Ulubieńcy ostatnich miesięcy!

Zostaw komentarz Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Zapraszam dzisiaj na Ulubieńców ostatnich miesięcy! Jest ich tylko (a może nawet AŻ) 6. Nie robię Wam takiego zestawienia co miesiąc, bo nie zawsze w danym miesiącu znajdę produkty, które faktycznie będą godne polecenia. Wpis co jakiś czas gwarantuje, że moje opinie są sprawdzone i nienapisane na siłę :).

Zdjęcie 25.06.2015, 13 12 32

1. Make Me Bio, Garden Roses- nawilżający krem dla skóry suchej i wrażliwej.

Przepiękne, estetyczne opakowanie! Niestety krem znajduje się w szklanym słoiczku, tak więć trzeba grzebać w nim paluchami, ale jestem w stanie mu to wybaczyć, dzięki jego super działaniu. Skład kremu jest świetny! Bez parabenów, bez siarczanów, bez sztucznych zapachów i konserwantów. Ich miejsce zajęły naturalne olejki, między innymi olej z orzechów makadamia, olejek jojoba, masło mango i oczywiście róża. Krem pachnie dość intensywnie różą. Ja ten zapach bardzo lubię i w ogóle mi on nie przeszkadza. Stosuję go, jako mój krem nawilżający na noc. Na dzień, pod makijaż nie bardzo się nadaję, ponieważ przez dużą ilość olejków jest dość tłusty. Aleee, o dziwo, bardzo dobrze się wchłania! Chwila moment i już go nie ma! Jest to zasługa jego lekkiej konsystencji. Krem bardzo dobrze nawilża moją skórę. Dodatkowo róża ją koi i regeneruje. Uważam, że jest to jeden z lepszych kremów nawilżających na noc. Nie podrażnił, nie uczulił, nie zapchał. Naprawdę działa, a jak widzę, że skład jest naturalny, to już w ogóle rozpływam się nad nim. Na pewno nie jest to ostatni produkt tej marki, bo bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła!

2. Tołpa botanic czarna róża- odżywczy krem-miód regenerujący.

Długo szukałam kremu na dzień, który naprawdę będzie nawilżał moją skórę w ciągu dnia. W końcu go znalazłam! Tołpa nie zawiodła! Krem idealnie sprawdza się u mnie pod makijaż, mimo że jest to wersja bogata. Makijaż się nie roluje, nie waży, wszystko jest z nim w porządku. Wiem, że niektórym przeszkadza jego zapach. Jest to dość mocny miodowo-różany zapach. Mi się bardzo podoba, bo kojarzy mi się z syropem na gorączkę Panadol, który uwielbiałam w dzieciństwie :P. W ciągu dnia czuję, że skóra jest nawilżona i odżywiona. Krem mnie nie zapchał, nie uczulił. Jestem naprawdę pod wrażeniem. Skład też jest dobry, może nie tak wspaniały, jak Make Me Bio, ale jak najbardziej w porządku. Całym sercem polecam!

3. Organic Therapy, gold face scrub with organic almond and orange exstracts.

Wiem, ze nie każdy go polubi, bo jest peeling zdzierak :P. Używam go raz/dwa w tygodniu. Genialnie ściera martwy naskórek. Skóra po zabiegu jest niesamowicie gładka i przyjemna w dotyku. Skład bardzo fajny, naturalny z olejem ze słodkich migdałów na czele. Trzeba uważać i delikatnie pocierać twarz, bo naprawdę można sobie podrażnić skórę. Według mnie jest to jeden z lepszych peelingów, jakie kiedykolwiek używałam! Przecudownie słodko pachnie! Uwielbiam ten zapach! A i po wykonanym peelingu skóra nie potrzebuje na gwałt kremu nawilżającego. To wszystko dzięki zawartym w nim olejkom. Boję się tylko, że nie zdążę go zużyć przed końcem daty ważności!

4. Fuss Wohl Intensiv Creme.

Jest to rossmannowska firma, która produkuje kosmetyki do pielęgnacji stóp. Mój jest z dziesięcioprocentową zawartością mocznika. Kosztuje jakieś 5zł normalnie, a na promocji ponad 3 zł. Jest to najlepszy krem do stóp jaki kiedykolwiek miałam! W zapasie mam już drugie opakowanie. Świetnie nawilża i zmiękcza naskórek. Wsmarowuję go na noc, a rano budzę się z pięknie nawilżonymi i odżywionymi stopami! Jest to o tyle ważne, że teraz w lato wszędzie pokazujemy gołe stópki, więc naprawdę warto o nie zadbać! Spróbujcie, bo na 100% nie pożałujecie!

5. Golden Rose Color Expert, lakier do paznokci w kolorze nr 87.

Uwielbiam lakiery z serii Color Expert! Nie dość, że kosztują ok. 5 zł, to kolory są obłędne! Moim najnowszym nabytkiem jest ten piękny, wrzosowy fiolet. Mogliście zobaczyć, jak wygląda na paznokciach na moim Instagramie o TUTAJ. Te lakiery trzymają się na moich paznokciach przez ponad tydzień (oczywiście z Seche Vitem)! Są genialne! Szeroki pędzelek zdecydowanie ułatwia aplikację, a kolor jest na tyle intensywny, że tak naprawdę wystarczyłaby jedna warstwa. Na pewno kupię jeszcze inne kolory!

6. Bare Minerals Matt SPF 15 Foundation.

Wróciłam do niego właśnie w lato, bo idealnie nadaje się na ten czas. Jest to puder mineralny, który należy nakładać pędzlem z zaokrąglonym włosiem, ponieważ nakładamy go kolistymi ruchami, aby wetrzeć dokładnie cenne minerały w pory. Super, że ma SPF! Na lato zawsze się przyda. Utrzymuje się na mojej buzi bardzo długo! Cera zaczyna się delikatnie świecić dopiero po około 5 godzinach! Jest to idealna opcja na lato, gdzie chcę mieć na twarzy jak najmniejszą ilość kosmetyków! Delikatnie kryje przez co jeszcze bardziej go lubię. Noszę go oczywiście solo, bez żadnego innego pudru, podkładu itp. Niestety jest już na wykończeniu. Niestety, dlatego, że był drogi. Z kartą Sephory zapłaciłam chyba ok.100 zł. Nie mogę znaleźć go w ofercie Sephory i boję się, że został wycofany 🙁 Super produkt i na pewno kiedyś jeszcze zakupię!

To już koniec Ulubieńców na dziś. Dajcie znać, co Wam ostatnio szczególnie przypasowało.

Buziaki:*

HIGHEELS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *