponem była też odżywka z tej samej serii, ale ona równiez zupełnie się u mnie nie sprawdziła. Zużywam ją go golenia lub do zmiękczania włosia pędzli :).

Zdjęcie 13.07.2015, 19 08 04

4. Zrób Sobie Krem- hydrolat z kwiatów pomarańczy gorzkiej.

To mój drugi hydrolat i powiem szczerze, że jak najbardziej też się u mnie sprawdzil. Może nie tak dobrze, jak ten z RÓŻY, ale byłam z niego zadowolona. Zapach niestety nie zachwyca, bo pachnie jak chwasty, ale z czasem się przyzwyczaiłam :P. Fajnie ściągał skórę i łagodził podrażnienia. Dodatkowo ten hydrolat ma działanie przeciwzapalne i zmniejsza zaczerwienienia skóry. Zauważyłam też, że zmniejszył ilość wydzielanego sebum i delikatnie nawilżał buzię. Stosowałam go jako tonik lub jako taką mgiełkę odświeżającą. Uwielbiam hydrolaty i zamówilam sobie już sobie dwa kolejne do testowania! 

5. Vichy Idealia- krem do cery normalnej i mieszanej.

Dostałam go pod choinkę i bardzo chętnie wypróbowałam. Tym bardziej, że normalnie kosztuje, jak większość kremów Vichy, ok. 100 zł na 50 ml! Oczywiście słoiczek i szata graficzna są wizytówką Vichy i wyglądają schludnie i ekskluzywnie. Zapach kremu przepiękny! Przypomina mi świeżego ogórka. Konsystencja jest bardzo lekka przez co krem szybko się wchłania. Jeśli chodzi o działanie to nie zachwycił mnie. Faktycznie rozświetla buzię, ale jest to zasługa drobinek rozświetlających, które są widoczne z kremie. Cera faktycznie wyglądała bardziej zdrowo i promiennie. Nawilżenie niestety bardzo słabe, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że kiepskie lub bliskie zeru. Delikatnie wyrównał koloryt skóry. Zmarszczek mimicznych mi nie wygładził, bo takowych po prostu jeszcze nie mam, ale szczerze wątpię, żeby spisał się w tej roli. Uważam, że za taką cenę krem powinien działać bez zarzutów, więc na pewno go sobie nie kupię.

6. Ziaja krem nawilżająco-matujący 25+.

Pisałam o nim już nie raz. Nie mam mu nic do zarzucenia. Jest to jeden z lepszych kremów na dzień, pod makijaż, jakie stosowałam. Teraz zrobiłam sobie przerwę i używam kremu z Tołpy, który pojawił się ostatnio w Ulubieńcach, ale na pewno jeszcze wrócę do Ziaji. Polecam, bo krem naprawdę dobry, a cena niziutka!

Zdjęcie 13.07.2015, 19 09 55

7. Tisane balsam do ust.

Uwielbiam ten balsam! Nic tak nie regeneruje moich wymagających i często spierzchniętych ust jak to cudeńko! Jest to już któryś mój słoiczek, bo co jakiś czas wiernie do niego wracam. Miałam wersję w sztyfcie, ale moim zdaniem nie była tak dobra, jak ta w słoiczku. Pięknie nawilża i regeneruje usta! Nie tylko zapobiega, ale też leczy. UWIELBIAM!

8. Nivea Lip Butter Vanilla & Macadamia.

Kolejny produkt do pielęgnacji ust, który uwielbiam. Muszę Wam zrobić post o najlepszych moim zdaniem kosmetykach pielęgnayjncyh do ust :). Wcześniej miałam wersję karmelową i malinową. Genialne masełka! Bardzo dobrze nawilżają i pielęgnują usta. Zapachy przepiękne! Olbrzymia pojemność (19 ml), którą za każdym razem zużywam do cna. Mam już w domu wersję jagodową i czaję się na kokosową. Jedyny ich minus to to, że trzeba grzebać w masełku paluchem, ale wystarczy pamiętać, żeby myć ręce przed użyciem. Polecam z czystym sumieniem każdemu!

9. Sephora- lakier do paznokci.

Nie polecam tych małych lakierów z Sephory. Są drogie, a odpryskują mi po dwóch dniach. Kolory bardzo ładne, ale nic więcej. Ten piękny zielony wyrzucam, bo już zasechł. 

To już koniec, Kochani! Czekam na Waszych zdenkowanych i pozdrawiam Was serdecznie! Do zobaczenia na InstagramieFacebooku lub w kolejnym poście!

Buziaki:*

HIGHEELS