Vichy – Capital Soleil, Emulsion anti-brillance toucher sec

3 komentarze Udostępnij na Facebooku

Cześć wszystkim!

Dzisiaj recenzja wszystkim już znanego kremu z filtrem. Rok temu postanowiłam, że krem z filtrem będzie obowiązkowym elementem mojej porannej pielęgnacji. W końcu tyle się nasłuchałam o niekorzystnym wpływie słońca na naszą cerę (przede wszystkim o przedwczesnym starzeniu i przebarwieniach), że rozpoczęłam intensywne poszukiwanie mojego ulubieńca. Oczywiście dość szybko natknęłam się na Vichy Capital Soleil, ale jako że była jesień, krem ten był ciężko dostępny. Niestety zaczęłam też stosować terapię z kwasami, więc potrzebowałam wysokiego filtra NATYCHMIAST! Kupiłam wtedy najgorszy krem z filtrem jaki istnieje na tym świecie ( o tym już wkrótce :)). Totalnie zniechęcona rozpoczęłam intensywne poszukiwania Vichy. W końcu udało mi się znaleźć jedną jedyną aptekę internetową, która miała go w swojej ofercie (kosztował wtedy ok. 48 zł). Bez wahania kupiłam wersję z SPF 50 i……..zdecydowanie się NIE zawiodłam! 

spf 50

A teraz już konkrety! Krem na bardzo przyjemną konsystencję. Nie jest ani za gęsty, ani zbyt wodnisty. Według mnie baaaardzo przyjemnie pachnie, aż chce się nim smarować 🙂 ! I najważniejsza zaleta – on naprawdę matuje! Jestem nieszczęśliwą posiadaczką cery mieszanej w stronę tłustej i zdecydowanie potrzebuję kremu z filtrem, który nie będzie dodatkowo jej przetłuszczał i ten właśnie jest idealny. Dodatkowo w ogóle nie bieli cery. Krem szybko się wchłania, więc makijaż nakładam od razu i trzyma się normalnie. Po nałożeniu nie pozostawia lepiącego filmu. Bardzo wygodne opakowanie, które można przeciąć kiedy będzie się kończył, więc nic się nie zmarnuje, a to właśnie lubię :). 

Jeśli chodzi o działanie, to nie narzekam. Jeśli rano nałożę odpowiednią ilość kremu ( ok. 1ml na samą twarz), to nie opalę się. Oczywiście nie spędzam całego dnia bezpośrednio na słońcu, ale jakiś czas na pewno. Najczęściej używam wersji z SPF 50, ale ostatnio na promocji w Superpharm kupiłam ten z SPF 30 i również jest bardzo dobry. Używam go, kiedy wiem, że nie spędzę zbyt dużo czasu na słońcu. 

spf 30

(Niestety wyrzuciłam już kartonik)

Skład jest dość dobry. Producent zapewnia nam brak jakichkolwiek parabenów. Zawiera stabilne filtry. Stosuję ten produkt od dobrych 3 miesięcy i muszę powiedzieć, że w ogóle mnie nie uczulił. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że dodatkowo nawilża mi cerę i delikatnie ją pielęgnuje. 

razem

swatch

Należałoby wymienić również jego wady. Po pierwsze małe opakowanie. Jeśli będziemy stosować odpowiednią ilość kremu, zalecana przez producenta, na jedną aplikację, to jedna tubka 50 ml starczy nam na około miesiąc. Kolejną wadą jest mała ochrona przed promieniami UVA, bo tylko PPD 17. Niestety to właśnie promienie UVA odpowiadają za przedwczesne starzenie się skóry i przebarwienia, więc jest to trochę mało. 

Podsumowując, jest to bardzo dobry krem z filtrem. Najlepszy jaki dotychczas miałam. Bardzo dobrze się sprawdza na mojej skórze. Przede wszystkim nie powoduje nadmiernego świecenia się, a co za tym idzie makijaż wygląda świeżo przez cały dzień. Jestem z niego bardzo zadowolona, chociaż martwi mnie mała ochrona przeciw promieniami UVA. Na pewno będę szukać w przyszłości czegoś „mocniejszego”.

Dajcie znać koniecznie, czy używałyście kiedyś, któregoś produktu z serii Capital Soleil.

Buziaki:*

Higheels

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze

  1. Zimowa pielęgnacja mojej skóry- dobre rady cioci Higheels • HIGHEELS BLOG - Lekko o kosmetykach i pielęgnacji.

  2. La Roche-Posay Effaclar K - recenzja • HIGHEELS BLOG - Kobiecy blog o urodzie, zdrowiu i pielęgnacji.

  3. Revlon Colorstay – recenzja – HIGHEELS - Prawdziwie kobiecy blog - Uroda • Zdrowie • Moda